cześć ponownie!!!
ło matko...ale się nałaziłam po tych sklepach!!! a jak tam gorąco!!! upociłam się po sam pas

no i oczywiście wrócilam prawie z pustymi rękami

kupiłam tylko rajstopki na święta i szampon

staniki mierzyłam, okazało się, że nie są jednak na fiszbinach...eee skąd mi się to wzięło??? no nieważne...w każdym razie namierzyłam się tego cholerstwa i nic!!! takie paskudy, to po pierwsze. Po drugie jakieś niekształtne okropnie!!! takie sterczące jak stanik Madonny na jednym z koncertów

jeszcze miałam nadzieję, że to takie złudzenie optyczne...ale jak założyłam na niego bluzkę to dopiero było widać ich kanciastość. Chyba mnie szlag trafi!!! tutaj coś kupić, to przecież graniczy z cudem!!! zaraz poszperam w necia, może kupię te co Alex polecała...rany...no z każdą pierdołą to jest problem!!! wielki mi to Zachód phiii
Muma tutaj tez są te kosmetyki Olatium, ale one są uważane za lecznicze i położne mówią, że jak nie potrzeba, to lepiej uzywać innych. A inne to J&J i jakies inne badziewia
Pewnie zamówię z Polski te Nivea i zobaczę jak to będzie.
kasica to fajnie, że zadowolona jesteś z fryzurki. Chyba nie ma nic gorszego, jak wyjście od fryzjera z zepsutym humorem;-) A ja dziś wybrałam się na sklepy z rozpuszczonymi własami, gdzie ja prawie zawsze w związanych, bo nie cierpię jak mi latają koło twarzy i moja koleżanka, która z mną była, aż była w szoku, że mi tak urosły. Nawet się nie zorientowałam, a one już dużo za ramiona, a przeważnie miałam tak do brody. Nachodzi mnie na obcięcie...ale nie wiem jak to będzie przy Młodym, bo dłuższe, to zwiążę w kucyk i spokój, a z krótkimi to już problem. A niech mnie jeszcze zacznie za nie tarmosić i ciągnąc, to już lepiej zostawię takie jak mam
Kurcze..dziewczyny wiecie co...zjadłam teraz 2 gołąbki, niby dobre, ale coś w nich lekko kwasek czuję, mój M. tez to wyczuł

Myślicie, że mogły się zepsuć? na razie nic mi nie jest, nie mam bóli brzucha, ani mnie nie mdli...ale cholera wie...One niby robione były wczoraj, ale gotowane dziś, a tam było mięso mielone surowe, przez noc chyba by się nie zepsuło, jeszcze w lodówce??? eee chyba nie będę ich jadła...jeszcze się zatruję...