reklama

Wrześniówkowe mamy

Witajcie mamuśki!

A ja noc miałam z tych beznadziejnych - od 3ciej oczy jak 5 złotych, o 4 tej zgłodniałam, jeszcze ze dwa razy siusiu i o 6tej wrescie usnęłam. A jak już usnęłam to mogłabym spać do 12tej, ale zwlokłam się o 9tej.

Bedismall - szkoła jest wazna, na pewno bedzie Ci smutno i cieko, ale jak sie cos zaczelo to warto skonczyc. Mam nadzieje, e bedzies mogla widywac swojego meza jak najczesciej. A tak wogole to narobiłaś mi smaka na kanpke z serem!

Harsh - ponoć z pielęgnacją dziewcynek jest jeszcze trudniej, bo łatwo o infekcję układu rodnego.

Shinead - ja tez nie uprałam ochraniacza do łózeczka. A co mowili o tych nosidelkach? Ja mam (dostałąm) takie typu "carrot" czyli malusek jest noszopny jak fasolka.

Moja kolezanka jest juz 8 dni po terminie, byla juz 2 razy w szpitalu na kroplowce ale szyjka była zamknięta. W poniedziałek znow beda ją męczyć a jak sie nie uda to cc. Ma przerąbane, wsyscy ją pytają kiedy i kiedy, lata na to ktg codziennie i sama tez napewno sie martwi o malucha, chociaż stara się być dzielna i trzyma fason.
 
reklama
ja tylko na chwilkę
witam was kochane wrześniówki, nawed nie wiecie jak za wami teskniłam
nie wiem kiedy będe na bierząco ale się postaram jak tylko mi dzidziołki i męzuś pozwolą
nareszcie w domku
 
Harsharani - mi się wydaje, że trudniej pielęgnować dziewczynkę. Zawsze trzeba pilnować, żeby dupkę wycierać od przodu do tyłu, nigdy na odwrót. Często przypałętują się infekcje układu moczowego i płciowego... Eh... w zasadzie jeden czort.

Tygrysku - welkome home!
 
Tygrysku Witaj po przerwie;) Ciekawa jestem jak się czujesz, dziewczynka taka spora się urodziła
Atruviell, Carioca Ja z pięlęgnacją małej nie miałam absolutnie żadnych problemów. Przynajmniej jesteśmy obyte z tym bo mamy to na codzień i jakoś nie przerażało mnie wycieranie od przodu do tyłu. Raz wytłumaczyłam D. co i jak ibyło ok. On zresztą piątke swoich siostrzeńców wychował i w ogóle nie bał się dzieci, tylko teraz ma coraz większe opory z Van ,żeby ktoś go nie posądził o pedofilstwo, także pomału się przyzwyczajam,że u nas będzie podział: ja myję Van a on Dominika...
z tym odciąganiem jestem na tak, Atruviell, bo położna w tvn style się wypowiadała, że delikatnie codziennie w kąpieli to robić i już. Więc życzę nam wszystkim aby nie trzeba było w przyszłości dzieci stresować zabiegiem
 
Harsharani wklejam opinie o pracy w tej firmie, gdzie D. robi z jednego forum:


1. " Musisz byc odporny na stres zwiazany z pasazerami np. ktos robi ci awanture bez powodu walac piesciami w kabine, albo dwie pijane panie bija sie do krwi w autobusie, albo mocno wstawiona kobieta po 40 podwija spudnice i robi siku na podloge, albo jedziesz sobie spokojnie a tu 12 latek z usmiechem na twarzy rzuca ci kamieniem w przednia szybe, albo ktos cie opluje na przystanku, bo musisz wiedziec ze kierowca autobusu w Glasgow nie cieszy sie szacunkiem. Dlatego maja ogromna rotacje pracownikow. Moim zdaniem zostaja ci ktorzy nie maja pomyslu na inna prace, albo cale zycie jezdzili za kolkiem a skok do GB to dla nich szczyt mozliwosci, moze. Na pocieszenie dodam ze policja dziala bardzo sprawnie, zreszta pierwszego dnia na kursie dowiesz sie ze: " pod zadnym pozorem nie wychodz z kabiny!!!"

Zycie w Glasgow jest tansze troszke, mieszkania tez, ale cos za cos.
Nigdy bym sie nie zdecydowal sciagnac rodziny do tego patologicznego miejsca, pelnego dewiantow narkomanow i pijakow, zycie smakuje inaczej jak sie jezdzi komunikacja miejska :))"


2."Zgadzam sie.W Glasgow tak jest,jezdze wieczorem ok 21 i zawsze cos w autobusie sie dzieje,np ktos od zewnatrz otwiera drzwi awaryjne, znajomi opowiadali o kamieniach w szyby no i juz nie wspominam weekendów bo to juz wogole masakra z ta mlodzieża i nie tylko.
ale policja przyjzdza bardzo szybko-jesli masz wybor-lepiej niech to nie bedzie Glasgow, pozdro"
 
Bedismall - no nie brzmi to zachęcająco... Ale może jednak rzeczywistość okarze się łaskawsza.

Dzisiaj brzuch mi twardnieje co 10 minut, bezboleśnie oczywiście, ale tak sobie myślę, ze ostro sobie ćwiczy prawda?
 
reklama
Wiecie co, ja się chyba urodziłam pod ciemną gwiazdą. Dzień bez draki dniem straconym. Tyle co się dwa dni nacieszyłam moim nowiutkim telefonem z radiem i aparatem i w ogóle full wypas i już się z nim pożegnałam. Wyświetlacz szlag trafił i pani w punkcie obsługi stwierdziła, że to moja wina, bo uszkodzenie wygląda na mechaniczne. Próbowała mi wmówić, że nim rzucałam albo coś. Ciekawe jakim cudem? Jestem w 100% pewna, że nie spadł ani nim w nic nie uderzyłam. Rano działał a wieczorem już nie. Dostałam aparat zastępczy ale właśnie małżonek poleciał go oddać, bo też jest uszkodzony. Tak że zostałam bez telefonu za to z abonamentem do płacenia, bo pewnie mi reklamacji nie uwzględnią. Co za...Dziewczyny, obowiązuje numer poprzedni.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry