Zdecydowanie. Drzemki w dzień i dosypianie rano tylko utrwalają bezsenność. Natomiast ograniczanie pór snu to jedno z głównych założeń terapii bezsenności (Cbt-I). Leżymy w łóżku tyle, ile śpimy, nie dłużej. Jeżeli snu jest mało, powoli rozszerzamy ramy, ale tylko wtedy, jesli nasza wydajność snu wynosi minimum 85 proc.(czyli przesypiamy min. 85 proc. czasu spędzanego w łóżku). Chodzi o to, żeby sen się skonsolidował (u tych, co się wybudzają w nocy i nie mogą zasnąć), a także o to, żeby osiągnąć wieczorem taki poziom senności, który pozwoli zasnąć niemal błyskawicznie.
Ja dostałam bezsenności nagle w drugim trymestrze, pierwszy raz w życiu. Powodem był duży stres i obawy o ciążę. Od razu zaczęłam terapię (wykupiłam aplikację medyczną, mogę jak cos napisac na priv, którą), bo tak się przestraszyłam. Dziś śpię od 1 do 8 rano (takie godziny mi pasują). Budzę się na siku 2-3 razy, ale jak wracam, zasypiam bez problemu, a jestem już w końcówce ciąży.
Czasem mam gorszą noc, czyli śpię płytkim snem, ale mam wrażenie, że to się zdarza wszystkim. Wtedy też staram się unikać drzemek w dzień, a jeśli już naprawdę muszę, to kładę się na 15 minut. Piszę to wszystko, bo może ktoś zdesperowany/zdesperowana, jak ja kiedyś, będzie szukał informacji o tym, jak sobie poradzić z bezsennością. Naprawdę da się temu zaradzić. Im wcześniej zacznie się działać, tym lepiej.