reklama

1 DZIECKO PO 30-STCE

zrobiło się bardzo "języcznie" :tak: ja do francuskiego pałam miłością niespełnioną :-p mimo wielu lat nauki, rozumienia tekstu pisanego, mówionego nigdy nie potrafiłam się przełamać na tyle, aby swobodnie w tym języku mówić. jak tylko zaczynałam to zapominałam słownictwa, czasy mi się plątały, nie mówiąc o zaimkach typu le, la... a ponieważ od dobrych 8 lat w ogóle nie mam styczności z francuskim to zapomniałam więcej niż umiałam :-( za to jeśli chodzi o angielski, to z nim nigdy nie miałam problemów, choć moje słownictwo z tego samego powodu co z francuskim nieco podupadło, ale mam zamiar sobie je poprzypominać :tak:
niemieckiego uczyłam się rok na kursie. wchodził mi do głowy dość szybko, może dlatego, że wydawał mi się podobny do angielskiego (hehe). nigdy nie miałam problemów z mówieniem, żadnej blokady jak we francuskim nie miałam, tylko że ciągle słyszałam zarzuty, że próbuje mówić z angielskim akcentem :eek:
moim marzeniem jest nauka języka włoskiego. myślę, że nie byłoby mi trudno, bo to w końcu język romański a ja podstawy z łaciny i francuskiego mam. no i kiedyś hiszpański... dobra, najpierw to ja muszę wrócić do angielskiego.

Sensi kobieto ja Cię podziwiam :tak: że Ty masz tyle siły, aby chodzić do pracy :szok::tak:
 
reklama
Leyna to widze ze z tym francuskim to tak jak ja.... a wloski jest prosciutki i szybko mozna sie go nauczyc.... natomiast niemieckiego nigdy sie nie uczylam i jakos nie palam zbydtnia milsocia do tego jezyka....
 
Leyna ja chyba nauczyłam się traktować ciążę jako stan normalny, bo ona w żaden sposób nie daje mi się we znaki:happy2:. a do pracy-nie tylko "chodzę" ale w międzyczasie też jeżdżę- jako kierowca rzecz jasna-dziś w upale ok. 100 km:tak::tak::tak:
 
witajcie..
miałam dzisiaj koszmarny dzień!!! w pracy tak się zdenerwowałam, że żołądek mnie bolał do 17, naprawdę mam wszystkiego dość i strasznie się cieszę, że idę tam dopiero w czwartek..
przepraszam, że ja tak dzisiaj samolubnie, ale nie mam siły pisać..chyba pójdę już po prostu spać..
dobranoc Kobitki!
 
ŁOŁ!!! jakbym nie byłą w ciąży to na bank bym właśnie była w pociągu do Chorzowa! Mam słabość do Papryczków od czasu takiego teledysku jak ten lider miał jeszcze włosy do pasa i śpiewał w łódce, byłam wtedy w liceum. No i ta płyta sprzed 3-4 lat, taki kawałek "zefir" straszliwie mi wpadł w ucho. Może będzie jakaś trasmisja w TV to se pooglądam chłopaków (może się rozbiorą).

Czuję sie ok, jutro idę do gina wywalę te wszystkie jakieś moje wątpliwości jakie mnie nawiedzają, zobaczymy co mi powie. Mam troszkę mniej czasu na forum ostatnimi czasy, bo jednak coś tam robię do ślubu.

Pozdrowienia dla wszystkich 30teczek!
 
Witajcie! ale leje od rana:frown::frown: mam nadzieję,że Kubusiowi pogoda będzie bardziej sprzyjała, żeby mógł się wygrzać na słońcu:tak:

Carioca zamówiłaś u Pana Boga pogodę na ślub;-);-) Jak czuje się Twój Tato:confused: jestem z wami myślami....

Vonko odezwij się proszę.......:hmm::hmm:
 
Sensi a nie boisz się tak daleko jeździć samochodem z tak dużym brzuchem? przecież nigdy nic nie wiadomo, a to jednak dość niebezpieczne jest :no:
 
leyna raczej nie urodzę w trakcie jazdy:-):-)mam nadzieję,że na tyle dokładnie obserwuję swoje ciało,że zdołam wyłapać objawy zbliżającego się rozdwojenia:tak::tak::tak:
 
leyna raczej nie urodzę w trakcie jazdy:-):-)mam nadzieję,że na tyle dokładnie obserwuję swoje ciało,że zdołam wyłapać objawy zbliżającego się rozdwojenia:tak::tak::tak:

Sensi ja nie o tym myślałam... raczej o naszych drogach, o brawurze innych kierowców, o tym, że z brzuchem niewygodnie...
ja na 2 miesiące przed porodem zrezygnowałam z bycia kierowcą, bo mnie już wszyscy łącznie z małżonkiem ochrzaniali, że nienormalna jestem - fakt, że akurat malucha trudno nazwać samochodem to mieli rację :sick:
no, ale z drugiej strony, ja na przełomie 3/4 miesiąca zostałam wysłana na L4 z powodu zagrożenia ciąży...

a co do objawów zbliżającego się rozdwojenia... mi np nie odeszły wody, więc pomimo skurczów nie do końca wierzyłam, że to już :tak: no i u mnie dość szybko rozwarcie postępowało. a wody nie odeszły do samego końca - musieli lekarze przebijać pęcherz jak już miałam 6 cm rozwarcia

będę trzymać kciuki, żeby skurcze nie zastały Cię w trakcie drogi :tak:
a nie myślałaś tak w ogóle, żeby przystopować ciut z pracą i odpocząć trochę przed porodem? jak już Kubuś sie urodzi to z odpoczynkiem może być krucho ;-)
 
reklama
Leyna tak szczerze, to praca daje mi odpoczynek-mamy tu zgrany zespół, rodzinną atmosferę-wszyscy żyją moją ciążą, cieszą się i martwią razem ze mną.:tak:
A w domu miałabym za dużo czasu na myślenie- i tak każdy wieczór kończy się smutkiem i refleksją nad niedawną chorobą i śmiercią (7 czerwca) mego Taty.W domu ciągle są żywe wspomnienia, do głosu dochodzą myśli o niezrealizowanych marzeniach, wspólnych planach, o tym jak Tata cieszył się wnukiem.....Ciągle myślę, że Tata wyjechał, że wróci....czasem łapię się nawet na tym, że chcę do Niego zadzwonić................No i rozkleiłam się.............:-(:-(:-(:-(:-(
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry