• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Zaczynamy staranka :)

witam kochane w poniedziałek

mało mnie oststnio za co przepraszam ale po pierwsze w domu nie mam neta i tylko jak do rodziców wpadam to mam czas was nadgonić, a po drugie samopoczucie takie sobie. rano jest ok ale od południa mdłości. nie tule porcelany ale mdli mnie cały czas. a popołudnia przesypiam. mam nadzieje ze niedługo to minie i będę miała wiecej enrgii i weny do pisania.

lorelain
jeszcze raz gratki. bliźniaki to fajna sprawa. dasz radę

agnieszka tobie tez gratuluję.

katy
zdolniacha z ciebie. chyba tez będę musiała poszukać sobie jakieś zajęcie bo póki siedze w domu nudzę się. ale mam nadzieje po nastepnej wizycie wrócić znowu na trochę do pracy jak będzie wszystko ok.

ilonka
brzusio cudny. co do domku to ja jak najbardziej jestem za. teraz tez mieszkam w swoim i jka policze czynsz to rata kredytu nie jest wiele wyższa. my też mieszkamy poza miastem. jakies 6 km mam do centrum do pracy i jest super. spokój cisza a ze samochód mam to nie problem podskocz
 
reklama
grzanka- wyglądasz bardzo ładnie w tej sukience.
a co do zaproszeń i wierszyków- jeśli nie pijecie wina to może książki- jeśli czytacie, albo płyta z muzyką? albo totolotek, albo jeśli macie ogród- drzewka owocowe do ogrodu, albo słodycze; albo szlachetnie nie dla siebie- gry i zabawy dla dzieciaczków z domu dziecka, albo karma dla zwierzaków ze schroniska ;)
możliwości jest mnóstwo- na pewno cos znajdziecie dla siebie albo od siebie ;)
 
Dziekuje za podpowiedz:)

grzanka- wyglądasz bardzo ładnie w tej sukience.
a co do zaproszeń i wierszyków- jeśli nie pijecie wina to może książki- jeśli czytacie, albo płyta z muzyką? albo totolotek, albo jeśli macie ogród- drzewka owocowe do ogrodu, albo słodycze; albo szlachetnie nie dla siebie- gry i zabawy dla dzieciaczków z domu dziecka, albo karma dla zwierzaków ze schroniska ;)
możliwości jest mnóstwo- na pewno cos znajdziecie dla siebie albo od siebie ;)

kochana oglądałam Twoj wykres jak długosię starałaś o ciążę ?
opowiedziałabyś mi troche ... ja wam powiem tak wydawało mi się że zajść w ciąze to jak przeciąg a to jednak trud ale warto, od listopada sie staramy ale nie wiedzialam o sposobach mierzenia temperaturki etc...
 
Ostatnia edycja:
Grzanka, witaj w klubie, też mi sie tak wydawało i chyba większości z nas na początku :) kiedyś wszystkie zaciskałysmy ksiuki, zeby tylko nie wpaść, a teraz każda robi wszystko, żeby zajść. taka przewrotność losu.
Ale mam nadzieję, że nie długo każda już będzie paradowała z wielkim brzuchaczem i wielkim uśmiechem na buźce :) w przerwach między tuleniem porcelany hihih
 
grzanka- pewnie że opowiem jeśli masz ochotę słuchać...
w wieku 13 lat mocno utyłam, szczególnie w okolicach brzucha i mama zaczęła mnie wtedy podejrzewać o ciążę, gdzie mi to w ogóle w głowie nie było. podstępem mnie zabrała do ginekologa po szkole. a tam niestety masakra!!!! okazało się, że mam ok 25-30 kg torbiel na jajniku i trzeba było go natychmiast usunąć. tak się pozbyłam jajnika.
stała kontrola i regularne wizyty u ginekologa były dla mnie chlebem powszednim. któregoś razu lekarz chciał mnie wysłać do szpitala na operację, bo podejrzewał kolejny torbiel na jedynym już jajniczku. poszłam na konsultację do innego nie przyznając się, że skierowanie do szpitala mam w kieszeni. okazało się, że to co jemu wydawalo się torbielem było pęcherzykiem i po prostu miałam owulację.
kolejny lekarz... tym razem kazał obiecać, że urodzę do 30tych urodzin, bo z tym jednym jajnikiem to i tak nie wie dlaczego tak długo zwlekam i czekam. ;) Obiecałam. We wrześniu brałam ślub, przestaliśmy sie zabepieczać od maja uznając, że co ma być to będzie. Dopiero po ślubie zaczęłam monitoring temperaturki, plus testy owu. No i licząc od tego maja to w 7 cyklu się udało. :)))
No i okazuje się, że spełnię obietnicę złożoną tamtemu lekarzowi ;)
Po ślubie znów musiałam lekarza zmienić z uwagi na przeprowadzkę. Ten obecny jest zdania, że naturze nie można za bardzo przeszkadzać i w drogę wchodzić ;)

Katka- ja dopiero doczytałam, ale mam nadzieję, że doczekam się takiej karteluszki, co?
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Domiśka- brzmi niewiarygodnie, wiem. 27,5 kg (albo 25,7- nie pamiętam) ważył tuż po operacji- tak mam zapisane w dokumentach i tak mówili lekarze. Masakra nie? Ważyłam blisko 90 kg a po powrocie ze szpitala 51. Mam nawet gdzieś zdjęcie gdzie lekarz trzyma ten torbiel w dwóch rękach wyciągniętych przed siebie, a to wisi jeszcze bleee... masakra...
w ostatnich dniach przed operacją miałam stwierdzoną arytmię serducha, bo uciskało na serdusio, na kręgosłup, na wątrobę- byłam aż cała żółta, na nerki- przestała pracować jedna i bali się, że albo pęknie i będzie nieszcześćie, albo mnie po prostu udusi od środka. odkąd trafiłam do szpitala i zaczęły się badania, prześwietlenia itp to ruszyło w galopującym tempie.
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
reklama
lekarze mówili, że musiałam to hodować ładne kilka lat, a że do ginekologa się w tym wieku raczej nie chodzi to nie wiedzialam, no bo skąd.
biegali z aparatem robili zdjęcia i ktos robił na ten temat pracę jakąś tam :) a wszyscy na mnie patrzyli jak na młodą cieżarną- taki miałam brzuch. ale pamiętam jak się cieszyłam po powrocie, że taka chuda jestem ;)))

Domiśka- moja ciocia miała usunięty jeden jajnik wraz z przydatkami- tak jak ja, też z torbielem, ale duużo mniejszym. Później coś się stało z drugim i musieli łyżeczkować czy jakoś tak się to nazywa i wyłuszczyli jej pół. Zostala więc z polowką jajnika i bez dzieci. A dzisiaj ma dwie dorosłe córki- okazy zdrowia od początku do końca ;) więc widać u mnie w rodzinie zdarzaja się jakieś przypadki szczególnie wskrzeszające nadzieję ;)))

Suonko- bo chyba nie ma rzeczy niemożliwych. Mój jeden ale musiał pracować całe życie za dwóch, więc nie było na co czekać ;) żeby sobie emerytury wcześniejszej nie zrobił za pracę w szczególnie uciążliwych warunkach ;)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry