Lady Loka
Fanka BB :)
W sensie nie ma żadnej innej zmiany dla Ciebie? Chodzi o to, że sklep jest otwarty tylko te 8h, ktore Ty tam pracujesz i tylko w dni, w ktore pracujesz?Ale ja jestem sama na sklepie...więc niby z kim mam się postawić![]()
Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
W sensie nie ma żadnej innej zmiany dla Ciebie? Chodzi o to, że sklep jest otwarty tylko te 8h, ktore Ty tam pracujesz i tylko w dni, w ktore pracujesz?Ale ja jestem sama na sklepie...więc niby z kim mam się postawić![]()
Kiedyś pracowałam w firmie, gdzie zorganizowano strajk. (Zatrudnionych chyba z 800 osob) Produkcja zatrzymała się na godzinę. Po wszystkim okazało sie, że nie został ten strajk odpowiednio zgłoszony i osoby, które go zorganizowały wyleciały dyscyplinarnie.jak się jedna osoba postawi to tak. Ale wątpię, żeby zwolniła calą ekipę
Ale to juz mniejsza.
Nie. Ja wiem, że takie nie jest. Ale to też dlatego, że nie ma takiej współodpowiedzialności. Bo jakbysmy wszystkie się postawiły, to by sytuacja w moment się zmienila. Żaden pracodawca nie zwolniłby natychmiast wszystkich kobiet.
Myślę, że o tym to wie każdy
Kiedyś pracowałam w firmie, gdzie zorganizowano strajk. (Zatrudnionych chyba z 800 osob) Produkcja zatrzymała się na godzinę. Po wszystkim okazało sie, że nie został ten strajk odpowiednio zgłoszony i osoby, które go zorganizowały wyleciały dyscyplinarnie.
Związki zawodowe istnieją, ale idą tam osoby, które takich rzeczy nie organizują, tylko takie co siedzą cicho. Kiedyś nawet głosowałam, moja przełożona sprawdzała czy na pewno oddałam głos właśnie na nią.
Koleżanki oczywiście bez problemu wskazały władzom kto był pomysłodawcą.
Koniec końców podwyżki były, ale nie dla tych co walczyły. Teraz już wszyscy siedzą cicho.
Wiesz, gdyby kobiety nie walczyly, to byś praw wyborczych też nie miała. A tez mogły powiedzieć yolo, niech każda mysli tylko o sobieKiedyś pracowałam w firmie, gdzie zorganizowano strajk. (Zatrudnionych chyba z 800 osob) Produkcja zatrzymała się na godzinę. Po wszystkim okazało sie, że nie został ten strajk odpowiednio zgłoszony i osoby, które go zorganizowały wyleciały dyscyplinarnie.
Związki zawodowe istnieją, ale idą tam osoby, które takich rzeczy nie organizują, tylko takie co siedzą cicho. Kiedyś nawet głosowałam, moja przełożona sprawdzała czy na pewno oddałam głos właśnie na nią.
Koleżanki oczywiście bez problemu wskazały władzom kto był pomysłodawcą.
Koniec końców podwyżki były, ale nie dla tych co walczyły. Teraz już wszyscy siedzą cicho.
Zgadzam się z tym, że gdyby ludzie się nie godzili to by tego nie było. Tylko z obserwacji w mojej ostatniej pracy mam wrażenie, że im pracodawca jest gorszy, tym ludzie sobie bardziej wilkami są.Wiesz, gdyby kobiety nie walczyly, to byś praw wyborczych też nie miała. A tez mogły powiedzieć yolo, niech każda mysli tylko o sobie
Ja uwazam, że to po prostu kolejny etap walki o siebie i swoje prawa.
Bo potem to wcale nie konczy sie na L4 ciązowym i na porodzie. Potem wraca się do pracy i masz kolejna serię praw, ktore pracodawca będzie beztrosko zlewał, bo przecież się nie postawisz. Potem właśnie się siedzi i zastanawia czy jak weźmiesz opiekę, bo dziecko jest chore to już Cię zwolnią czy dopiero przy następnej. Czy będa Ci robić pod gorke z przerwami na karmienia. A co jak będziesz musiala wyjść w trakcie pracy bo zadzwonią ze żłobka. Niestety tak to u nas wygląda. I będę powtarzac do upartego że jest to dlatego, że się na to godzimy.
No tak. Ja o tym mowię, ze to własnie ludzie sobie takie kuku robią wzajemnie.Zgadzam się z tym, że gdyby ludzie się nie godzili to by tego nie było. Tylko z obserwacji w mojej ostatniej pracy mam wrażenie, że im pracodawca jest gorszy, tym ludzie sobie bardziej wilkami są.
Im bardziej dokręca śrubę, tym bardziej są potulni. Mimo że powinno być na odwrót.
Ja się nie godziłam, więc zaczęto mnie pomijać w premiach i możliwościach awansu. Mimo to nie żałuję, bo dziobakiem nigdy nie będęTylko, że ja nie żyje od 10 do 10. Może jakbym nie miała dać co jeść dziecku, albo groziłby mi komornik też bym się zaczęła łamać...
Szkoda tylko, że to często pracownicy pracownikom gotują ten los (niestety kobiety jeszcze bardziej są bezwzględne)
ja na L4 to się bałam że będę pod prysznicem i nie usłyszę, że przyszli i będę się tłumaczyć, a inni publicznie wrzucają zdjęcia z zagranicy na internetyMam kontakt z osobami pracującymi w ZUS i uwierz mi 99% nie wie.
A potem jest płacz bo pieniędzy nie ma.
Edit. Nawet tutaj kilka tygodni temu widziałam wpisy o chodzeniu na siłownię na L4 bez totalnej spiny.
Przecież to jest chwila, żeby ustalić dane tej osoby.
Nie jestem biegła w psychologii tłumu, ale podejrzewam, że to jest taki mechanizm manipulacji. Pracodawca tyranizuje pracowników, oni się do tego przyzwyczajają a każdy zdrowo rozsądkowy glos jest ostatecznei traktowany jako wrogi. Bo skoro ja zaciskam zęby, to dlaczego ktoś inny chce, żeby było lżej - może z nim jest coś nie tak, a może że mną?Zgadzam się z tym, że gdyby ludzie się nie godzili to by tego nie było. Tylko z obserwacji w mojej ostatniej pracy mam wrażenie, że im pracodawca jest gorszy, tym ludzie sobie bardziej wilkami są.
Im bardziej dokręca śrubę, tym bardziej są potulni. Mimo że powinno być na odwrót.
Ja się nie godziłam, więc zaczęto mnie pomijać w premiach i możliwościach awansu. Mimo to nie żałuję, bo dziobakiem nigdy nie będęTylko, że ja nie żyje od 10 do 10. Może jakbym nie miała dać co jeść dziecku, albo groziłby mi komornik też bym się zaczęła łamać...
Szkoda tylko, że to często pracownicy pracownikom gotują ten los (niestety kobiety jeszcze bardziej są bezwzględne)
Tutaj też słyszałam od samej szefowej, że zwalnia dziewczynę bo poszła na L4 nie uprzedzając jej o niczym i że miała problem z obstawieniem sklepu. Ja też z jednej strony ją rozumiem, ale bywają różne przypadki a to że jesteśmy po jednej na sklepie to powinna mimo wszystko mieć kogoś na zastępstwa. Ja nawet nie mogę urlopu zaplanować bo nie wiem czy będzie miał kto za mnie przyjść do pracy, ale jak mi został z tamtego roku to musiałam wykorzystać do marca.Ja tak pomyślałam. Wydawało mi się, że złapałam pana Boga za nogi. Praca w urzędzie. Co prawda mniejsze pieniądze, ale 8 godzin prostej pracy i do domu. Owszem,praca była prosta. Nie wolno ci myśleć, o niczym nie decydujesz tylko pracujesz jak robot. Dla mnie to był odpoczynek od obowiązkow przekraczających moje kompetencje, decydowania, o rzeczach o których nie miałam pojęcia itd.
Ale... Szefowa- zupełnie przypadkiem żona bardzo ważnej persony. Nietykalna. Boże, praca z nią to było wyzwanie. Ludzie z lepszymi kompetencjami i wykształceniem płaszczyli się przed nią jakby niewiadomo kim była. Jedno potknięcie, nie pochwalenie jej dzisiejszej stylówki, albo nie zrobienie kawy i po tobie.
Koleżankę tak niszczyła psychicznie, że ta ciągle płakała. Wmawiała jej rzeczy które nie miały miejsca. Byłam świadkiem, ale nic z tym nie zrobiłam, siedziałam jak słup i udawałam że nie słyszęi tak wyleciałyśmy z tej roboty po okresie próbnym.