Do mnie chyba jeszcze nie dociera..jutro musze ogarniać szpital, niedawno dopiero wróciłam, jeszcze do mnie nie dotarło. Ale jakoś musimy sie trzymac.
U mnie niestety wada plodu, która uniemożliwia przeżycie. Serce bije, dziecko rosnie, niestety nie wykształciły sie kosci czaszki..