reklama

1 DZIECKO PO 30-STCE

Ani@k rzadko :-D



a pierogi uwielbiam własnej roboty ,tzn nie mojej ale czyjejś oczywiście:sorry::tak:więc jak przyjadę do Ciebie to poproszę ruskie :tak:


alex_nie przejmuj się masz cuda i z nim możesz pogadać a ja mam psa i z psem gadam czasami to sama do siebie się śmieje ,że chyba już sufit nie równy :rofl2:
 
reklama
zuzanko, przepraszam zle mnie zrozumialas a moze ja zle sie wyrazilam. Chcialam podniesc cie na duchu...MImo ze ja w ciaze zaszlam 'latwo'to sa inne rzeczy w moim zyciu, ktore przytrafily mi sie po dlugim czekaniu i walce, nie chcialm cie urazic-przepraszam jeszcze raz:(
 
Zuza ja tez uwielbiam pierogi czyjejs wlasnej roboty, zazwyczaj mojej mamy hahaha.

Wiecie co ja kiedys zrobilam? Wzielam zamrozone pierogi z kapusta i grzybami mojej mamy, zapakowalam we wszystkie mozliwe torby termiczne i dowiozlam do Italii, heheheh, na obiad byly jak znalazl :tak:

Ani@k ja do ciebie tez sie wpraszam na ruskie!!!! uwielbiam. A artykul przeczytam jak najbardziej tylko pozniej:tak:
 
witam wszystkie Lejdis:-)
widzę, że kulinarnie dzisiaj i jarmakowo;-) no i tak się Was naczytałam po drodze do domu, że ledwo wpadłam a już spagethi robiłam:tak:najadłam się jak bąk, poprawiłam michą owoców, a to z kolei poprawiam ptasim mleczkiem...yyy no i nie tyj człowieku!!! a na kuchence robi się jeszcze barszcz ukraiński, ale to zjem jak mój M. wróci z pracy. propos wagi...to już wczoraj myślałam, że chyba schudłam, bo coś spodnie dresowe zrobiły mi się ciut za długie...myślę, pewnie schudłam i dlatego opadły...a tu nic z tego, po prostu zjechały mi pod brzuchol i dlatego za długie:-D jak dobrze zerknęłam na wagę, to mam 8 kg plus...pewnie lekarz Gatto wysłałby mnie do kliniki leczenie nadwagi:-D
Dziewczyny, ja te spiochy musiałam jednak zakupić w ilości 9 sztuk:-p na szczęście udało mi się zmienić rozmiary, żeby po 3 było w jednym, a nie wszystkie dla noworodka. Już więcej nie kupuję przez to cholerstwo!!!! nie ma to jak w sklepie, dotknę, pomacam..a tak, to takie cyrki:crazy:
Muma Kochana!!! dobrze, że się odezwałaś. Wczoraj myślałam o Tobie, bo miałaś mieć podaną datę cięcia. Czyli konkretnego terminu nie ma? w każdej chwili możesz jechać na oddział...Matko....wierzyć się nie chce, że to już...pamiętam, jak obwieszczałaś wynik testu ciążowego. A tu już prawie 9 miesięcy minęło:szok: ani się obejrzymy jak i my będziemy na porodówkach, a nasze staraczki z brzuchami będą chodzić!!!
caterina szkoda, ze wczoraj nie mogłaś iść na podgląd pęcherzyka. Spróbuj w 11 dc, przecież będzie widać, czy jest i ile ma mm. A w pracy ja bym też powiedziała, że to ważna wizyta u lekarza i koniec. Muszą Cię zwolnić. Przecież nie latasz co drugi dzień, nie?
O kurczę...zupa mi wykipiała:wściekła/y: zaraz wrócę!!!
 
Pchełka nie obraziłam się ani mnie nie uraziłaś ,każda tutaj z Nas przeszła czy z zajściem w ciążę czy też z innym życiowymi trudnościami , słowo "odpuść sobie a zajdziesz " działa na mnie jak płachta na byka a zwłaszcza jak osoby ,które wiesz nie znają sytuacji mojej to mówią,no jak mówi to ktoś z mojego otoczenia przyjaciółka,siostra to od razu dostaje opier..dziel ,bo przez jakieś 2 może rok można tego słuchać ale nie przy naszym stażu ;-)ja wiem,że jest wiele innych kobiet ,które starają się więcej niż ja ,ale dla mnie nikt z medycznego punktu nie powiedział,że coś mi dolega bo ja rozumiem,że ktoś ma żołnierzyki do naprawy,hormony ustawić do pionu czy dziewczyny nie jajeczkują ,a jeśli chodzi o mnie jestem zdrowa ,odpuszczaliśmy ,spuszczaliśmy ,wyjeżdzaliśmy robiliśmy 2 razy IUI ,2 razy in vitro i nic więc jeśli mi ktoś powiedział to i to jest do naprawy to wtedy bym wiedziała i żyła z pewną świadomością ok coś jest dlatego nie możemy mieć dziecka spoko.A tak niestety duuuuupa!




Katiuszka jak dla wojska szykuje jedzenia !!!!!!!!!:tak:
 
Pchełka nie szkodzi ;-)z czasem człowiek reaguje nerwowo na każde słowo .A ja jestem z natury nerwus no i niestety mówię co myślę :sorry:


Ani@k,kok.o potrzebna mi pomoc muszę ustawić granicę wyższych temperatur a znowu nie wiem :wściekła/y::zawstydzona/y:
 
reklama
witajcie....w mój ****owy,do dupy humor....cóż,dzis powtórka z wczoraj...nic mi nie przeszło:-(ciągle mi smutno i zle...wczoraj wieczorem nawet juz popłakałam sie na ramieniu mojego Adama i powiedziałam,ze bardzo sie boje,ze boję się ze nie zostaniemy rodzicami,ze nam się nie uda.....bo tego sie naprawde boje!!!!cholernie!!!a,On popatrzył na mnie i usmiechnął sie i poeiedział,ze on jest pewien,ze on wie,ze bedziemy rodzicami,ze bedziemy mieli dziecko,ze nam si e uda i dobrze bedzie!!!!!!On ciągle tak mówi,on ciągle wierzy............a ja...????a ja mam chwile słabości i zwątpienia........
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry