reklama

Wrześniówkowe mamy

Shinead to faktycznie ciężko miałaś jak to czytałam też miałam łzy w oczach ( Ja to już tak mam że szybko się wzruszam ) no niestety tak to już jest jak napisałaś wszędzie trzeba zapłacić bo inaczej to ..... a szkoda gadać . A jeżeli chodzi o karmienie piersią to ja początku tez dobrze nie wspominam(za sprawą pewnej pani pielęgniarki brrr) byłam pewna że po powrocie ze szpitala przejdę na sztuczne ale jakoś przetrwałam i karmię do dziś i o ile się nie mylę to Ty również.
A o tym że można mieć położną za 400 zł nie wiedziałam dopiero od Ciebie słyszę. A jak to jest z tą położna do kiedy można sobie wykupić taką opiekę? No nie dla siebie pytam ale szwagierka jest w ciąży.
 
reklama
Czesc Kobitki! Juz nie mam sil do tych angielskich lekarzy. Co ze mna jest nie tak wyjasni sie za tydzien, jak przyjda wyniki, ale na moje to zle zszyta jestem. Kurde gdybym wiedziala, to zazyczylabym sobie cesarke, ale po co ja przeciez zniose wszystko a w trakcie porodu myslalam, ze mnie rozerwie i chcalam naciecie ale polozna powiedziala, ze tu nie nacinaja i mam dopiero 4 cm rozwarcia, a 5 minut pozniej dzidzia juz byla na swiecie, a ja przez to male rozwarcie popekalam jak cholera. No a z mala bylismy na tej kontroli i tak sie wkurzylismy, ze nie macie pojecia. Czekalismy godzine i 20 minut, az w koncu zjawila sie szanowna pani doktor, juz na 1-wszy rzut oka glupio-madra. No i pokazalismy jej nozke, a mala ma teraz tego naczyniaka zoltego, bo ten specjalista z Polski mowil, ze jak ropieje to robic przymoczki z Rivanolu, no i rzeczywiscie pomogl. A ta malpa (bo w Anglii tego nie ma) tak sie wypytywala co to jest, skad to mamy, pozniej skad jestesmy, czy bylismy z mala w Polsce zanim zaczelo jej sie babrac, w ile osob mieszkamy, moze ktos ja zadrapal, moze sie przewrocila... IDIOTKA!!!! Tak cholera w Polsce jest taki syf, ze zlapala to tam, przewrocila sie bo mimo, ze nie potrafi jeszcze siedziec to juz biega, i specjalnie ja ja tam drapie. Normalnie debilka. Aha i najlepsze, zaczela ja badac i jak juz wczesniej pisalam, mala jescze tej nozki nie chce prostowac wiec jak ja ubieram w spioszki to tylko jedna noge a na druga skarpetki i w kocyki owijam, a ta krowa sie pyta jaka jest przyczyna, ze mala ma tylko jedna skarpete, rece opadaja. Do cholery jakbym miala taki kaprys to moglabym jej 8 skarpet na jedna noge zalozyc a jej nic do tego. I na koniec powiedziala, ze to sie ladnie goi dzieki antybiotykowi a nie dzieki temu co my jej tam przykladamy i kazala jeszcze chwile zaczekac i wiecie co poszla zrobic...poszla sprawdzic w necie co to jest Rivanol, po czym wrocila i powiedziala, ze na wlasna odpowiedzialnosc to robimy, oczywiscie mozemy ale ona nie radzi.
Hruda - tak spokojnie sie zachowuj i nie szalej dziewczyno!
Harsharani - pisz co u Ciebie!
NuŚka - jak juz sprzatasz to u mnie tez mozesz ogarnac ;-)
Atru - zaszalalas kochana z tymi zakupami
 
Shinead ja tez nie mialam opiki po porodzie i tez ucieklam, tylko, ze ja juz na drugi dzien, bo nie wyrobilam. Wspolczuje Ci kochana, bo samej mi tez bylo ciezko i zle wspominam tamten czas. Ale najwazniejsze sa nasze dzidzki i wystarczy, ze na nie spojrzymy i juz jest lepiej!
 
Nuśka-taka możliwość była w szpitalu, w którym rodziłam, czyli w Jeleniej Górze. Położne same się ogłaszały za pomocą ulotki, podając swój nr telefonu. Nie wiem jak jest gdzie indziej. Umawiasz się z babką nawet miesiąc przed porodem, ona pokazuje Ci szpital, porodówkę, mówi co i jak i zawsze do rozwiązania możesz do niej dzwonić w razie jakichs wątpliwości. Jeśli chodzi o poród to cały czas jest z tobą i potem często przychodzi, by pomóc ci dojść do formy oraz przy opiece nad noworodkiem. Super sprawa.
 
sheaned widze że miałas przy porodzie i po kosmos taki jak ja za pierwszym razem, nawet teraz prawie po 5 latach jestem zła na szpital siostrunie i lekarzy no i na siebie że pojechałam do tego debilnego szpitala
a mi ciasto nie wyszło ale to pewnie przez okres który właśnie mam i zauważyłam że jak mam okres to nie wszystkie ciasta mi wychodzą, w sumie to ciacho smakuje ale nie wyglada
muszę położyc dzieciarnie spać i się pouczyć
ja też mam posprzątane ale wszędzie po za pokojem szymka nie mam siły wewnętrznej zeby wejść w tą krainę bałaganu no i mam na górze w pokoju gościnnym ubrania do poskłądania i prasowania ale mam to gdzieś zrobie to jutro albo w poniedziałek
 
Herzlich Willkommen Hruda no ze sloiczkami to tak jest moja hanifka juz banany wcina od miesiaca a nie wolno??? je albobaan z jablkiem albo banan z gruszka teraz jej kupilam banan z jablkiem i sucharkiem wszystko od 4 miesiaca...truskawekk jeszcze nie probowalam
 
Cariocca - skarbie! ty nie wiesz bo twoj maz nie pracuje na emgracji bo Bolandia to nasza Polska kochana..a ze boli czasem zycie w niej ale kochana...Bolandia po prostu:tak:
Kina - czemu mam przestac szalec'? toc ja szalona dziewczyna z Pomorza to i bobas szalony..ale do rzeczy:
basen??? dziewczyny! to zajebista sprawa, nie moge tego ujac ineczej! Moj Niezniszczalny synek przetraszyl sie talko prysznica bo tu w Niemczech ( nie wiem jak to jest w Bolandii,wlasnie;-)) sa tekie specjane siedziska z szelkami w kabinach dla bobasow. Niechcacy poleciala nagle zimna woda brrrr wiec co sie dziwic malemu jak ja tez sie przestraszylam. Potem jak sie uspokoil weszlismy do wody i moj szmyk okazal sie nie lada plywakiem. Mimo ze naplywala mu czasem woda do uszu i oczek dalej pluskal sie jak zabka. Raz sie nawet zakrztusil ale pokaslal i dalej do fisiownia. Nie ma bata! W Polska bede chodzic z nim koniecznie na te nauke pywania dla niemowlat - jak tylko zmontuja grupe. Polecam babeczki!!!! prosto ze swuego Hrudowego serca:-)
Shinead - wspolczuje porodu. Nie dziwie sie ze mialas Baby-blues'a :baffled:Ja mimo ze nie zapalcilam ani grosza czulam sie jakbym miala 'wykupiony' caly oddzial. Pelen profesjonalizm. Polozne odpowiadly mi na kazde z moich pytan i nawet dosc banalnych. Poinstruowano mnie jak przystawiac malego do piersi a ze w piersiach bylo pusto:baffled: a brodawki nie takie jak powinny nie nazywano mnie wyrodna matka tylko uspokojoano ze jest sztuczny pokami i nie ma sie co sie zalamywac choc probowac. Naprwde bylo ok...a to zwykly szpital...
 
ja poloznej do porodu nie mialam ale i tak nie narzekam specjalnie. mialam BARDZO ciezki i DLUUUGI porod ale byl przy mnie maz. i chwala temu kto wymyslil porody rodzinne. co do przebywania razem po porodzie to nie bylo problemu. goscie mogli wchodzic na sale bez ograniczen. oczywiscie wszystko w granicach rozsadku (wiadomo, ze na sali nie lezalam sama tylko byly jeszcze inne kobitki z dzieciakami).

doti- ty tez jestes z bielska? w ktorym szpitalu rodzilas?
 
Izabela, tak, jestem z Bielska, rodziłam w Wojewódzkim, tam tez polegiwałam w ciąży i zaliczyłam szkołę rodzenia - i jestem bardzo zadowolona :-) Mały był cały czas ze mną, a odwiedzać mnie mógł kto chciał i kiedy chciał, cały dzień ktoś był :-). A Ty też z B-B? Gdzie mieszkasz?
Shinead, to współczję porodu...
Hruda, a Ty teraz na basen poszłaś taki normalny czy na jakieś zajęcia? Skąd wiedziałaś co możesz robić z małym? (myślicie że to głupie pytanie? ;-)) Ja też chcę iść ale nie pasują mi godziny zajęć i może bym poszła tak normalnie, na zwykły basen?
 
reklama
Dobry wieczór, szanownym mamuśkom :)

Właśnie wróciłam z imprezy imieninowo-urodzinowej moich rodziców. Udało mi się sprzedać Kubę na noc, to może wkońcu się wyśpię? Za to Tymek przespał całą imprezę i obudził się zaraz po powrocie do domku o 21:00. Jeszcze nie zdążył zasnąć, a od jedzenia minęła już godzina!:szok::-)

Hruda - Viburcol to rzeczywiście fajna sprawa, mimo, że to lek homeopatyczny. Ja dzisiaj też Tymkowi zasadziłam jednego czopka, bo strasznie był marudny. No i wkońcu zasnął, a tak to był tylko ryk wielki i nic więcej. Super, że lot minął spokojnie, a malutki był grzeczny. Ale mnie rozbawia ta moda na próbowania przy celnikach zawartości butelek. Tak jakby człowiek nie wiem co przemycał...:-)

Nuśka - ja również pozdrawiam i mam nadzieję, że udało ci się zrobić to wszystko, co sobie na sobotę zaplanowałaś.

Harsh - jak nie wiadomo o co chodzi to na pewno o pieniądze, he he. Pozdrowionka!

Tygrysku - ja też nie często zaglądam do Eko, chociaż mam blisko. Zwykle kupuję tam mięso z kurczaka (fielty, udka, skrzydełka), bo są najtańsze w okolicy. A mąż wyczaił tę promocję słoiczków przez przypadek. Więc trzeba było skorzystać. Inne rzeczy generalnie są minimalnie droższe niż w innych marketach. Ale w naszym Eko można płacić tylko gotówką i pewnie po części dlatego tak rzadko tam zaglądam, bo ja nigdy nie mam pieniędzy w portfelu.

Shinead - przykre, że miałaś takie przeżycia przy i po porodzie... Qurcze, to straszne, że kasa rządzi i tylko za pieniądze można mieć wszystko to, co powinno nam się należeć jak psu buda. Widzisz, nasz zgorzelecki szpital może nie jest najlepszą placówką medyczną w okolicy, ale jednak ja swoje oba porody wspominam całkiem dobrze. Tyle, że ja jestem dość nahalnym pacjentem i zwykle wyznaję zasadę "koniec języka za przewodnika". Jak miałam jakąś wątpliwość, to po prostu zarzucałam i pielęgniarki i lekarzy pytaniami, choćby nie wiem, jak głupie mogły im się wydawać. Moja "izolatka" była zaraz przy dyżurce i muszę przyznać, że położne często do mnie zaglądały, by spytać czy wszystko w porządku, czy jak się czuję. Zwykle też same proponowały zastrzyk przeciwbólowy. Każdą moją dolegliwość zgłaszały lekarzowi dyżurnemu, bo po porodzie czułam się naprawdę kiepsko. Spośród całego personelu tylko ordynator był chamski i bezczelny (np. stwierdził, że chyba powinno mnie być stać na kupno mydła i gąbki - była to uwaga pana doktora w związku z tym, że z mojej rany na drugi dzień po operacji sączyły się jakieś zanieczyszenia, a ja z wiadomych względów, nie byłam w stanie dojrzeć co się tam pod fałdą skóry dzieje, tym bardziej, że w łazience nie było lustra, a ja nie potrafiłam się za bardzo zgiąć w pół i myłam ranę "na czuja". Ale poczułam się po tej uwadze jak jakiś brudas, menel i co tylko, o wstydzie przed całą lekarską publiką nie wspominając:angry::wściekła/y::no:). Z miejsca pogoniłam męża po lusterko, z którym potem chodziłam pod prysznic, byle by tylko idealnie domywać ranę i nie dać temu palantowi pretekstu do kolejnych równie uprzejmych uwag. Zresztą z rany przestało się sączyć, jak tylko koleżanka przyniosła mi detromecynę spirytusową do przemywania rany.

A propos tego naszego ordynatora. Może pisałam wam, że moja szefowa zaraz po mnie zaszła w ciążę. Termin miała na marzec 2008. Tymczasem dowiedziałam się dziś, że 17 stycznia urodziła dziecko przez cesarskie cięcie w szpitalu specjalistycznym w Legnicy. Dzień wcześniej zgłosiła się do nas do szpitala, bo coś się zaczęło sączyć z dróg rodnych. Ten sam milutki ordynator stwierdził, że to pewnie mocz popuszcza i chciał ją pogonić do domu. Ale szefowa się nie dała i kazała mu się zbadać. Okazało się, że były to wody płodowe i to zabarwione na zielono. Wobec zagrożenia zakażeniem wewnątrzmacicznym odwieziono ją do Legnicy, gdzie zdecydowano o natychmiastowym zakończeniu ciąży. Jak sobie pomyślę o niebezpieczeństwie, na jakie ten idiota wystawił moją kierowniczkę i jej maleństwo... Po prostu szlag mnie trafia, że tego konowała jeszcze nikt nie pozbawił posady. Przecież gdyby nie złe przeczucia dziewczyny, to nie wiadomo, jak by się to wszystko skończyło. I tak przez całą ciążę miała problemy, a to plamienia, a to co innego... Aż się bałam zapytać koleżanek z pracy, czy coś wiedzą o stanie zdrowia dziecka... Mam nadzieję, że mimo wszystko, maleństwo urodziło się zdrowe i to zakażenie udało się powstrzymać. Z tego co się dowiedziałam, to po urodzeniu ważyło 2400g i miało 47 cm długości. Kruszynka...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry