Dobry wieczór, BB-sekciarom i BB-holiczkom

Tutaj jedna z was
Jak tam pierwszy dzień lutego? Widzę, że niektórych nam tu odmładza
Carioca - mój Tymek od kilku miesięcy pije Humanę SL (uczulił się na Bebilon Pepti, a Nutramigen nie przeszedł, bleeee) i jest wszystko OK. W międzyczasie robiliśmy wyniki krwi i tam ani śladu alergii, więc widocznie wszystko się uspokoiło. Humana SL jest na receptę (50% ceny jest refundowane). Jeżeli pediatra wypisywała wam recepty na Nutramigen, to pewnie zechce wypisywać na Humanę, jeśli ją poprosić.
Gabids - u mojego młodego blizna po szczepionce przeciwko gruźlicy też pojawiła sie dopiero po kilku tygodniach od szczepienia i zniknęła następne kilka tygodni później. Też się tym martwiłam, ale pediatra oglądała odczyn i nic jej nie niepokoiło.Teraz już jest wszystko ładnie wygojone i prawie nie widać śladu.
Aneczka - ja też nie mogłam dzisiaj wejść na naszą-klasę. Dlatego nie są zaakceptowane zaproszenia, ale mam nadzieję, że później uda mi się nadrobić zaległości.
Tygrysku - super, że już po wszystkim. Z twojego opisu wynika, że Szymek całkiem dobrze zniósł zabieg i narkozę. Napisz, jak tam dalej z pielęgnacją siuraska, czy mały nie protestuje za bardzo. I jak wyglądają teraz kąpiele? A w ogóle to jestem z was dumna!
Hruda - jak tam przelot? Mam nadzieję, że wsio OK?
Majandra - cieszę się, że ci się odwyk nie udał

. Bez ciebie... to nie to samo forum;-)

:-)
Shinead - a pisałam, że Kubie ostatnio wyszły krostki podobne do potówek po antybiotyku? W związku z powtarzającymi się wymiotami lek został odstawiony, no i krostki zniknęły i wymiotów jak na razie (nie zapeszając)nie było. A może Olafkowi rzeczywiście przeszkadza ten płyn do płukania? Wciąż piorę Tymkowe ciuszki w samej Loveli, ubranka są miękkie i pachnące ale nie tak miękkie i pachnące jak po płynie do płukania. Kuby i nasze ubrania piorę w proszkach typu Sensitive, a do płukania dodaję Lenor Sensitive (ten biały) ale głównie dlatego, że najbardziej odpowiada mi zapach. Niczego na razie nie zmieniam, bo raz zmieniłam Tymkowi płyn do kąpieli z Oilatum na Hipp'a i po jednej kąpieli miał masę czerwonych szorstkich plam na skórze.
Kina - jak sobie pomyślę o tzw. porodzie naturalnym z nacięciem krocza w pakiecie to bardzo się cieszę, że miałam cesarkę. O tym, że miałam jakiekolwiek cięcie (i to całkiem spore) zdążyłam już daaawno zapomnieć. Nic mnie nie ciągnie, nie rwie, może troszkę swędzi na zmianę pogody (ale ja mam tak ze wszystkimi bliznami na całym ciele), ale generalnie nie odczuwam żadnego dyskomfortu już od wielu miesięcy. Czasem tylko pobolewa mnie w połowie cyklu i przed okresem w obrębie jamy brzusznej ale to prawdopodobnie zrosty się porobiły a tak się może stać po każdej operacji chirurgicznej. W każdym razie bardzo współczuję wszystkim kobitkom, które były nacinane i to jeszcze przez jakiś cholernych partaczy.
Gabids - ja też nie lubię nosić rajstop, zwłaszcza pod spodnie. Szlag mnie trafia, jak mam założyć cienkie, zaraz gdzieś pozaciągam, za mocno pociągnę i leci oczko po samą szyję... Jak już do spódnicy to najchętniej zimą i to grube

. A poza tym to jedynie do kozaczków, bo butów na obcasie też nie lubię:-) Ale ze mnie dama

Klavell - w naszym szpitalu też nie było źle, choć do niemieckich standardów daleko. Ale miałam - za dodatkową opłatą - jednoosobową salę z eleganckim wystrojem hotelowym, dzięki czemu przez spędzone tam 5 dni po porodzie prawie nie czułam, że leżę w szpitalu. No, jedzenie było wysoce dietetyczne (głównie dlatego,że okropne) ale ja miałam po porodzie takiego głoda, że wcinałam nawet zupy mleczne. Personel pielęgniarski generalnie miły i życzliwy, lekarze - poza jednym (ordynatorem) również uprzejmi i profesjonalni. Gorzej już było z pielęgniarkami z noworodków, ale dzięki Bogu miałam wśród nich jedną znajomą, więc reszta była dla mnie też całkiem całkiem. Lekarkom neonatologom też coś się stało, bo w porównaniu z czasem, kiedy urodziłam Kubę, zrobiły się bardzo uprzejme i udzielały wszystkich informacji na każdy temat, jaki poruszyłam. I nawet nie kręciły głową, jak prosiłam o butelkę dla Tymusia, kiedy już nie dawałam rady z cyckiem. Tak więc chyba nie było tak źle. Co do wygód, to cierpiałam jedynie z tego powodu, że przez tydzień nie miałam dostępu do internetu i do BB, poza tym świadomie wybrałam pokój bez TV, a czas zabijałam słuchając radia z telefonu. Dużo zajmowałam się maluszkiem, a kiedy spał, czytałam wszystko co popadło. I jakoś czas leciał. Co do polskiej służby zdrowia, to trafiłam na pediatrę, która skierowań nie żałuje i jak ma jakąś wątpliwość, to od razu kieruje gdzie potrzeba. Za to nerw mam jak nie wiem na ceny leków. W Polsce są zabójcze! W m-cu styczniu 1/3 budżetu wydałam na leki dla całej rodziny! Toż to szok! Z tego względu zazdroszczę Niemkom, że mają leki dla dzieci za free. A u nas to się tylko nazywa bezpłatna służba zdrowia, bo do wszystkiego i tak trzeba dopłacać, a jak się dzieje coś naprawdę poważnego, to dzieci umierają, bo któż zdoła zebrać na czas pół miliona dolarów na operację?