reklama

Wrześniówkowe mamy

Oooo ktos mi tu sie przebudza i strasznie pierdzi:-D moze zdaze wam napisac histroie ktora krazy w mojej rodzinie...i to wcale nie z kilku pokolen przed tylko za czasow mojej babci,ktorej niestety nie mialam okazji poznac. Mama mojej mamy z opowiadan bardzo rozsadna,silna,obiektywna kobieta aaa i przede wszystkim ODWAZNA,jak cos sie dzialo zawsze pierwsza szla 'sprawdzic' co jest grane,moja mama kompletne przeciwienstwo,wiecznie podskakuje jak cos spadnie i ogolnie strachliwa...ale do czego zmierzam,pod Cieszynem mamy dom ktory zbudowali dziadkowie,krotko po smierci mojego dziadka, mama z babcia i ze mna pojechaly wlasnie do tego domku,na ogol spedzalismy tam swieta itp Moj tata niestety pracowal wiec tylko dojezdzal do nas na weekendy no i niestety musialy tam byc same.Pewnego dnia wieczorem,gdy lezalam juz po kapieli i slodko kimalam (dobrze ze mialam pare miesiecy i nie kumalam co sie dzieje) babcia zaczela wolac moja mame bo 'cos' zobaczyla..dodam tylo ze chorowala na miazdzyce i niestety byla po amputacji nogi,poruszala sie na wozku a dom ten w ogole nie byl do tego przystosowany..wolala tak ta moja biedna mame i kazala jej koniecznie przejsc do przedpokoju zeby zaswiecila swiatlo bo ktos tam stoi,mama oczyiwscie panika...probowala ja odwiesc od tego pomyslu ale babcia byla bardzo stanowcza i zawzieta osoba,jak nie mama to ona..byla tak poddenerwowana ta cala sytuacja i tym ze nie moze sie swobodnie poruszac w koncu z pomoca mamy podjechala do drzwi i...udala sie w strone przedpokoju poniewaz pech chcial ze wlacznik swiatla w pokoju znajdowal sie w przedpokoju,mimowolnie musiala tam 'zajzec'...i co zobaczyla...mezczyzne,w kapeluszu...dobrze jej znanego...Mama nie chciala o tym slyszec i do teraz nie lubi o tym mowic...ja..coz moge powiedziec w koncu znam ja z opowiadan i wiem ze nie byla osoba ktora z byle czego robila halo (spadla szklanka-pewno duch!)...Ja uzgodnilam z bliskimi (powaznie) ze jezeli jest mozliwosc 'odiwedzania' rodziny po smierci to bez obrazy ale ja wolalabym nikogo nie zobaczyc..Nie wiem dlaczego czesto sie slyszy ze ktos zaraz przed lub po smierci sie pokazuje i znika...chec przypomnienia,przestroga? brrrr ale sie rozpisalam a w sumie moglam to ujac w paru zdaniach..z gory przepraszam za skladnie,pozno juz:sorry2:
 
reklama
Tu napewno nikogo nie stracisz hruda! Ja uwazam, ze masz ciekawe zainteresowania. Odwazne:)

Gdzie sie wszystkie podzialy?

Aneczka ciekawa historia, ale ja sie wylaczam z tego tematu, bo jestem strachliwa i nie chcialabym nigdy nic takiego zobaczyc, padlabym na zawal odrazu i pogrzebala sie pod podloge.

Spiaca sie robie, jutro wielki dzien, wiec chyba mykam. Ciekawych rozmow i dobrej nocki Wam zycze!
 
Aneczka i inne wystraszone - (mialam skonczyc temat ale moze wyjsnie:nerd:) Duchy pokazuja sie bo same zbladzily. Nie zawsze by przestraszyc lub przestrzec. I na planie ziemskim mamy nad nimi ogromna przewage bo...mamy cialo a one nie. To one sa zagubione, przestraszone...doskonale to pokazal film "Szósty zmysl"...one czesto nie wiedza ze umarly...pomodlic sie za nie, odeslac i nie bac sie. Dobranoc:-)
 
reklama
kluczem do nauczenia Hanife przesypiania całej nocki jest oduczenie jej jedzenia w nocy. 6 m-czne dziecko nie potrzebuje już tego tak bardzo, żeby nie móc zrezygnować z nocnych posiłków. Przede wszystkim - nie rób jej mleka jak tylko się obudzi. Spróbuj ją parę minut przetrzymać, tzn. zignorować jak się zbudzi. Dopiero jakby zaczęła mocniej protestować, to daj jej mleka. Czasami wystarczy małą pogłaskać, poklepać po pleckach i dzieciątko zasypia. Na Tymka działa ostatnio - ale nie jest to wzór do naśladowania ;-)- przeniesienie go z jego łóżeczka do naszego dużego łóżka i przykrycie naszą kołdrą. Po chwili zapada w sen. Ale robię to tylko wtedy gdy obudzi się między 1 a 4 w nocy, bo między 5 a 6 nad ranem to wiem, że to już beznadziejny przypadek, trzeba dać jeść i zabawić. Spróbuj nie dawać jej też nic smacznego do picia w nocy, tzn. słodszej herbatki, soczku itp., bo mała może w ten sposób budzić się, bo wie, że dostanie coś dobrego.

Narobiłaś mi smaka na tę naukę przesypiania nocy i wypróbowałam to dziś. Maciuś obudził się o 24 i dostał cycka choć próbowałam go uśpić, ale stwierdziłam, że o północy jeszcze może. Potem obudził się o 2:30 i bujałam się z nim do 3:15. Zasnął choć musiałam go 2 razy na ręce wziąć. Następnie obudził się o 6:50:szok: To cud, bo on tak od 2-3 budzi się co 2-2,5 godziny. Dostał cycka i po kilkunastu minutach zasnął w naszym łóżku, przeniosłam go i jak dotąd z kilkoma chwilowymi pobudkami śpi.


My wczoraj poszliśmy spać po 20:tak:. Tak więc, widzę, że ominęła mnie jakaś fajna zabawa. Dziewczyny, czemu Wy nie chodzicie wcześnie spać, żeby się zwyczajnie wyspać?:baffled:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry