Kochane..
nie piszę ostatnio, bo jestem w kiepskiej formieniby wszystko jest ok, staram się żyć normalnie, bawić się i cieszyć latem, ale..nie mam siły..cały czas myślę o ivf..wchodzę na różne fora, czytam- to jeść! tamtego nie! to robić! tamtego nie robić, bo szkodzi, bo może nie pomóc, itp.! i tak w kółko! zamęczam się nieświadomie zupełnie myślami, a co będzie, jak się nie uda???? tyle w tym pokładamy nadziei, mój mąż na 100% jest przekonany, że w sierpniu będę już w ciąży, a ja..jestem sztywna z przerażenia!! nie dlatego, że mogłabym być, ale dlatego, że może się nie udać..i co wtedy?? czy będziemy znowu próbować?? czy damy sobie spokój?? matko!!! tyle tych pytań, dylematów
wysiadam psychicznie..nawet kawa mi przestała smakować, bo wyczytałam, że może zaszkodzić w stymulacji, implantacji, itp.
Przepraszam Was, że tak mędze, ale nie mam się z kim tym podzielić..źle mi bardzo..i ten strach na każdym kroku- czy badania dobrze wyjdą?? czy posiew dobrze wyjdzie?? czy pęcherzyki urosną?? czy się zapłodnią?? czy się zagnieżdżą?? ciągle stres..stres..stres..a to też przecież szkodzi!! czuje jak moja prolaktyna osiąga szczyty![]()
Kochane..co ja mam robić?? chyba oszaleję prędzej, niż będę w ciąży..![]()
Oluś podziel szaleństwo na ilość życzliwych osób, wtedy jest łatwiej i na każdego osobnika przypada mniejsza jego część a ja wierzę, że się uda
ściskam Cię b. mocno Witam wieczorem - ja z kolei jakaś "oklapnięta" jestem, chyba te upały

Carioca już niedaleko, na pewno dasz radę a patent z kocim grzbietem wart zapamiętania

Antilo śliczne zdjęcia
Novaczka na pewno córci będzie się coraz łatwiej zasypiało. Pamiętam perypetie z moim bratankiem jak przenosili się z Łodzi na Śląsk. Biedaczek musiał się namęczyć/zmęczyć i łóżko zwyciężyło a później to nawet chciał bardziej u nas spać niż w nowym mieszkaniu

i jestem za zamknietym
spokojnego wieczoru
niby wszystko jest ok, staram się żyć normalnie, bawić się i cieszyć latem, ale..nie mam siły..cały czas myślę o ivf..wchodzę na różne fora, czytam- to jeść! tamtego nie! to robić! tamtego nie robić, bo szkodzi, bo może nie pomóc, itp.! i tak w kółko! zamęczam się nieświadomie zupełnie myślami, a co będzie, jak się nie uda???? tyle w tym pokładamy nadziei, mój mąż na 100% jest przekonany, że w sierpniu będę już w ciąży, a ja..jestem sztywna z przerażenia!! nie dlatego, że mogłabym być, ale dlatego, że może się nie udać..i co wtedy?? czy będziemy znowu próbować?? czy damy sobie spokój?? matko!!! tyle tych pytań, dylematów 



