reklama

Wychowywać, ale jak?

ten wątek będzie tylko mój

wiecie co no dziś b ył mega rekord serio aż przez własne dziecko poczułam się zawstydzona i zmieszana

mieliśmy spięcie w sklepie o plastiokowy domek dla dzieci do ogrodu Szymek w nim siedział dośc długo i w końcu go wyciągnełam i się tak wił jak wąż i płakał krzyczał no ale go niosłam i mówiłam do niego spokojnie nie płacz spokojnie tłumaczyłam że teraz już nie możemy być w domu że jeszcze wrócimy tam kiedyś ok płacz więc powiedziałam że koniec biegania po hali posadziłam do wózka na zakupy i basta. płakał jak wścieklizna i pani z promocji minn2 chciałą dać mu naklejkę a on bach wywalił jej wszystko z koszyka jak podeszła i biedna musiała to zbierać.

ale mi było głupio przeprosiłam fakt

no mówię wam tragedia się z niego robi walczy jak goliad o władzę a ja staram się być twarda ale zastanawiam się jak długo tak ma być. to jego płakanie wycie udawanie krzyki machanie łapami - jedno szczęście że nie kładzie się na ziemi i nie tupie nogami

a już dzień zapowiadał się tak fajnie basen bez stresu i w nagrodę byliśmy pierwszy raz na jeździe na koniuku i było super sympatycznie i co proszę o 17 wulkan pokazał.
 
reklama
a już dzień zapowiadał się tak fajnie basen bez stresu i w nagrodę byliśmy pierwszy raz na jeździe na koniuku i było super sympatycznie i co proszę o 17 wulkan pokazał.

A może za dużo wrażeń i mały nie wytrzymał?Kuba po męczącym dniu,zazwyczaj musi sie trochę pobuntować i wypłakać,u nas to norma.
Karola dobrze,że byłaś opanowana i spokojna,mały w końcu załapie,że takie zachowanie nic nie da i odpuści.Nie przejmuj sie,byłaś dzielna.
 
jasne dzielna jak gladiator hihihi ale zachodzę w głowę dlaczego.gdzie jest błąd że tak wybucha no i że ta agresja do obcej kobiety a ona chciała mu dać naklejkę.

no może tyle atrakcji że ten konik w sumie prawie 1,5 godziny tam byliśmy - bo basen to już nie dla niego atrakcja

no a z drugiej strony zaczyna się bać wszystkiego zjeżdzalni do wody gdzie śmigają dzieci takie jak on a o takiej zakręconej to nie wspomnę no już sama nie wiem co się z nim dzieję i czy coś mogę zrobić.

czuję się fatalnie taka bezradna jak taka miotła do rogu co stoi i nic nie robi.

jutro pierwsza wizyta w multikinie to już widzę co będzie za scena już mam stracha.
 
jasne dzielna jak gladiator hihihi ale zachodzę w głowę dlaczego.gdzie jest błąd że tak wybucha no i że ta agresja do obcej kobiety a ona chciała mu dać naklejkę.

no może tyle atrakcji że ten konik w sumie prawie 1,5 godziny tam byliśmy - bo basen to już nie dla niego atrakcja

no a z drugiej strony zaczyna się bać wszystkiego zjeżdzalni do wody gdzie śmigają dzieci takie jak on a o takiej zakręconej to nie wspomnę no już sama nie wiem co się z nim dzieję i czy coś mogę zrobić.

czuję się fatalnie taka bezradna jak taka miotła do rogu co stoi i nic nie robi.
Karola nie powiem nic mądrego,to typowy bunt,zaznaczanie swojej indywidualności,swojego zdania.Znajoma psycholog powiedziała,że tylko sie cieszyć(he,he,mądra,ale jak to przeżyć),bo widać,że dziecko sie rozwija,zmienia,staje sie odrębną osobistością,mającą swoje zdanie.Ale niestety też testuje rodziców,bada granice,z jednej strony chce sam decydować,oderwać sie od mamusi,a z drugiej jest przerażony wielkim światem.A do tego nie rozumie swoich emocji.To tak jak kobieta przed okresem,ciągłe huśtawki nastrojów...
http://babyonline.pl/maluch_dwulatek_artykul,1178.html
http://babyonline.pl/maluch_dwulatek_artykul,4802.html
 
Ostatnia edycja:
karola nie jesteś sama z tym problemem kobitko, wiele z nas pewnie miało już taką sytuację jak opisałaś :tak: Milenka też ostatnio na maxa stara się rządzić w domu i poza nim też. A ja chyba jestem zbyt pobłazliwa, bo czesto jej na to pozwalam, ale jeśli juz muszę zrobić coś co wywołuje u niej bunt, to nigdy nie robię tego na siłę (moja matka tak robi - i może przez to Milenka jest ciągle płaczliwa?) :no:
Jak jeszcze nei było tego problemu, to wydawało mi się, że będę zasadnicza, zdecydowana, twarda a teraz widzę że guzik - pozwalam chodzić sobie po głowie i bliżej mi do tzw bezstresowego wychowania niż reguł o których piszą psychologowie :eek:
A najczęściej prostu staram się zwrócić jej uwagę na coś innego. Ja się już tyle płaczu Milenki nasłuchałam od jej narodzin, ze teraz robię wszystko żeby tego uniknąć. Wiem, że to nie jest dobra metoda wychowawcza, ale czasem biorę ją na przekupstwo - (np. "Zobacz mam twoje ulubione paluszki, jak pójdziesz grzecznie się przebrać to Ci je dam") ale szczerze mówiąc wolę to, niż takie stresujące i siebie i dziecko krzyki i bunt :baffled:
Czasem rzeczywiście zdarza się tak, że już nic nie zadziała i jest histeria jak u Szymka, na szczęście u nas to się jeszcze nie zdarzyło poza domem. Ale chyba każdy kto ma dziecko to rozumie, że tak to już po prostu jest z dziećmi i nie ma w tym Twojej winy, tak sobie myślę :tak:
 
te artykuły są o moim Szymku muszę je wydrukować w kilku kopiach i wszędzie rozwiesić.

mojej kochane ( naprawde kochanej to nie podtekst) mamie też to dam i teściowej też może przestaną gadać że -ja choduję Szymka a nie wychowuję.

i mojemu meżowi który czasem mysli że ja mam w domu wakacje i labę a on tyra w pracy i wymysla jak tu zrobić by zarobić.
 
Ostatnia edycja:
te artykuły są o moim Szymku muszę je wydrukować w kilku kopiach i wszędzie rozwiesić.

I troszkę wyluzować,będzie dobrze na pewno.A jak sie troszke pobuntuje,to,co,krzywda mu sie nie dzieje,jak nie dostaje tego,co tylko oczka zapragną.Grunt to samemu starać sie panować nad emocjami.:tak:;-)

W ogóle co to za tekst,że go hodujesz,przecież nie pozwalasz mu na wszystko,wspierasz,rozmawiasz,Szymek ma w tobie pełne oparcie.Ustalasz granice...bez przesady,co za tekst.
 
Ostatnia edycja:
A co w ogóle oznacza hodować dziecko :confused: Co mama i teściowa mają na myśli :confused:

A takie sytuacje jak zachowanie Szymka w sklepie nie są niczym nienormalnym u dwulatka. Wiem, nie jest to łatwe do przeżycia, ale cóż, trzeba przeżyć :sorry:
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry