mysia23
mama dwójeczki
A największy problem jest taki, że moja mutter pali papierochy i to ile! Potem jak przychodzi do nas to śmierdzi od niej z daleka, a jak dotknie Danielka to śmierdzi mu ubranko. Nie dałam jej w ogóle go jeszcze na ręce. Raz jak chciałam dać to się rozpłakał i stwierdziłam, że nie ma mowy, no chyba, że będzie zaraz po kąpieli i nie będzie cuchnąć. A i jeszcze jedno mnie wnerwia. Jak go złapie za rączki i nóżki i nimi trzęsie!!!![]()
U mnie to samo E-lona...najbardziej mnie wkurza jak mama śmierdzącymi łapami dotyka Filipka..Już wiele razy jej to powtarzałam, ale w końcu zabronię jej w ogóle go dotykać :-





:-) Razem z kuzynką młodszą ode mnie o rok, wdarłyśmy się kiedyś na wsi, cichaczem, na poddasze na którym znajdowało się kilka worków ususzonych główek z makówek. Moja rodzina uprawiała wtedy właśnie mak i tytoń. Siedziałyśmy na tym poddaszu i otwierałyśmy te makówki wyjadając ze środka ziarenka, sporo chyba tego zjadłyśmy, bo podobno potem obie jak zasnęłyśmy, to przespałyśmy prawie 20 godzin 

moj tesc pali i smierdzi jak chol... tez bierze mala na rece i pozniej ona smierdzi...przychodze do domu i zaraz ma zmieniane ubranka i jest wycierana na buzce i raczki myte

a potem było mi głupio że tak na nią nakrzyczałam. Ale zdenerwowałam się okropnie, gdy przyznała się, że małej nogi na spacerku przykryła kocykiem jak spała. A wtedy było 35 stopni w cieniu!!! Ja staram się Milenkę hartować, nie przegrzewać, wręcz czasem jest ubrana cieniej niż ja sama jestem. Widzę że wyraźnie lubi jak jest chłodno. Lepiej wtedy śpi, nie marudzi jak w upały. I odpukać, jeszcze nam się nie rozchorowała, nawet małego katarku nie miała....