reklama

Załamana, szukam happy endu

Witam, zawsze po @ podczas nowego leczenia jestem załamana, a teraz to już chyba apogeum, czeka mnie inseminacja, szukam pozytywnych historii z inseminacja, podnieście mnie na duchu pliss, czy skoro nie udaje mi się naturalnie, jaka jest szansa że uda mi się przy inseminacja? Partnera plemniki super, ja też, naturalna owulacja co miesiąc, pecherzyki pękają same, jajowody drożne, badania świetne, i nic, nie pomaga nawet stymulacja aromkiem i tym podobne, nie pomaga zastrzyk na pęknięcie, czy problem jest w moim wieku, od 2 lat nic a mam już 35 lat, podzielcie się swoimi szczęśliwymi historiami, jeżeli ktoś jest w podobnym wieku z 1 dzieckiem,
U nas inseminacja to była strata czasu i pieniędzy. Też początkowo byliśmy określani jako "zdrowa" para, ale dopiero głębsze badania wykazały nieprawidłowości. Nam pomogło in vitro.
Mieliście badanie fragmentacji DNA plemnika? Masz zbadana immunologie? Kariotypy?
 
reklama
Witam, zawsze po @ podczas nowego leczenia jestem załamana, a teraz to już chyba apogeum, czeka mnie inseminacja, szukam pozytywnych historii z inseminacja, podnieście mnie na duchu pliss, czy skoro nie udaje mi się naturalnie, jaka jest szansa że uda mi się przy inseminacja? Partnera plemniki super, ja też, naturalna owulacja co miesiąc, pecherzyki pękają same, jajowody drożne, badania świetne, i nic, nie pomaga nawet stymulacja aromkiem i tym podobne, nie pomaga zastrzyk na pęknięcie, czy problem jest w moim wieku, od 2 lat nic a mam już 35 lat, podzielcie się swoimi szczęśliwymi historiami, jeżeli ktoś jest w podobnym wieku z 1 dzieckiem,
Polecam Czechy 😊
 
sama jestem po in vitro, udane po drugiej próbie (czynnik męski). Od pierwszej wizyty w klinice do ciazy minelo 9 miesiecy. I jestem z tego bardzo zadowolona, osobiście nie rozumiem, ze ktos czeka i stara sie 10,12 lat wierzac w diety, akupunktury, naprotechnologie, „wyluzowanie i odpuszczenie” i niestety inseminacja jest dla mnie tez taka wlasnie metodą… Jedyny powod by unikac in vitro to wg mnie kwestia finansow. Jesli to nie stanowi bariery to od razu bym sie decydowała.
 
sama jestem po in vitro, udane po drugiej próbie (czynnik męski). Od pierwszej wizyty w klinice do ciazy minelo 9 miesiecy. I jestem z tego bardzo zadowolona, osobiście nie rozumiem, ze ktos czeka i stara sie 10,12 lat wierzac w diety, akupunktury, naprotechnologie, „wyluzowanie i odpuszczenie” i niestety inseminacja jest dla mnie tez taka wlasnie metodą… Jedyny powod by unikac in vitro to wg mnie kwestia finansow. Jesli to nie stanowi bariery to od razu bym sie decydowała.
Też tak mi się zdaje, jednak niestety kwestie finansowe......
 
Znajomi 10 lat się starali i już nadziei nie mieli 🙄 stracili na próby i leczenie w pl ponad 100 tys. Pojechali tam bo innym znajomym się udało 😉 oczywiście na 1 wizycie usłyszeli że w pl wszystko robią źle, za późno, nie potrzebne były kosztowne badania.. no tak, oczywiście że każdy kolejny lekarz tak mówi.... ale spróbowali 😉 szybka diagnostyka, 1 wizyta, 1 próba i w tej chwili jest w 24 tygodniu ciąży 😍
Myśleli już jakiś czas temu o Czechach ale bariera językowa, pomylili się 😉 pracuje tam dużo polek w rejestracji i jako pielęgniarki a lekarze też nas rozumieją 😉
 
sama jestem po in vitro, udane po drugiej próbie (czynnik męski). Od pierwszej wizyty w klinice do ciazy minelo 9 miesiecy. I jestem z tego bardzo zadowolona, osobiście nie rozumiem, ze ktos czeka i stara sie 10,12 lat wierzac w diety, akupunktury, naprotechnologie, „wyluzowanie i odpuszczenie” i niestety inseminacja jest dla mnie tez taka wlasnie metodą… Jedyny powod by unikac in vitro to wg mnie kwestia finansow. Jesli to nie stanowi bariery to od razu bym sie decydowała.
Coś w tym jest. Nam bardzo szybko zaproponowano in vitro, żeby nie tracić czasu. Problem w tym, że i tak tego czasu upływa sporo, bo są kolejki. Dlatego też czekając na in vitro jednak będę próbować diety, akupunktury, wyluzowania, ale i inseminacji... Mogłabym też nie robić nic, ale nie zniosę bezczynnego czekania.
 
reklama
Coś w tym jest. Nam bardzo szybko zaproponowano in vitro, żeby nie tracić czasu. Problem w tym, że i tak tego czasu upływa sporo, bo są kolejki. Dlatego też czekając na in vitro jednak będę próbować diety, akupunktury, wyluzowania, ale i inseminacji... Mogłabym też nie robić nic, ale nie zniosę bezczynnego czekania.
czyli ty płacąc i tak musisz czekac na invitro do listopada :o???
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry