Zajrzałam tutaj chociaż minęło już sporo czasu... już po wszystkim, nie ma suwaczka, nie ma fasolki... 4 razy byłam na USG, pierwsze 29/11/05 pęcherzyk 2,7 mm, drugie 15/12/05 pęcherzyk 13,7 mm, ale zarodka nie widać, trzecie 22/12/05 pęcgerzyk 16 mm, bez zarodka i diagnoza "podejrzenie ciąży obumarłej", tego samego dnia zrobiłam jeszcze jedno USG, tak dla potwierdzenia...niestety to samo, właściwie czekam tylko dlatego, że mój gin, chce potwierdzenia i stwierdził, że chce jeszcze jedno USG za dwa tygodnie, czyli ok 05/01/06, tylko ja nie jestem pewna czy kolejny raz chcę usłyszeć, że mojej fasolki nie ma... Wiem, że takie rzeczy się zdarzają, ale nigdy nie przyszło mi do głowy, że mnie to spotka (chociaż może powinno biorąc pod uwagę sensacje w pierwszej ciąży). Cirpię bardzo, jest mi smutno i źle... Nie potrafię się pozbierać...