• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Autyzm

Ja bym nie szukała diagnozy na forum. Koleżanka wyżej mówi, że z jej doświadczenia to nie autyzm, z mojego natomiast jest tu sporo cech autystycznych. Dobrze, że idziecie po pomoc do specjalisty. Jesteście zapisani do psychiatry? Do polecanych długo się czeka, a w takiej kwestii lepiej nie iść do pierwszego, do którego znajdzie się termin. Test ados to nie wszystko, pewnie będzie przeprowadzany w ppp a tam Wam nie dadzą orzeczenia - to musi zrobić psychiatra. Im wcześniej synek dostanie pomoc, tym lepiej dla niego, ale też trzeba uważać, bo temat spektrum jest bardzo delikatny. Jest teraz dużo wieksza świadomość i prawda jest też taka, że często diagnozuje się autyzm trochę na wyrost. Spotkałam się osobiście z tym, że niektórzy naginali fakty pod to, żeby mojemu synowi wpisać ten autyzm. My jeszcze czekamy na psychiatrę, ale w między czasie po prostu działamy objawowo, czyli np chodziliśmy na terapię SI, teraz zapisałam syna na TUSy, dużo pracujemy z nim sami w domu i poprawa jest ogromna. W przedszkolu jest nacisk na diagnozę, wręcz panie się zdziwiły, że po ADOSie nic nie wyszło i mam wrażenie, że jest to im nie na rękę. Mamy pewne problemy i one twierdzą, że nie mogą zacząć nic robić, dopóki nie spotkamy się z psychiatrą i nie dostaniemy jakiejś diagnozy :/

Paniom to nie na rękę, bo dzieci z orzeczeniem dostają spore dofinansowanie dla przedszkola.
U nas w mieście jedno przedszkole ,,słynie" z tego, że bardzo zależy mu na dzieciach z orzeczeniem spektrum przez co robią grupę integracyjna, która ma więcej dzieci w spektrum niż bez. Co oczywiście przeczy idei integracji tych dzieci i działa na szkodę obydwu grup.
 
reklama
Czemu sie bronicie? W sensie, w zyciu dziecka nie zmieni to nic, oprocz tego, ze dostanie giga wsparcir w sszkole (ok, trzeba czasem powalczyc ;D) i bedziecie wiedzieli w jakim kierunku isc. Do PPP warto uderzyc zawsze, niekoniecznie cos wyjdzie, ale nawet opinia w dobrej i wspierajacej placowce potrafi fajne rzeczy stworzyc :)
W PPP byliśmy, z adosa nic nie wyszło, ale wiadomo, że to psychiatra ma ostatnie zdanie. Ja mam z tym trochę problem, bo póki mały to ok, ale później boję się, że dostanie łatkę i rówieśnicy tego nie zrozumieją. Oczywiście gdyby były jakieś większe problemy to bez gadania byśmy w to poszli, ale mój mały jak miał 2 lata to mówił pełnymi zdaniami, od zawsze ma świetny kontakt wzrokowy, jest bardzo empatyczny, lgnie do innych dzieci, ale głównie wtedy, gdy my jesteśmy obok (w przedszkolu gdy nas nie ma, jest z tym problem, ale powoli się do tego przekonuje), bardzo dobrze bawi się w odgrywanie scenek, potrafi świetnie prowadzić rozmowę (odpowiada na pytania i sam je zadaje tak, żeby naturalnie prowadzić konwersację), rozumie emocje ale z tym jest właśnie największy problem, że często sobie z nimi nie radzi. Natomiast już zrobiliśmy duuuuży progres. No ma takie dziwne zachowania, wyróżnia się na tle innych dzieci i to mnie martwi najbardziej, ale zobaczymy, co powie psychiatra
 
Tylko jeszcze dodam do autorki - że bardzo dobrze, że próbujesz diagnozować!

Nawet jeśli nic z tego nie wyjdzie, to na pewno dziecko na tym nie ucierpi.
A intuicja matki bywa niezbadana - i być może wychwycisz coś istotnego.

My dziecka nie widziałyśmy i możemy tylko gdybać. Jak byś miała chęć i pamiętała, to z chęcią dowiemy się o dalszych Waszych losach!
 
Młody miał diagnozę autyzmu i dostał kształcenie specjalne na okres przedszkolny.
Później już nie kontynuowałam tematu. Obecnie skończył 6 klasę.

U nas największy problem był z mową, bo praktycznie się nie komunikował. Pamiętam, że w PPP zrobili jakiś test rozwojowy/inteligencji dla osób niemówiących jak miał 4 lata, a wyszło mu jakoś abstrakcyjnie - bodajże wiek oceniony na 14 lat...
A co do objawów - to ogólnie od noworodka był problem, bo pierwszy rok życia, to głównie płakał jak tylko się obudził. Dodatkowo miał problemy z napięciem mięśniowym, ale tu na szczęście szybko udało nam się załatwić fizjoterapię. Miał też nietolerancję mleka - więc był Nutramigen i uważanie na to co je, bo od razu cały w czerwonych szorstkich plamach był.
Rozwój motoryczny był w miarę ok - choć nie wszystko po kolei. Raczkował jak miał 7 miesięcy, przy meblach wstawał jak miał 9, ale usiadł dopiero mając 11 m-cy - a samodzielnie wstał do chodzenia jak miał 13-14 m-cy.
No i poszedł do przedszkola jak miał 2,5 roku, ale ze względu na problemy z komunikacją bardzo odstawał od rówieśników, nie chciał uczestniczyć w zabawach, bywał agresywny, ale też często wchodził w rolę ofiary.
Był bardzo przyzwyczajony do rytuałów - choćby np. wychodząc cokolwiek zmieniło się w rutynie już zamykał się w sobie albo wpadał w histerię (np. jak powiedziałam, że wychodząc do przedszkola najpierw pójdziemy wyrzucić śmieci, to już była wogóle walka, aby z tego domu wyjść - a wyjście z domu bez nakrycia głowy było niemożliwe itp.).

Większość działań była u nas zawsze skierowana na rozwój mowy. W sumie do tej pory korzystaliśmy z usług logopedy, bo mowa wciąż nie jest doskonała.
No to u Was faktycznie sporo charakterystycznych cech. U nas są jakieś rutyny, ale złamanie ich jest w porządku (czasami muszę wyjaśnić dlaczego tak, ale nie ma większych histerii). Jest za to problem z biciem innych :/ ale to też się pojawiło niedawno. Wcześniej po prostu nadmiernie reagował na każdą pierdołę, zazwyczaj krzykiem
 
W PPP byliśmy, z adosa nic nie wyszło, ale wiadomo, że to psychiatra ma ostatnie zdanie. Ja mam z tym trochę problem, bo póki mały to ok, ale później boję się, że dostanie łatkę i rówieśnicy tego nie zrozumieją. Oczywiście gdyby były jakieś większe problemy to bez gadania byśmy w to poszli, ale mój mały jak miał 2 lata to mówił pełnymi zdaniami, od zawsze ma świetny kontakt wzrokowy, jest bardzo empatyczny, lgnie do innych dzieci, ale głównie wtedy, gdy my jesteśmy obok (w przedszkolu gdy nas nie ma, jest z tym problem, ale powoli się do tego przekonuje), bardzo dobrze bawi się w odgrywanie scenek, potrafi świetnie prowadzić rozmowę (odpowiada na pytania i sam je zadaje tak, żeby naturalnie prowadzić konwersację), rozumie emocje ale z tym jest właśnie największy problem, że często sobie z nimi nie radzi. Natomiast już zrobiliśmy duuuuży progres. No ma takie dziwne zachowania, wyróżnia się na tle innych dzieci i to mnie martwi najbardziej, ale zobaczymy, co powie psychiatra
To wiele cech faktycznie wykluczonych, w kwestii nie radzenia sobie z emocjami, to mocno dopasowane do wieku, jeszcze dlugo prwnie sobie z nimi dzieci nie radza, nie mniej fajnie podeprzec w tym temacie, duzo zdzialacie sami odgrywajac scenki, na internecie w zajeciach TUSowych znajdziecie cos co mozecie cwiczyc sami w domu, ale radzenie sobie z emocjami to baaaardzo ciezki temat..
co do rozumienia przez rowiesnikow- poki wy nic nie powiecie, „zabronicie” przekazywac nauczycielom- nie maja prawa.. nie mniej my np duzo rozmawialismy z mlodym na ten temat, nie chcial mowic kolegom, po czasue sie przyzwyczail i teraz cwaniaczek pilnuje tygodnia autyzmu w szkole i wystawia sie nad piedestal :D moze i glupio, ale nie koryguje tego, jak ktos go wysmial, ze ma autyzm, to powiedzial „przynajmniej ja jestem madry, a Ty zawsze zostaniesz glupszy” 😂
No to u Was faktycznie sporo charakterystycznych cech. U nas są jakieś rutyny, ale złamanie ich jest w porządku (czasami muszę wyjaśnić dlaczego tak, ale nie ma większych histerii). Jest za to problem z biciem innych :/ ale to też się pojawiło niedawno. Wcześniej po prostu nadmiernie reagował na każdą pierdołę, zazwyczaj krzykiem
A nie bylo tak, ze na ten krzyk przestalicie troche od razu reagowac? W sensie, krzyk przestal dzialac, eskalowalo do bicia, najprosciej cofnac sie do startu i zaczac od nowa, widzisz ze cos nie tak- nazywasz, opowiadasz jak dzialac i pomagasz dzialac, tu scenki tez mocno pomoga, a tak nauczy sie- zakomunikuje-jest reakcja i pomoc, tylko zakomunikuje dobrze, a nie negatywnue
 
