Starlights
Fanka BB :)
Ja dziś kupiłam jakieś leginsy bo najwygodniej hehe a to 3 ciąża więc brzuch jak balona to dopiero 9+6więc wiem co czujesz
![]()
Haha u mnie też 9+6
Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Ja dziś kupiłam jakieś leginsy bo najwygodniej hehe a to 3 ciąża więc brzuch jak balona to dopiero 9+6więc wiem co czujesz
![]()
Ja mam co 4tyg. Właśnie mija 2, jakiś to leci. Z jednej strony boje się, że coś tam się stało, ale z drugiej, dobrze, że pozwala mi przychodzić raz w miesiącu, znaczy, że nie widzi zagrożeń.Ja tak czekam juz na wizytę, 3 tygodnie to dla mnie za długo czekania, juz różne mysli nachodzą i sie martwie czy na pewno wszystko dobrze![]()
Kochana mam też tak. Niby wiem że jest ale do końca nie dociera. I boję się dalej. Też mam w poniedziałek wizytę i mam nadzieję że wszystko będzie ok. Ja mam też tak jak już pisałam u mnie totalne zaskoczenie i chyba też przez to nie do końca dociera że jest fasolka. Dużo mam myśli i nie mam pojęcia jak to wszystko ogarnę.Mnie tez już nachodzą takie myśli, czy na pewno wszystko dobrzeAle wizytę mam w poniedziałek, to jakoś wytrzymam. Afirmuję same dobre wiadomości, inaczej być nie może. A czy Wy już jesteście przywiązane do tych maluszków? Bo ja sobie nie wyobrażam, że coś miałoby się stać i miałabym tę fasolkę stracić, ale z drugiej strony ciągle jakoś nie umiem o niej myśleć jak o dziecku. Niby z mężem rozmawiamy, jak to będzie itp ale emocjonalnie to jeszcze zupełnie do mnie nie dociera. Z synem to się co chwilę łapałam na tym, że myślę "o, rośnie we mnie nowe życie" a teraz trochę traktuję tę ciążę jako "projekt", o który walczę, żeby się udał. Chyba niestety tak mi na głowę zrobiły te wszystkie straty :/
Ja jestem po dwóch wczesnych stratach i też nie do końca rozumiem co się właściwie wydarza.Mnie tez już nachodzą takie myśli, czy na pewno wszystko dobrzeAle wizytę mam w poniedziałek, to jakoś wytrzymam. Afirmuję same dobre wiadomości, inaczej być nie może. A czy Wy już jesteście przywiązane do tych maluszków? Bo ja sobie nie wyobrażam, że coś miałoby się stać i miałabym tę fasolkę stracić, ale z drugiej strony ciągle jakoś nie umiem o niej myśleć jak o dziecku. Niby z mężem rozmawiamy, jak to będzie itp ale emocjonalnie to jeszcze zupełnie do mnie nie dociera. Z synem to się co chwilę łapałam na tym, że myślę "o, rośnie we mnie nowe życie" a teraz trochę traktuję tę ciążę jako "projekt", o który walczę, żeby się udał. Chyba niestety tak mi na głowę zrobiły te wszystkie straty :/