reklama

Z przymrużeniem oka :)

kahaaa czytając Twój ostatni post tak wyłam ze śmiechu, że aż mój D. na mnie spode łba patrzył i się pewnie bidula zastanawiał czy już czas mnie do wariatkowa zawieźć, czy jeszcze poczekać :laugh2::laugh2::laugh2:
 
reklama
....
z czasów mojej pierwszej ciąży, robiliśmy zakupy przed porodem.
Mój Mąż wiedział,że mam w planach zakup laktatora,
w sklepie długo czekaliśmy, aż ktoś ze sprzedawców do nas podejdzie,
więc mój Mąż, wkurzony, sam zaczepił szefa sklepu i oburzony mówi:
"Dla mojej żony potrzebny jest DEFIBRYLATOR!!! "
smile.gif
(jakie trudne słowo!)

hehehehehe. dobre dobre
 
....
z czasów mojej pierwszej ciąży, robiliśmy zakupy przed porodem.
Mój Mąż wiedział,że mam w planach zakup laktatora,
w sklepie długo czekaliśmy, aż ktoś ze sprzedawców do nas podejdzie,
więc mój Mąż, wkurzony, sam zaczepił szefa sklepu i oburzony mówi:
"Dla mojej żony potrzebny jest DEFIBRYLATOR!!! "
smile.gif
(jakie trudne słowo!)

hehehehehe. dobre dobre

Ale się uśmiałam! :-)
 
Nasi znajomi mają 5miesięczną córeczkę, której mój mąż jest chrzestnym...
Koleżanka napisała do mnie, że Ala umie już siadac.
Krzyczę więc do męża, który robił sobie herbatę:
- Kochanie Ala siedzi!
i pada odpowiedź, jakże bystra...
- Gdzie?
 
18 lat temu,rodzę drugie dziecko,właśnie się urodził.Położna pyta "co w domu?".A ja myślę sobie"A co ją obchodzi,co ja w domu mam,niech nie zagaduje w takiej chwili!".A głosno,z urazą pytam "jak to,co mam w domu?"."No,chłopak czy dziewczynka?",odpowiada zdziwiona.Wtedy dopiero zajarzyłam,że nie ma na myśli marki telewizora;).No,ale wiecie,że w takiej chwili człowiek nie zachowuje się racjonalnie...przynajmniej nie zawsze;).
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry