U mnie mdłości ciąg dalszy. Nie są może jakieś tragiczne, bo nie wymiotuję, ale jednak utrzymują się przez większość dnia i ciężko mi coś sensownego zjeść. O tyle dobrze, że super wchodzą mi surowe warzywa, więc codziennie zajadam wielką sałatkę. Ale gorzej z białkiem, tak jak uwielbiam jajka, tak ciężko mi je teraz przełknąć. Mięso też zależy, dziś na obiad zrobiłam rosół i pieczone pałki, taką miałam ochotę a teraz siedzę i walczę z żołądkiem :/ Rosół był pycha, ale jednak tłusty, to nie był najlepszy wybór.
Bardzo chce mi się lodów, ale w sobotę chyba pójdę na te badania 1 trymestru i mam zrobić od razu krzywą cukrową, więc wolę nie szaleć ze słodyczami. Boję się, że wyjdzie mi od razu cukrzyca, a przy tych mdłościach będzie mi bardzo ciężko trzymać dietę