Z rutyna to potrafi byc tak ciezko, ze czlowiek nie ogarnia.. jak zmienilam trase do domu ze szkoly, bo byl remont, to skopal mi cale siedzenie kierowcy w aucie, polamal styropian fotelika i darcie bylo do samego wieczora… ale terapia mozna zdzialac ogrom, obecnie tylko sie wkurzy, ale i z wkurzenia potrafi wyjsc z lepszym i gorszym skutkiem, ale potrafi
 
Paniom to nie na rękę, bo dzieci z orzeczeniem dostają spore dofinansowanie dla przedszkola.
U nas w mieście jedno przedszkole ,,słynie" z tego, że bardzo zależy mu na dzieciach z orzeczeniem spektrum przez co robią grupę integracyjna, która ma więcej dzieci w spektrum niż bez. Co oczywiście przeczy idei integracji tych dzieci i działa na szkodę obydwu grup.
Ehh... No u nas aż tak to nie wygląda, ale pani z grupy mojego syna jest znana z tego, że jak tylko dziecko przez chwilę zaczyna odbiegać od "normy " to od razu wysyła do ppp/psychologa.
Tylko jeszcze dodam do autorki - że bardzo dobrze, że próbujesz diagnozować!

Nawet jeśli nic z tego nie wyjdzie, to na pewno dziecko na tym nie ucierpi.
A intuicja matki bywa niezbadana - i być może wychwycisz coś istotnego.

My dziecka nie widziałyśmy i możemy tylko gdybać. Jak byś miała chęć i pamiętała, to z chęcią dowiemy się o dalszych Waszych losach!
No dokładnie. My też chodzimy i kombinujemy, bo ja od początku czułam, że moje dziecko jest na swój sposób inne. Ale czy wszystkie dzieci muszą być takie same? No trafiają się czasami po prostu hnb, co potem przechodzi np w wysoką wrażliwość. Przecież istotne jest też, jakie cechy dziecko odziedziczy, jak jest wychowywane. U nas np pani psycholog uczepiła się, że syn na 3,5 roku potrafił praktycznie czytać (literował każde słowo i większość potrafił złożyć, ale to jeszcze nie było czytanie zdań). I dla takiej osoby to już jest jakiś sygnał, mimo że ja tłumaczyłam, że to my zaczęliśmy tak synka uczyć, bo ja kocham książki i czytałam mu praktycznie od urodzenia. Ogrom czasu spędziliśmy w książkach i szybko zaczął się interesować literami, co dla mnie było naturalne. No ale! Przyszła wiosna, lato, spędzamy większość czasu na dworze. Dziecko zapomniało o czytaniu, bo już teraz praktycznie tego nie robimy (tzn my mu czytamy, ale mniej, a on już nie lgnie do tego, żeby samodzielnie czytać). Dlatego ja mam taki problem ze specjalistami i diagnozami, bo mam wrażenie, że mało kto tak naprawdę słucha, co się do niego mówi i bierze pod uwagę różne czynniki, a nie to, co akurat pasuje :/
 
To wiele cech faktycznie wykluczonych, w kwestii nie radzenia sobie z emocjami, to mocno dopasowane do wieku, jeszcze dlugo prwnie sobie z nimi dzieci nie radza, nie mniej fajnie podeprzec w tym temacie, duzo zdzialacie sami odgrywajac scenki, na internecie w zajeciach TUSowych znajdziecie cos co mozecie cwiczyc sami w domu, ale radzenie sobie z emocjami to baaaardzo ciezki temat..
co do rozumienia przez rowiesnikow- poki wy nic nie powiecie, „zabronicie” przekazywac nauczycielom- nie maja prawa.. nie mniej my np duzo rozmawialismy z mlodym na ten temat, nie chcial mowic kolegom, po czasue sie przyzwyczail i teraz cwaniaczek pilnuje tygodnia autyzmu w szkole i wystawia sie nad piedestal :D moze i glupio, ale nie koryguje tego, jak ktos go wysmial, ze ma autyzm, to powiedzial „przynajmniej ja jestem madry, a Ty zawsze zostaniesz glupszy” 😂

