reklama

1 DZIECKO PO 30-STCE

hej, Muma gratulacje.
Moj em jeszcze sie nawet nie zabrał za prawko, a opowiadam mu o Tobie:tak::tak::tak:
Zimy we wro nie ma :no:, bardziej w górach , u teściów w Jeleniej Górze, Karpaczu śnieg :tak:.
To se popisałam młody wstał. :cool2:
Dzis 2 razy na spacerku deszcze nas przegonił, dziwna pogoda.
Lece pocycowac.
uściski dla wszystkich
 
reklama
hej Babeczki,

ach Ci mezczyzni. Wydaje mi sie, ze dobrze sie jest nauczyc umiec nie slyszec ich marudzenia, wlaczyc sie na stand-by:-D moj tez jesli czegos nie moze znalezc, bo nie umie szukac!, to pyta mnie: a gdzie jest? no to ja mu odpowiadam w dooopie z usmiechem albo tam, gdzies to polozyl. I wszystko na temat.
Muma nie przejmuj sie, jeszcze pare lat i bedzie sie cieszyc, ze samochod w ogole jeszcze jezdzi. Ja oczywiscie zrobilam w kazdym samochodzie pierwszy "chrzest", potem juz nic nie mowil:-D Ale przeciez baby sa wszystkiemu winne, co nie?
Super, gratuluje, to zapisuj sie i bedziesz miec z gorki! Fajnie

Katiuszka czekamy z niecierpliwoscia na relacje. Czyli wniosek jest taki: dalabys sobie spoko rady z takimi 2 galganami, prawda?

Terefere w hucie moze juz na..a henny moherowym beretom, aby byly piekne dla ksiedza i Pona Buczka.
Synus Miod i Malina, ja juz dawno sie w nim zakochalam

Ani@k i jak wyszly zeberka? Z czym podawalas? Ale mi narobilas apetytu, bo ja jeszcze nigdy nie smazylam, jedynie golono.
Patrys lubi zabawy z Mama, a jeszcze bardziej polubilby z braciszkiem czy siostryczka:-D

Pieknaszyszunia no u nas tez zimno, choc nie ma sniegu, ale przymrozek jest. Juz niedlugo i bedziecie smigac na wielogodzinne spacery z Mieszkiem i Panem Pepa

Gochson i jak , udalo Ci sie troche popracowac w domu?Babcia niech wraca do zdrowia szybciutko

Gatto w pracy chyba

Muma pytalas o moje samopoczucie i oznaki dzialalnosci Fasola: no rosne, apetyt mi dopisuje, 700g na plusie od ostatnich 2 tygodni, Mlody szaleje w brzuchu-dzis na KTG i badaniu FHR to niezle dawal popisy, az lekarz przyszedl i stwierdzil, ze to bardzo temperemantne dziecko i mozna go slyszec na koncu sal w ganinecie:-DCo chwile sie odwracal, wiec nie bylo slychac serduszka, za chwile znowu i tak w kolko. Teraz tez kopie, podskakuje i daje mi po pecherzu. Cale szczescie, ze nie musze wstawac w nocy na siku, jeszcze. Aha, wyniki z drugiego dzisiejszego testu obciazenia glukoza beda jutro. Nie bylo tak zle, bo ten plyn smakuje trocje jak slodki sok winogronowy z rumem:-D

A co do ekwipunku to brakuje mi jeszcze pare rzeczy: lozeczko, materacyk, nakladka na lozeczko do przewijania, termometry, kosmetyki choc mam juz mydlo i krem z Musteli, pampersy...chce zakupic produkty do pielegnacji, ktore dostaly dobre oceny w testach i tych eko. W Rossmanie i dm juz znalazlam pare. Pewnie na biezaco bede dokupowac jakies brakujace rzeczy, bo wszystkiego nie mozna przewidziec. Ale spiworki do spania mam, przescieradla, reczniki tez. Wszystko ladnie posortowane w komodzie, ubranka wg rozmiaru. Chcialabym jakis ladny kocyk kupic, chyba zamowie przez neta i poprosze brata aby podal przyjaciolce, gdy beda jej zawozic wozek gdy bedzie wracac do DE.

Milego popoludnia!
 
hajka

Aleksis upiekłam żebra i w sumie tylko ze startą marchewką były.. zazwyczaj trę marchew i jabłko ale wszystkie jabłka zjadłam.. ten sos który powstał lubię zmieszać z marchewką.. dziś nie ale czasem piekę też ćwiartki ziemniaków.. ja z kolei golonki nie robiłam w sumie nigdy :confused2: a ładne w sklepie widywałam..
heh pamiętam jak ja byłam na krzywej cukrowej.. mnie ten napój skojarzył się wtedy z piwem bo w takim kubku podawali ;-)i po wszystkim musiałam iść do cukierni bo mi się strasznie słodkiego chciało :cool2:
Gochson szybkiego powrotu do zdrowia :tak:
Zuza a ile razy dziennie Myszka śpi??? Patryk potrafi 3 x po pół godziny lub 2 x po godzinie i dodatkowo jak spacerujemy to też drzemie..
Katiuszka tylko nie mów że Mama Gabrysia się nie wyrobiła do tej ambasady.. czekam na dłuższą relację ;-)
aa Szyszka.. jak teraz Cię Mieszko zadziwia zręcznością i porcją nowych umiejętnosci.. to zobaczysz co Cię czeka jak Maluch skończy pół roku :tak:
 
Ostatnia edycja:
Ani@k zaraz przepis przeczytam i pewnie skorzystam...

