AGUSIAAA ja trafiłam do szpitala na porodówkę w 36 tygodniu ciąży bo odchodziły mi wody płodowe. Lekarz dyżurny stwierdził, że skoro innych objawów porodu nie ma to lepiej poczekać aż samo się zacznie i tak 1,5 tygodnia spędziłam na patologii i sprawdzali mi co dzień ile jeszcze tych wód zostało, 12 maja stwierdzono, że czekać dłużej nie można i muszą ciążę rozwiązać. Podłączyli mi kroplówkę z oksy żeby zobaczyć jak na nią zareaguję tzw. próbę. A na następny dzień o 8 rano poszłam na porodówkę do rozwiązania. Ania urodziła się 22.50 na szczęście mniejsza ilość wód w żaden sposób źle na nią nie wpłynęła i dostała 10 pkt.
Z tego co ja pamiętam rozmawialićśmy na korytarzu byłaś z mamą, i bardzo się dziwiła że odeszły mi wody i nie rozwiązuja ciąży. Ty byłaś po terminie z tego co pamiętam.