A nie bylo tak, ze na ten krzyk przestalicie troche od razu reagowac? W sensie, krzyk przestal dzialac, eskalowalo do bicia, najprosciej cofnac sie do startu i zaczac od nowa, widzisz ze cos nie tak- nazywasz, opowiadasz jak dzialac i pomagasz dzialac, tu scenki tez mocno pomoga, a tak nauczy sie- zakomunikuje-jest reakcja i pomoc, tylko zakomunikuje dobrze, a nie negatywnue
Ja bardziej myślę w kontekście nauczyciela wspomagającego, dzieci zauważą, że jedno dziecko jest "inaczej" traktowane. A Twój syn super sobie radzi :) My jeśli będziemy musieli to też ogarniemy.
Z tym krzykiem pewnie masz rację. My właśnie baaardzo dużo tłumaczymy i odgrywamy scenki, pokazujemy, jak można zareagować inaczej. Progres jest, ale widać, że on potrzebuje zdecydowanie więcej czasu, żeby to ogarnąć. Jest bardzo asertywny, co mnie cieszy, ale czasami to się objawia w tak głupi sposób, że czasami żałuję, że tak na tę asertywność stawialiśmy 😆
Z rutyna to potrafi byc tak ciezko, ze czlowiek nie ogarnia.. jak zmienilam trase do domu ze szkoly, bo byl remont, to skopal mi cale siedzenie kierowcy w aucie, polamal styropian fotelika i darcie bylo do samego wieczora… ale terapia mozna zdzialac ogrom, obecnie tylko sie wkurzy, ale i z wkurzenia potrafi wyjsc z lepszym i gorszym skutkiem, ale potrafi
Ehh, współczuję. To mój syn np zapyta "mamo, dlaczego nie jedziesz tą drogą co tata?" i tyle, nie robi z tego problemu. No ale znowu, jedna psycholog się uczepiła tego, że ma rutynę wieczorną i po kolei robimy różne czynności. Ale to, że czasami czytamy, czasami opowiadamy historie i jest z tym elastyczny to już jej nie interesowało 🙄
 
Ale rutyne lubia kazde dzieci! Wrecz musza ja miec zeby czuc sie bezpiecznie! Zajecia wspierajace to zawsze dobry pomysl i na takie bedziecie mogli tez isc, niezaleznie czy cos by wyszlo czy nie i to jest fajne!
Mimo, ze moje dziecko ma diagnoze to za duzo tych diagnoz powstaje, robi sie juz za duzy mlyn.. powinni proponowac wsparcie, po prostu wsparcie rodzicom zglaszajacym taka potrzebe i wysylac na zajecia, dac rozpiske jak postepowqc i do domu i do przedszkoli/szkol i tez by bylo super, tylko kurde szkoly nie respektuja jak nie musza np :D to tez ogromny sukces miec dobra placowke..

Z tym nauczycielem to jest tak, z ejest przydzielony do klasy, jak sie dobrze to ogra u dobry nauczyciel to nikt sie nie skapnie do jakiego dziecka jest,. On pomaga wszystkim, wspiera wszystkich, jest „wszedzie i nigdzie”, bo dobry nauczyciel to cien i wsparcie, a nie osoba z krzeselka obok.. dziecko musi byc samodzielne jak najbardziej sie da i nauczycuel nie moze mu tego uniemozliwiac, ma pomoc jak sobie z samodzielnoscia nie radzi, ale wskazac kierunek i odejsc.. a ze wszystkie dzieciaki w klasie potrzebuja czasem pogadac, naskarzyc to sie rozmywa co do kogo :D
 
reklama
Dzięki za wszystkie odpowiedzi.
Jeszcze dodam, że ma zaburzenia Si. Jak się zdenerwuje to się zamyka w sobie, kładzie się na łóżku leży na nim,rzadko się odzywa, wygląda na smutnego, patrzy się w punkt (eeg wykluczyło padaczkę)
Nie znosi sprzeciwu nie rozumie że. Placki są jeszcze nie gotowe wspina się na szafkę żeby je wziąć. Nie rozumie tej sekwencji że najpierw zrobimy coś tam potem coś tam
Często powtarza rzeczy tak sztywno dziwnie muszę się naglowic jak on takiw skojarzenie znalazł. Nie widziałam żeby jakieś dziecko tak robiło :(
Ma fiksacje kable, szafy przesuwne
Czuje ze coś jest na. Rzeczy ale z. Drugiej strony patrzę na.Niego i widzę mądrego i kochanego chłopca
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry