Cześć, kochane!
Wpadam na chwilę, żeby napisać, że żyję i że mam się całkiem dobrze. Jestem u brata w mieszkaniu, właśnie go wygryzłam do mycia garów, więc chwilowo mam dostęp do netu
. Nadrukowałyście tyle, że wszystko poczytam dopiero jak wrócę do Zgorzelca.
Wczoraj w nocy przez Wrocław przeszła Emma, wiatr łeb urywał, a my łaziliśmy po nocy po starówce i się dziwiliśmy, że tak wieje. Ciekawe, czy mój balkon przetrwał, bo ponoć zgorzelecki szpital stracił wiatę dla karetek, a to przecież rzut beretem od mojego mieszkania


Wczoraj pokręciliśmy się po galeriach i domach towarowych, a na koniec poszliśmy do pubu. Qurcze, pięć lat studiowałam prawie za ścianą tej knajpki a nawet nie domyślałam się, że tu jest takie klimatyczne miejsce - "Kalambury" na Kuźniczej. Było bardzo sympatycznie.
Za dwie godziny wybieramy się jeszcze na mecz do Hali Stulecia no i wieczorem powrót do domu. Tyle, że z pociągu lecę do rodziców, więc u siebie będę dopiero jutro.
Trzymajcie się, babeczki kochane i do "zobaczenia"!!!
Wpadam na chwilę, żeby napisać, że żyję i że mam się całkiem dobrze. Jestem u brata w mieszkaniu, właśnie go wygryzłam do mycia garów, więc chwilowo mam dostęp do netu
. Nadrukowałyście tyle, że wszystko poczytam dopiero jak wrócę do Zgorzelca. Wczoraj w nocy przez Wrocław przeszła Emma, wiatr łeb urywał, a my łaziliśmy po nocy po starówce i się dziwiliśmy, że tak wieje. Ciekawe, czy mój balkon przetrwał, bo ponoć zgorzelecki szpital stracił wiatę dla karetek, a to przecież rzut beretem od mojego mieszkania



Wczoraj pokręciliśmy się po galeriach i domach towarowych, a na koniec poszliśmy do pubu. Qurcze, pięć lat studiowałam prawie za ścianą tej knajpki a nawet nie domyślałam się, że tu jest takie klimatyczne miejsce - "Kalambury" na Kuźniczej. Było bardzo sympatycznie.
Za dwie godziny wybieramy się jeszcze na mecz do Hali Stulecia no i wieczorem powrót do domu. Tyle, że z pociągu lecę do rodziców, więc u siebie będę dopiero jutro.
Trzymajcie się, babeczki kochane i do "zobaczenia"!!!

