Klavell, to Ci się udało z porodem... Rodziłaś w Niemczech? Bo u nas to chyba rutynowo nacinają. Chociaż ja nie mogę narzekać, tak mnie zszyli że chyba nawet nie widać żadnej blizny.
Blimka, też miałam polipa, jakiegoś małego, lekarz na kontroli wziął i go usunął, podobne uczucia jak pobieranie cytologii. Potem troszkę lała mi się krew, ale malutko. I nic nie bolało.
Klavell, chyba to racja z tym, co piszesz, że im bardziej się cacka z dzieckiem tym czasem gorzej. Tylko gdzie znaleźć jakąś mądrą granicę? Bo dziecko jedzące tosta

i bez czapki jak wieje to chyba przesada? A z drugiej strony Angole żyją i nie jest im jakoś zimno w zimie bez rajstop

. Swoją drogą, jak to możliwe to nie wiem

Podobnie moi znajomi przyjechali z Australii po kilku latach z ośmiomiesięcznym dzieckiem i on wyjadał mamie z talerza frytki i kapustę

, oni uważali że to normalka.
A u nas dalej chorowalnia, chociaż jest lepiej. Oskar ma od wczoraj jakiś lek o działaniu antybiotyku (bacterin) i już mu lepiej. Teraz się zastanawiam, czy on tak szybko zadziałał po jednej dawce czy też mogłam się wstrzymać z jego podaniem

bo już i tak mały zdrowiał. Tylko ciągle ma katar i tylko mu odsysam co się da a on wrzeszczy, bidulek.