Jakbym czytała o moim Bartku:-)
Do niedawna zachowywał się tak samo, teraz jest już troszke lepiej.
Bartuś też jadłby tylko mleko (dostaje butle z dodatkiem kaszki czy kleiku), no i może jeszcze owoce słoiczkowe czy starte jabłuszko. Przekonał się też do jogurtu. Gorzej z obiadami. Do niedawna nie tknął się żadnej zupki, która nie była idealnie zmiksowana. Albo go naciągało, albo się dławił

. Potem powoli przemycałam do zup taki dobrze ugotowany (wręcz rozgotowany) ryż. Też miał swoje smaki: raz jadł tylko jarzynową Gernbera, potem tylko domowe obiadki, potem tylko słoiczki HIPP, a teraz znowu domowe. W wigilię mnie zaskoczył bo spróbował wszyskiego: barszczu, grochówki, farszu z pierogów, ryby

. I teraz czasem nawet ładnie zje zupe, ale zawsze ok 2 godz później chce butle. No i obiad z reguły je oglądając piosenki dla dzieci. Wiem że tak nie powinno być, ale inaczej zaraz chce robić coś innego i nie ma czasu na jedzenie.
Nigdy też nie chciał smoczka uspokajacza, wogóle nic nie chce wsadzić do buzi. Długo musieliśmy ćwiczyć, żeby jadł sam chrupka. I tak samo jak Twój Szymonek zabiera mi jedzenie z talerza, ale tylko żeby się nim pobawić. I też jemy zwykła metalową łyżeczką:-).
Najgorzej idzie nam z suchym jedzeniem, np szyneczka, jajecznica itp. Trochę pomogło karmienie go z ręki, tzn jajecznicy z łyżeczki nie chciał jeść (dziś już zjadł całą i ani razu się nie zadławił:-)), a jak mu dawałam palcami to jadł.
Też się martwie o Młodego, że nie chce jeśc, w dodatku jest on malutki i chudziutki (8,5kg). A babcie narzekają, że ich dzieci to już w tym wieku wszystko jadły

. Ale pocieszają mnie takie tygodnie jak ten, kiedy Młody próbuje cos więcej zjeść. Może u Ciebie Szymonek też ma takie fazy i niedługo Cię zaskoczy