Lecę po liście, którą wrzuciłą
Auliya 
.
Jeśli chodzi o kosmetyki, to naprawdę fajne składy mają kosmetyki Babydream z Rossmana, włącznie z chusteczkami nawilżonymi (no, nie wszystkimi rodzajami). Przy Tymku fioła dostawałam i czytałam składy wszystkiego. W szoku byłam, że te wszystkie popularne Johnsony i Nivea Baby mają pełno niepotrzebnych świństw. Ja do dzisiaj Tymka myję tylko i wyłącznie żelem Babydream. Oliwek, zasypek do ciała nie używałam nigdy, ale też mam to szczęście, że nie mam w domu małego atopika czy alergika. Na drobne zaczerwienienia na pupie cuda działa Sudokrem i Bepanthen, Linomag tak bardziej pielęgnacyjnie na pupę używałam. Co do płatków kosmetycznych, o których między innymi wspominała
Auliya to bardzo przydatne. Ale zwykłe, miękkie, takie których my używamy, nie te trzy razy droższe z buzią dzisiusia na opakowaniu. Idealne do przemywania oczu. Jeden płatek jedno oczko, dugi płatek drugie oczko. Oczyszczanie zakatarzonego noska - tylko i wyłącznie Katarek, żadna Frida.
Jeśli chodzi o "sprzęty jedzonkowe", to ja do sprawy podchodzę tak jak
Auliya: ani sterylizator ani podgrzewacz nie są mi potrzebne. Butelki i smoczki po prostu wyparzałam, a mleka niezjedzonego nigdy nie musiałam podgrzewać. Mój Tymek niestety był butlowy i dostawał mleko modyfikowane. Nie wyobrażam sobie podgrzewać mu po 45 minutach niezjedzonego wcześniej mleka. Znalazłam prosty sposób na to, żeby w nocy nie latać do kuchni nie gotować wody i nie chłodzić jej: wrzątek wlewałam termosu, przegotowaną ostudzoną wodę do przykrytego garnuszka i 2-3 karmienia robiłam na poczekaniu, na stoliku obok łóżeczka

.
Szkrabek pisze:
Wanienka koniecznie ze stelażem - można kręgosłup zabić jak się ciągle człowiek nachyla i dźwiga wanienkę w wodą. Potem i tak nas czeka schylanie nad normalną już wanną jak maluch podrośnie.
No i tym razem kupię wanienkę z otworem na dnie do wylewania wody, by ułatwić sobie życie
Ja mam taką wanienkę na stelarzu, razem z przewijakiem i półeczkamina drobne rzeczy, z kółeczkami, z dziurą w dnie wanienki. Coś takiego:
CEBA SUSIE SUZIE KOMODA WANIENKA PRZEWIJAK 3w1 (5412831079) - Allegro.pl - Więcej niż aukcje. Przy zakupie byłam w siódmym niebie, że takie cudo znalazłam, przemyślane wszystko i w ogóle. Po czasie stwierdzam, że jednak przerost formy nad treścią

. Dziurę szybko zakleiliśmy silikonem a później usłyszałam jak koleżance z pracy w trakcie kąpieli w pokoju woda poszłą tą dziurą

. Ryzykowne. Poza tym po kilku miesiącach użytkowania przewijak zrobił się ciut hybotliwy, a mój strachliwy Tymek przy każdym ruchu ćwiczył sobie odruch moro

. No i jednak w praktyce wyszło, że wanienka i przwijak na jednym stelażu to bardzo niewygodne rozwiązanie. Nobo dziecko wykąpane jednak wypadaprosto na przewijak przełożyć i zaiwnąć w ręcznik, a przy takim rozwiązaniu trzeba je wyciągnąć, klapnąć przewijak, ułożyć ręcznik czy co tam kto układa i dopiero dziecko położyć. A przy wycieraniu i ubieraniu uważać, żeby wody nie wylać

. My wanienkę wyciągaliśmy do każdego kąpania i kładliśmy na dwa zwrócone ku sobie krzesła.
Ciuszki - kaftaniki nie wiem po co istnieją. Tak jak
Szkrabek pisze - najwygodniejsze bodziaki, śpiochy i pajace. Bez guzików, zamków, ozdobnych elementów typu kokarka, miś - bo to uwiera takie leżące dziecko.
Flanelowe pieluszki są super. Ja miałam zawsze rozłożoną na przewijaku - codziennie zmieniana na czystą zamiast dużo droższych prześcieradeł na przewijak. Flanelowe pieluszki również miałam położone w poprzek łóżka pod buzię Tymka. Po pierwsze - czysto (bo codziennie zmieniana, lub częściej w miare potrzeb), po drugie - miło pod buzią

. Mój syn urodził się w lipcu, więc na spacerach pod koniec lata przykrywany był w wózku też flanelowa pieluszką. Dlatego ja miałam dużo flanelowych pieluszek.
Mycie pupy - najlepiej wodą, wiadomo. Ale tak się nie zawsze da i chce

. Jednak często u nas królowały chusteczki nawilżone. Dla mnie Dady mają kiepski materiał, ta samo jak Pampersy - targa się w rękach już przy wyciąganiu z opakowania (choć nie używałam oczywiście wszystkich rodzajów, może tylko te Naturals takie kiepskie). Ja trzymałam się Lidlowych Toujours, choć składem odstają od dużo lepszych. Ale też nie są najgorsze, a nigdy mi się nie potargały.