Ani@k
Fanka BB :)
no troszkę jest kłucia,ale zrobienie badań to wcale nie jest takie skomplikowane,dobra organizacja wizyt lekarski i badań:-)też byłam przerażona jak zobaczyłam pierwszy raz ,później jak zaczęłam dzwonić umawiać się na wizyty i pojechałam z badaniami to kilka dni i po sprawie
![]()
No tak.. dobre rozplanowanie i wszystko idzie jak po maśle

ani@k...powiadasz, że do spa się wybierasz...wow!!!! super!!!! byłaś już tam??? bo ja ...wstyd się przyznać...ale nie byłampewnie jakbym nawet tam pojechała, to nie wiedziałabym co z czym robić...masować? leżeć w błocie czy cuś...ja jestem trochę na bakier w tymi zabiegami upiększającymi itp. nawet u kosmetyczki nigdy nie byłam!!! moje koleżanki chyba wszystkie łażą po salonach, a ja raz na rok sie zmuszę, zeby pójśc do fryzjera
może warto by się wybrać na jakąś super wypasioną maseczkę????
![]()
Oj Katiuszka ja nie z tych co się w spa na codzień obracają
To raczej wyjazd leczniczo-wypoczynkowy, a że oferują masaże i takie tam - będę korzystać.. mnie oprócz eMa i mojej siostrzenicy jak do tej pory nikt nie masował więc nie wiem jak będę się czuć na przełomie maja i czerwca.. pewnie lekkie zdziwienie będzie się rysować na moich oczach
i przezyję "mój pierwszy raz"
:-)
Poza tym myślę że akurat Tobie takie upiększające zabiegi nie są potrzebne..
dr.powiedziała do lipca mamy czas............a lipiec zbliża się coraz bardziej....a u nas niestety bez zmian...teraz to każda opcję bierzemy pod uwagę....!
Ale zaraz staniecie na starcie bo za progiem przecież dni płodne.. a czas do lipca może być wypełniony przeróżnymi niespodziankami
&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&AniOk, a w jaki sposób sobie pomidorówkę obrzydziłaś? Przecież to najlepsza zupka jest, nie kok.o?
Kiedyś pewna sędziwa osoba zaserwowała mi czarninę. Wiadomo, zupa miała chyba kolor czerwony.. ja byłam małą dziewczynką i zjadłam to ohydstwo z obrzydzeniem ale pod groźbą "jak nie zjesz nie wypuszczę Cię do domu" i co miałam zrobić??? Zjadłam a jak już się w domu znalazłam zwróciłam całą zupę i od tej pory nie cierpię nic co ma kolor zbliżony do czerwonego/pomarańczowego/pomidorowego i co się zwie zupą pomidorowa..
Wiem że głupota bo moja Mama zawsze robiła (podobno) pyszną pomidorówkę.. i mimo dobrych chęci zamiar skosztowania kończy się zawsze odejściem od talerza z zatkanym nosem.. :-(
No i kolejne moje dziwactwo
bo sos pomidorowy do gołąbków - UWIELBIAM.. 
Ostatnia edycja:
no i się "drapania" skończyły i buzowanie też się skończyło.. teraz tylko boli.. buuuuuuuuuuu