reklama

Zakupy styczniówek 2009

mnie po zszyciu położna obmyła i pomogli przebrać się w świeżą koszulę potem po 2 godzinach przewieźli mnie do pokoju "matka z dzieckiem". Po kolejnych 2 godzinach wstałam z pomocą położnej do wc ale czułam się jeszcze słabo więc pod prysznic poszłam dopiero na drugi dzień rano.
 
reklama
Po pozszywaniu położna dała mi chwilke odpocząc, potem mnie umyła, pomogła się przebrac i położyc. No ale ja na porodowej zostałam do 6 rano nastepnego dnia (urodziłam o 10:40) :-p. Posłuchałam sobie jak rodziły moje późniejsze wpółlokatorki z pokoju poporodowego (a raczej pokoju pozabiegowego na ginekologi bo nie było miejsc).
 
A to moje zdobycze...tylko zdjęcia coś mi takie niewyraźne wyszły ;-)
 

Załączniki

  • P1030246.JPG
    P1030246.JPG
    62,4 KB · Wyświetleń: 45
  • P1030247.JPG
    P1030247.JPG
    75,9 KB · Wyświetleń: 44
  • P1030249.JPG
    P1030249.JPG
    79,3 KB · Wyświetleń: 43
  • P1030250.JPG
    P1030250.JPG
    64,2 KB · Wyświetleń: 45
  • P1030251.JPG
    P1030251.JPG
    63,4 KB · Wyświetleń: 45
klaudia - widać, że zakupy udane :tak:

a ja jestem na etapie wyboru laktatora - jednak kupię go sobie przed porodem, bo gdyby jednak był mi potrzebny to wolę mieć go od razu przy sobie... przeglądam fora przeróżne i szukam opinii na temat laktatorów i są one przeróżne - głównie avent ręczny i medela przodują - i pomiędzy tymi dwoma się zastanawiam no i też nad tym czy ma być ręczny czy jednak elektryczny :/ mam nadzieję, że do porodu zdążę coś wybrać :confused2::eek:

a odnośnie tej piłki - faktycznie ćwiczenia z nią się przydają przed porodem? bo czytałam gdzieś że ona się przydaje w tej pierwsszej fazie porodu - żeby szybciej szyjka się skracała i rozwarcie było odpowiednie :sorry: no i nie wiem :eek:
 
Ja koszule dostalam w szpitalu. Urodzilam o 23:30 i rano jak poszlam sie wykapac to juz wlozylam swoja a ta wrzucilam im do kosza specjalnego. Oczywiscie puscilam za ciepla wode i prawie nie zjechalam pod prysznicem...
Ubranka dla dziecka tez szpital daje i swoich nie trzeba. Ale co kraj to obyczaj...
 
Ja koszule dostalam w szpitalu. Urodzilam o 23:30 i rano jak poszlam sie wykapac to juz wlozylam swoja a ta wrzucilam im do kosza specjalnego. Oczywiscie puscilam za ciepla wode i prawie nie zjechalam pod prysznicem...
Ubranka dla dziecka tez szpital daje i swoich nie trzeba. Ale co kraj to obyczaj...
U nas w Warszawie na Inflanckiej nic nie dają. To znaczy dają, ponoć mnóstwo próbek i gadżetów od firm mają, np. termometry-kaczuszki do wanienek czy Sudokrem. Ale koszule do porodu, pieluszki i ubranka dla dzidzi trzeba mieć swoje. Ma to też zalety - ponoć jest zasada, że mamy od początku same ubierają swoje dzieciaczki po kąpieli (oczywiście o ile są w stanie), więc jest okazja potrenować na własnych ciuszkach pod okiem pielęgniarek :-)
 
Klaudia- piękne ciuszki:tak::-)
W szpitalu, w którym będę rodzić każdy dzidziuś dostaje tzw. "skarb malucha", różne kosmetyki, kilka pampersów...
Jejku... coraz bliżej porodu, niedługo zobaczymy swoje maluszki:-)

 
Ostatnia edycja:
reklama
no wiem dokładnie o czym mówisz...mnie i mojemu mężusiowi tez szczenki opadaja:-p tym bardziej,że jest teraz tego taki wybór,że trudno sie powstrzymac żeby nie wystroic swoja pocieche jak Małogo Ksiecia a w moim wypadku Małą Ksieżniczke;-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry