reklama

Wrzesniowe mamy 2026

Pierwsza ciąża zakończyła się poronieniem kompletnym jak to ładnie mam w dokumentach, gdy dotarłam do szpitala było oo wszystkim, tak naprawdę płód razem z bielizną zakopalam w lesie, nie chciałam oddawać maleństwa. 6-7tydzien, nigdy nie pojawiło się serduszko. Druga ciąża bliźniacza. W 26tyg. Straciłam jedno dziecko, do domu wróciłam ze zdrową corka, bez syna. Każda strata boli, każda jest niewspółmierna i zawsze szukamy przyczyny w sobie ale prawie nigdy nie ma jej w nas.
 
reklama
To prawda że szukamy w sobie. Ja cały czas siedzę w internecie i szukam co źle zrobiłam. U mnie jeszcze jedna kwestia bo ja nagle odstawiłam tabletki i postanowiłam że mogę być w ciąży. Być może zbyt mało czasu minęło a te hormony jeszcze działały. I tak się cały czas doszukuje różnych rzeczy. Najgorsze jest to że jak już mi się uda znów zajść to będzie ogromny lęk że znów poronie do tego ta moja szyjka. Całe 9 miesiący w stresie. Fajnie że jest to forum to można się wygadać
 
Dokładnie, nie jesteśmy temu winne.
@Rajani nie możesz tak myśleć. Nie ma w tym żadnej Twojej winy.
Nie rob sobie tego, nie zadręczaj się. Przeszłam przez to i później nie mogłam dojść do siebie psychicznie... bardzo świrowałam na punkcie ciąży. Jak sie okazało mialam złą diagnozę i przegrodę do wycięcia, której nikt wcześniej nie widzial 😣😣😣. A z tym sie człowiek rodzi...
Daj sobie czas na płacz, piski, Krzyki jesli trzeba.. czas leczy rany chociaż nigdy sie nie zapomina. 🫂🫂🫂
 
@Rajani i ja za drugim razem mialam dokładnie tak jak Ty. Rano mialam usg wszystko super zaraz po nim uczucie jakby mi wbijali szpilki w macicę z kazdej strony, wróciłam do domu, położyłam sie, wstałam I sie zaczęło... krwawienie... trwało dlugo bo ponad tydzien prawie codziennie szpital usg wszystko ok az do pewnego razu... tak tez mi mówili ze raczej tak sie stanie.. za duże krwawienie skrzepy spałam w pampersie 😣😣 nie bylo szans...

I 2 razy mialam tak ze prawie same te ciążę ze mnie wypłynęły jednak przez przewlekłą chorobę krwi mialam zabiegi czyszczenia pod narkozą, po których wszystko bylo ok, antybiotyk i do domu na drugi dzień.
 
Ja na początku byłam w ciąży biochemicznej , potem poronienie zatrzymane i łyżeczkowanie w 10 tyg, trzecia ciąża donoszona - zdrowa córeczka urodzona rok temu, potem Biochem i teraz kolejna ciąża.
Dziewczyny , w środę robiłam SANCO , zadzwonili dziś do mnie że są wyniki. Zdrowy chłopiec ❤️😭❤️
 
Ostatnia edycja:
U mnie również dwa poronienia, jedno opisałam wyżej, drugie było samoistne. Dużo czytałam, wiedza bardzo pomaga w nieobwinianiu się, tak było w moim przypadku..

Ja na początku byłam w ciąży biochemicznej , potem poronienie zatrzymane i łyżeczkowanie w 10 tyg, trzecia ciąża donoszona . Potem zdrowa córeczka urodzona rok temu.
Dziewczyny , w środę robiłam SANCO , zadzwonili dziś do mnie że są wyniki. Zdrowy chłopiec ❤️😭❤️

Supeeerrr ale zazdroszczę🤗 ja dopiero jutro idę na sanco 🙃
 
I na mnie pora żeby opuścić grupę. Jutro szpital. Po raz trzeci się nie udało. Trzymajcie się dziewczyny i bądźcie dobrej myśli.
Bardzo mi przykro 🥺❤️ dziś naprawdę zaczął się tydz złych nowin, dowiedzieliśmy się o trzech aniołkach jednego dnia🙁boję się coraz bardziej środy 😬trzymam kciuki za to żebyście niedługo tu wróciły z dobrymi informacjami 🥺❤️ będzie dobrze,buziaki dla was!!!
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry