hej Dziewuszki!!!
To ja gonię z pracy na złamanie karku, trzymam brzuchol w obu rękach co by nie odpadł

lecę, odpalam kompa, czytam czy już Olek zawiatał...a on jeszcze w ukryciu!!! i to do piątku

:-) biedna
Muma...wytrzymasz jakoś, nie? a waży już sobie konkretnie

oj, coś czuję, że duży chłop z niego będzie!!! trzymajcie się i oby do piątku!!!
kasica ja tez nie lubią poniedziałków

w weekend, jak mogę pospać to ja o 6 rano oczy jak 5zł

a w poniedziałek ledwo o 7 wstaję...no tak to już jest...
Kok.o no toś się załatwiła koleżanko!!! jakiś tydzień temu, mnie tez dopadło lekkie przeziębienie. Szukałam w necie jakiś mikstur domowych. Znalazłam coś takiego: korzeń imbiru pociać na talarki, zalać wodą i gotować 20 min. Odcedzić, jak trochę ostygnie, dodać miód, sok z cytryny i sok malinowy. Nie podali proporcji, ja zrobiłam takie ostre, że myślałam, ze mi żołądek wypali, ale przy okazji wypaliło chyba wszystkie zarazki z gardła, bo rano już nic nie bolało. W smaku tez super!!! tak więc bardzo polecam!!!
A propos miodu...nie słyszałyście czasem, zeby go nie jeść? pić?...w ciąży? ja od początku go używam do różnych mikstur, ale ostatnio gdzieś czytałam, że nie powinnyśmy go pić, bo to bardzo mocny alergen i uczula...tylko nie wiem kogo? mnie? czy dziecko? Kurdę...na to wychodzi, że nic nie wolno

ja tam go dalej stosuję...
ani@k a jednak dobrze wyczułam, że to nie tylko nawał pracy...wiesz, jak się codziennie czyta czyjeś wpisy, i to kilka na dzień, to w jakiś tam sposób można człowieka troszkę poznac...eee tak mi się wydaje przynajmniej...i tak mnie właśnie coś tknęło, że coś nie teges....Mam nadzieję, że powoli wszystkie kłopoty i zmartwienia miną i wróci do nas "stara" Ania

Będzie dobrze Kochana!!!!
Gatto jak tam malutka się miewa? a mamusia? kiedy masz następną wizytę u ginka? ja dziś dzwoniłam do swojego szpitala, bo zbliża się termin, który wyznaczyła mi położna na ostatnim usg i to miała być wizyta w przychodni. No ale przychodnia mówi, ze po 26tc dopiero, więc zadzwoniłam od razu do szpitala, ze mnie dalej nie chcą przyjąć. No i przełożona położnych powiedziała, skoro oni tak mówią, tego mam sie trzymac i czekać do 26tc. Mówiłam jej, ze nie miałam ani raz badania krwi ani moczu i czy to jest ok..powiedziała, ze jak pójdę do przychodni jak będzie mój termin to mi wszystko zrobią. Tak więc dalej czekam...jeszcze około 3 tygodni

szkoda gadać...
Znalazłam na BB wątek ciąża w UK...popytałam innych ciężarówek tu w Londynie. Dla nich też jest to trochę dziwne...ale tylko trochę, bo same też miały niezłe cyrki i ogólnie są lekko zszokowane prowadzeniem tutaj ciąż. Chyba trzeba uzbroić się w cierpliwość i słuchac co gadają
Na razie to by było tyle, co chciałam napisać...idziemy poleżeć, bo Młody tak wali po brzuchu, że już nie mogę

:-)