a jeśli mowa o zakupach to zapomniałam Wam wczoraj powiedzieć...
mój mąż po tej "rodzinnej" kolacji kiedy położyliśmy się spać i ja już prawie zasypiałam zerwał się i wręcza mi coś co początkowo trzymałam tak delikatnie i tak nieśmiało, że nie wiedziałam co to i po co. W końcu usłyszałam wyszeptane do uszka- to zamiast kwiatków, teraz już mogę.
Bo jak mu o ciąży powiedziałam, to się kwiatków ani niczego nie doczekalam, ale nawet o tym nie pomyślalam, za to moja mama owszem i zapytała o to czy ja z okazje tej i miesięcznicy (powiedziałam mężowi w miesięcznicę) dostałam kwiatka? Ten się oczywiście wytłumaczył, że jakby mi kwiaty przyniósł to by się wszyscy zorientowali itp. Ściemniacz. No i w ten wtorek wręcza mi coś. Nie dość, że prawie spalam to jeszcze ciemno i tylko blask ognia w kominku za drzwiami dawał mi jakiś połmrok. W koncu rozpoznałam kształt prezentu. Wiecie co mi kupił???? Butelkę niekapkę!!!!