czesc dziewuszki
po wczorajszym dniu mialam naprawde dosyc. od rana do prawie wieczora bylam zupelnie sama w domu z Filipkiem, a on na zmiane chcial cyca, marudzil i pieluszke trzeba było zmieniac. w ciagu dnia jadl znow chyba 12 razy i to nie przez chwilke tylko dłuzej... jak maz przyszedl to byłam bardzo niemiła. no ale co tu sie dziwic, on moze sobie wyjsc, a ja ostatnio wyszlam w niedziele sama i to tylko do koscioła. naprawde chwilami dostaje na główkę... do tego uczulenie małemu nie schodzi, wczoraj wręcz było jueszcze wiecej, a ja naprawde jestem na ścisłej diecie: ryż, ziemiaki, marchewka, mieso gotowane/pieczone, gotowane jabłka. nawet masło odstawiłam. wczoraj bylam strasznie głodna i słaba. na chleb z szynka powoli nie moge patrzec. nie wiem co to dalej będzie.moze tez byc tak, ze ja sie stosuje diete, a to jest alergia wziewna... kurcze... pediatra zapisala nam masc z kwasem bornym, a w necie czytalam ze nie powinno sie go stosowac bo jest szkodliwy..zglupiec mozna. do tego fenistil w kropelkach, podobno od 1 miesiaca mozna podawac a znajomy farmaceuta powiedzial ze jest za ostry dla takich maluszkow. i bądz tu madry. kapiemy malego od 2 dni w krochmalu. nie wiem juz sama, strasznie mi go zal jak patrze na jego buzke.
moze pojdziemy prywatnie na wizyte do pediatry ktora jest takze alergologiem i dermatologiem, moze ona cos zaradzi...
onna, co u ciebie?
antila, jak tam egzamin?
Alus, szybko poczulas ruchy...

super! a ciuszki, hmm rozumiem, ze nie mozesz juz sie prawie powstrzymac
Najko, co u was, dawno cie tu nie było...
vonko, wspolczuje... że też jeszcze cie meczą te nudności i wymioty,... ciekawe. no ale ponoc czasem tak jest. mam nadzieje, ze w koncu miną. z karmieniem nadal jeszcze mnie boli prawa brodawka ale tylko w momencie zasysania, pozniej juz jest ok. stosuje tez masc maltan i jest lepsza od bepanthenu ktory mialam wczesniej. co do ciuszkow na wyjscie ze szpitala zalezy jaka bedzie pogoda, najlepiej ubrac na cebulke typu body plus spiochy/pajac na to jakis komplecik sweterek plus spodenki, ewentualnie grubszy kombinezonik. no i zawsze mozna jeszcze kocykiem przykryc. my wiezlismy malego w beciku, nie wkladalismy go w fotelik, bo mielismy blisko do domu, ale wiadomo, bezpieczniej zapakowac do fotelika.
co do cycolenia, to naprawde bardzo wazne sa pierwsze karmienia w szpitalu. trzeba przystawiac, przystawiac i przystawiac. nieoceniona jest pomoc poloznych/doradcow laktacyjnych. mi za malo pomogli i pozniej byly problemy... o czym juz pisalam. do tego nie godzic sie na butle, bo to zaburza odruch ssania u dziecka i potem zle chwyta piers. a ostatnio wyczytalam, ze nawet jednorazowe podanie butli moze dziecko uczulic. i moze tak bylo u naszego. ja nawet nie wiem jakie oni mu tam mleko dali. no i najwazniejsze to sie nie załamywac. po przyjsciu do domku mialam tzw baby blus, łzy mi lecialy z byle powodu, nawet nie umialam powiedziec dlaczego, z jednej strony dlatego ze on nie umial jesc i martwialm sie ze nie przybiera z drugiej strony płakałam ze szczęscia, że on jest z nami, że go urodziłam... w 3-4 dobie ksiazkowo mialam nawałpokarmu, lecialo ze mnie, piersi twarde - wtedy trzeba przystawiac czesto a nawet odciagac, zeby nie bylo zapalenia. ale wszystko jest do przejscia dla takiego maluszka!
w ogole dziewczynki, ciąża to taki piekny czas, stwierdzam z rozżewnieniem... korzystajcie z tych chwil, rozpieszczajcie się, jedzcie przysmaki, relaksujcie się

jak możecie to wyjedźcie jeszcze gdzies przed rozwiazaniem. potem nie bedzie długo takich możliwości...
o i zasnął sam, troche pomarudzil i zasnął. dzisiaj czeka nas pierwsza wyprawa w foteliku na usg bioderek. a ja pierwszy raz samochodem pojade od wyjscia ze szpitala... normalnie takie atrakcje mnie czekaja, hehe.... z chrzcinami tez przeboje... z teściową i jej radami też odnosnie wychowania maluszka, ale moze w innym miejscu to opisze jak bedzie czas. poki co zmykam, miłego dzionka!