Muma powiedz zgredkowi, że dom jest od mieszkania, a auto od jeżdżenia, zapytaj czy byłby szczęśliwszy, gdyby nie miał rodziny, która brudzi i rysuje powierzchnie, ale za to miałby nieskazitelnie piękne auto i czyściutki dom. Nie sądzę, żeby odpowiedział inaczej jak nieeeeee! A Ty go zgasisz na jakiś czas!

Aleksis ja to znów mam niewyparzoną gębę i nie mam funkcji "stand by" zwłaszcza w domu. Z resztą już mnie troszki znacie. Wole wysypać z gara, co za dużo jest. Albo atmosfera się oczyszcza, albo się dzieje... Jak ktoś mi podnosi ciśnienie, to wie o tym pierwszy. Jam energiczny choleryk jest.
Chyba Katiuszka jest podobnego charakterku. Wali prosto w mordę, a potem możemy się lubić, przyjaźnić, tudzież kochać dalej.
 
Kurdeee, młody dopiero padł!!! ale jak spał dwie godziny prawie, budziłam go przed 15-stą, to co się dziwnić. Jakoś musze mu poprzekłądać te godziny, bo jak będzie zmaina czasu, to będzie zasypiał o 22-ej:szok: no ale jak to zrobić....:eek:

Powiem szczerze, że miałam zaraz się kłaść spać, bo wczoraj znowu do 2 nad ranem nie spałam...No ale widzę, że czekacie na opowieść do mojej koleżance K., no to okkkkkk już piszę. Ale uprzedzam, że ja jestem gawędziarz (hehehe pewnie już wiecie) i nie umiem zwięzle i na temat:sorry: tak więc przygotować piwko i popcorn i zaczynamy:-D

Opowieść tyczy się wyjazdu do ambasady. Zaczęło się jakiś miesiąc temu, kiedy poruszyłyśmy ten temat i K. wyskoczyła, że jej facet sam pojedzie i z bańki...A ja na to, żeby sobie dobrze poczytałam na ich stronie w necie, bo albo się coś zmieniło od czasu jak my byliśmy, albo znowu coś pomieszała. Ale ona, ze nieeee!!! że czytała i spoko, może być jeden rodzic. Dalej coś mi nie pasowało, bo mogłabym uwierzyć, ze ewentualnie może być jedno z rodziców, którzy mają ślub, ale już na pewno nie kiedy są bez ślubu. Ale nie dało się przekonać , wiec sprawę zostawiłam. Pomyślałam, co będę na siłę uszczęśliwiać...Ale kiedyś był taki temat na mamuśkach w uk i WSZYSTKIE pisały, że muszą być obydwoje rodzice, co tez pisze czarno na białym na ich stronie, to nie wiem co ona czytała:eek: No i powiedziałam jej o tym , w szoku lekkim była, ze taka z niej ciapa;-) no ale ok...No i teraz od tygodnia jakoś tak- ona znowu w ciężkim szoku jak się wybierze z małym???? więc powiedziałam, ze spoko, jak przyśle koleżankę to ja mogę z nim zostać. Żeby mniej wiecej zastanowiła się o której musi wyjść z domu, co małemu spakować, czy bedzie jadł obiad, czy mleko itp. No i spoko, wyliczyła, wszystko dobrze...a wieczorem dzwoni do mnie, że ranyyyy!!!! Kasia mam na inną godzinę spotkanie niż myślałam!!! co mam teraz zrobić? noooż kuźwa.....przepakuj torbę dorzuć butlę, mleko w proszu i nic się nie dzieje. Na to ona...ahaaa noo masz rację:eek::laugh2: Mnie już lekko roztelepało. Mowię jej, posprawdzaj dobrze! upewnij się co do adresu, bo są trzy konsulaty w Londynie, sprawdz godzinę, dojazd, papiery. Ona na to...no przecież wiem hihi:-pA dziś od rana akcja, bo ta koleżanka mówi jej, czy ma wydrukowane potwierdzenie zabookowania spotkania (tak u nich trzeba), no a ona szok!!! nie ma oczywiście!!! na sekundzie szukanie tego w kompie, drukowanie.....uffff jesttt!!! udało się!!!! ale gdzie tam!!!! czytają na tym potwierdzeniu, a tam zupełnie inny adres niż ten gdzie mieli jechać:szok: prawie że drugi koniec miasta:szok: no i od poczatku dawaj szukanie na mapie, analizowananie dojazdu itp. A mały już ubrany do wyjścia od pół godziny:cool: wreszcie wpadła do mnie z małym, z torbami i kolezenka. Ale jak ona wygłądała....no słowami nie opiszę;-) po drodze jeszcze kłócili się o to czyja to wina itp. W końcu pojechali, zmaknęłam za nim drzwi i uffffff ulga...Mały sie bawił ładnie, ale musiała go ta dziewczyna na kolanach trzymac, bo by się darł. więc sama nie dałabym rady. Za jakieś 40 min dzwoni ktoś dzwonkiem od drzwi jakby się paliło. Zlatuję na dół.....a tam Kaśka!!! purpurowa na twarzy, spocona, rozczochrana i spłakana....zapomnieli aktu urodzenia małego:szok::szok: była już pod domem, ale nie ma kluczy!!! jej facet został na stacji metra,a ona nawrót do domu, no ale nie ma kluczy. Podobno są u mnie...Ja szukam wszedzie, nigdzie ich nie ma, mówię jej, po co mi te klucze? musisz ty je mieć...no ale nie ma...Okazało się, ze zostawiła pod torbami z rzeczami małego!!!! biegiem do domu, akt w łapę i z powrotem na autobus, potem na metro i do urzędu. Oczywiście spóźnili się ponad 40 min, cudem ich przyjęli, bo jak byk pisze, że po 10 min spóźnieniu anulują spotkanie. Jeszcze w trakcie podróży tam, jej facet mówi do niej, zeby zadzwoniła do ambasady, ze jadą, ale się spoźnią, a ona nie mogła zadzwonić, bo wymyśłiła sobie kod do telefonu długaśny jak cholera i nie pamięta co to były za cyfry...wie, ze jakoś 9...1...0...ale nie wie po ile razy te cyfry były i w jakiej kolejności, A że to komórka jej faceta, bo swój rozwaliła...to nie przyznała mu się, ze ma taką blokadę. Ściemniła coś, że ma jedną kreskę baterii i trzyma ja jkabyśmy my dzwoniły w sparwie małego i żeby on zadzwonił ze swojego. A on na to, że jemu sie całkowicie wyładował!!!! o 10 rano już nie miał baterii, czyli nie naładował w ciągu nocy....Jezuuuu jak ona mi to opowiadała, to nie wiedziałam czy się smiać, czy płakać czy ja w dupę kopnąć na rozpęd.....

Wiecie co...ja tez jestm ciapowata czasem, roztargniona, ale u mnie jakikolwiek wyjazd jest zaplanowany co do sekundy, popakowane wszystko co potrzebne i co się może przydać. A mój eM to już w ogóle dokładniutki, skrupulatny...Nie rozumiem jak można tak funkcjonować???!!!!! no i po powrocie mówi, ze idzie do domu spać, bo ledwo żyje, jaest wykońcozna psychicznie i fizycznie.....pewnei tydzień będzie dochodzić do siebie....I ona planuje lecieć z Gabrysiem do Polski jakoś na wakacjach....nooooo ja już to widzę:szok:;-)
Sorry, dziewczyny, wiem, że to źle o mnie świadczy, że tak ją obmawiam....ale w głowie mi się nie mieści, ze są tacy ludzie i jeszcze głów nie pogubili:-pa tak poza tym to całkiem fajna dziewczyna;-):tak::-)
Oki, mam nadzieję, że Was nie zanudziłam;-) nie poodpisuję pewnie, bo meliska już działa, lecę do wyrka spać, póki mi się chce:-)
papa do jutra!!!!
 
Ostatnia edycja:
Katiuszka:D ubAwilsm sie :) na maxa, bylsm pare razy e Londynie inponylic końce miasta .... Hahahaha pol dnia by przeprawy było.

U mniejsze takich nie brakuje a najlepsze to ze funkcjonują...;)
 
Ej potrzebuje porady.

Napiszcie mi wszystkie jak ubieracie dzieciaki do spania. Kiedyś mi Muma pisała,ale eM sugeruje,że małemu może byc chłodno kiedy jest odkryty,bo kołderke ma tylko z 5min na nóżkach i sie rozkopuje. My w sumie mamy jakby taki pledzik lekki,ale jednak zawsze człowiek jakos sie przykrywa,bo w nocy sie wychładza.

Co wy na to? Jak ubieracie? Przykrywacie kołderką? Ile stopni macie tam gdzie dziecko śpi?
 
reklama
Katiuszka dzięki za relacje.. opowieść fajna, trzymalas w napięciu.. niczym z dobrego amerykańskiego filmu ;D Ale zobacz.. niby brak zorganizowania, roztrzepanie na maksa a jednak się Jej udało.. kurczę niechby w totka grała.. z drugiej strony duża kasa mogłaby tylko krzywdę wyrządzić ;)

Tere ja też miałam o to pytać.. zakładam Patrykowi pajaca, niby bawełna ale czasem ze dwa razy Go w nocy przebieram bo się poci.. przykrywam kołderką Ale tylko do połowy.. też mam wzgląd na to że nocą się wychladza ale w sumie u nas jakoś tam grzeja.. teraz jak będę robić zakupy Patrykowi to pizame kupię są takie bez stóp.. może zda egzamin no i trza wziąć pod uwagę że coraz cieplej będzie się robić..

no właśnie Dziewczyny, napiszcie jak śpią Wasze Maluchy..
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry