Hej, ja jestem!
Pobudka była o 7:30, potem śniadanko a teraz nareszcie kawusia przed komputerkiem.
Nie jestem pewna ale chyba w nocy zaczął odchodzić mi czop śluzowy. Nie wiem, jak to jest w drugiej ciąży, bo przy pierwszej to ma prawo odchodzić nawet 2 tygodnie przed porodem. Nie jest tego dużo, takie dopiero początki, jeszcze bez pasemek krwi. Zobaczymy, jak to się rozwinie.
Aneczka - dobrze, że wszystkie przesyłki dotarły bez problemu. Nie zazdroszczę prania, he he. Ja wczoraj poprałam nowe prześcieradełka i właśnie wiszą na suszarce w łazience. Za oknem deszczowo, nawet prania nie mogę wystawić na balkon. Dobrze, że mam więcej rzeczy dla dzidziusia niż podręcznikowe 5 sztuk z każdego rodzaju, bo inaczej nie nadążyłabym z praniem i suszeniem, gdyby pogoda miała być dalej taka beznadziejna.
A co do rożków to też mam 3 sztuki, żadnego usztywnianego, ale tylko jeden z nich przeznaczyłam na tradycyjny rożek. Pozostałe dwa posłużą w innych celach (np. jako kołderka do łóżeczka).
Uh, te plastry to jakiś barbarzyńca wymyślił. Tylko raz w życiu próbowałam i stwierdzam, że zdecydowanie wolę maszynki do golenia, nawet jeśli miałabym walczyć z nogami co dziennie.
Aina - z Kubą wszystko dobrze, została tylko czerwona kreseczka na czole i trochę krwi w katarku, ale to chyba dlatego, że przy upadku zawadził też nosem.
Gratuluję miłego babskiego wieczorka z mamą i teściową.U mnie to by nie przeszło, chyba, bo moja mama nie znosi mojej teściowej, he he.
Witaj,
Melek, fajnie, że znowu masz swoją upragnioną fasolkę pod sercem. Trzymam kciuki, żeby tym razem wszystko się udało. Kwiecień to super czas na urodzenie maluszka, bo przed wami cała wiosna i lato na długaśne spacerki, zabawy w trawie, cieplutko, że aż miło. Też chciałam utrafić w kwiecień 2008 ale tak się z małżonkiem sprężyliśmy, że wyszedł wrzesień 2007



.
Carioca - super pomysł z książeczką. Kubusiowi kupowaliśmy bajeczki z różnymi zwierzątkami, przedmiotami itp. dzięki czemu szybciutko nauczył się nazywać rzeczy i w konsekwencji sprawnie mówić.
Nuśka - ja też chyba się uzależniłam od BB. Nawet mój mąż dzisiaj spytał: "Kiedy to się skończy?", bo nie może od rana dopchać się do kompa :-):-):-).