NewMom,
Będzie długo

Na początek, dziękuję że o tym wszystkim co się dzieje w Twoim małżeństwie piszesz tak wprost i bez owijania w bawełnę. Brawo. Dla mnie to świadczy o Twojej samoświadomości i odwadze.
Co do rozkminiania "co czułam na początku do męża...czy to była miłość ...czy nie za szybko ,nie za wolno...czy to był na pewno ten " itd. to kochana ,nie warto na to dziś tracić czasu. To już było. Każdy z nas (!!) popełnił w życiu jakieś błędy i podjął złe decyzje. Każdy. Kobiet ,ktore żałują lub co najmniej mają wątpliwości czy "dobrze wybrały" jest mnóstwo. Naprawdę. Inna sprawa ile z nich się do tego przyznaje ...i tyle.
To że ktoś Cię zauroczył ,to też się często zdarza. Masz kręgosłup moralny ,więc wiadomo że "nie pociagniesz" tego dalej...natomiast moim zdaniem super ,że dostrzegasz zupełnie innym"aspekt" pojawienia się (czysto hipotetycznie) kogoś innego w Twoim życiu.
Otóż moja droga ,to Ci pomogło zauważyć ,że życie na Twoim mężu się nie kończy. Tadam. Czasami do takiego "odkrycia" musi się pojawic inny człowiek. Już widzisz ,że ciut ciut inaczej reagujesz na przytyki męża. Pomalutku ,ale dostrzegasz ,że przecież dzieci zawsze małe nie będą. Że jeszcze jest szansa dla Ciebie.....
Życie jest nieprzewidywalne ,więc może to nastąpi dla Ciebie trochę szybciej (tego Ci życzę ).
Praca nad związkiem. Zrozum go....postaraj się...przeanalizuj i zmień (najlepiej siebie - w kukłę bez oczekiwań ) i już najlepsze "porozmawiaj z nim na spokojnie i przedstaw jak się czujesz "....
To tutaj moja droga ,bez hejtu,należy tylko zazdrościc dziewczynom ,że mają nie-toksycznych ,nie-popieprzonych mężów /partnerów. Serio.
I lubiących rozmawiać

. No to już brzmi ,że hej...zazdro
I zresztą ,już kończąc ,kobiety i tak są super. Czytają artykuły o tym np jak poprawić jakość związku, czego potrzebują mężczyzni i jak ich zrozumieć ... analizują to potem. Wiele z nich bierze wtedy beztrosko część winy od razu na siebie ...mnóstwo np obwinia siebie za słaba jakość życia seksualnego w małżeństwie (bez analizy ,że jak się facet za dnia nie stara to nie dziwne ...)
Może już wystarczy. Naprawdę.
Sytuacja u Ciebie nie jest dobra (mówiąc kolokwialnie ) i ja Ci życzę ,żebyś jakoś ocaliła samą siebie ,dopóki nie masz możliwości zmienić swojej sytuacji.