reklama
Forum BabyBoom

Dzień dobry...

Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.

Ania Ślusarczyk (aniaslu)

  • Znasz to? Dzień ledwo się zacznie, a Ty już masz na koncie przebieranie w półśnie, mycie części do laktatora i gorączkowe poszukiwania smoczka pod kanapą. Jeśli w tym chaosie marzysz choć o jednej rzeczy, która ułatwi Wam codzienność – weź udział w konkursie i wygraj urządzenia Baby Brezza, które naprawdę robią różnicę! Biorę udział w konkursie
reklama

Bielsko-Biała i okolice:)

Sandra rozumie, że ta historyjka to tak na pocieszenie była ;-):-D:tak:

A co do instynktu z tymi całymi zabiegami przy maluszku - to zdaje sobie sprawę, że to po prostu będzie się robić "samo":blink: - ale strach i tak jest i na początku będzie.
My mamy ten minus z mężem, że rodzice mieszkają daleko od nas i jestem zdana na siebie i telefon i to też mnie paraliżuje:-(...

Wiem jedno, że ten portal i Wasze rady, opisy jak sobie radziłyście, dużo daje i jestem wdzięczna za wszystkie odp. jakich mi tu udzielono i wszystkie informacje, które są tu umieszczone. :tak::tak:
Wszystkie tu mamuśki są pomocnymi Ciociami i za to Wam dziękuję:tak::tak:;-);-)
 
reklama
Daisy, poradzicie i zobaczysz - obejdzie sie bez strachu :tak::-):tak:
Ja przez pierwszy tydzien radzilam sobie zupelnie sama :tak: Byla moja babcia, ktora w sumie niewiele mi pomagala (jedynie cos tam ugotowala) i byl moj tata (ktory caly dzien w pracy spedzal). Pierwsza kapiel Sary byla najgorsza - pamietam, ze to byla niedziela, dzien po powrocie do domu, ja sama, obolala jeszcze lekko, ale w sumie w doskonalej formie :-p Wanienke napelniona woda sama przenioslam do sypialni i trzesacymi sie rekami wykapalam mala ;-):-) A potem juz szlo :-):-):-) Zawsze musi byc ten pierwszy raz :-):-):-)
A w pierwszy dzien w domu najlepsze bylo to, ze przyjechalismy z T. ze szpitala, polozylismy mala do lozeczka i nie wiedzielismy co dalej :-D:laugh2::-D:laugh2::-D Na szczescie pojawili sie "tesciowie" i rodzice, wiec jakos poszlo :-D:-D:-D Ale balagan po pierwszej nocy byl nieziemski, pootwierane wszystkie kremy, stosy pieluch, a Sara z kupa, bo nie wiedzielismy jak sie do tego zabrac :-D:-D:laugh2::-D:laugh2::-D
Ale mnie wzielo na wspominki :-p:-):-p

No a dziewczyny z BB sa niezastapione :tak::-D:tak::-D:tak::-D:tak:
 
I na takie wspomnienia warto czekać :-)

Tak te pierwsze razy będą najciekawsze i zarazem najbardziej przerażające ale jak to zawsze bywa damy rade :-p - a jak nie to przecież zawsze tu jesteście i pomożecie :-)

Ja się teraz boję jeszcze tego, że poród się zacznie jak Sławka nie będzie w domu tylko w pracy:baffled: - i wtedy zostanę zdana sama na siebie i karetkę.
A najbliższe dni S. właśnie będzie w pracy - no chyba, że małą zdecyduje się na narodziny poniedziałek - wtorek - bo tatuś akurat ma wolne ;-)
 
A kiedy masz Daisy wizyte kontrolna u lekarza? Moze cos sie zacznie wlasnie dziac np. w poniedzialek i beda mogli przyspieszyc porod oksytocynka, zeby dzidzia sie urodzila jak tatus bedzie mial wolne ;-):-);-)
Dzownilas w ogole do szpitala pytac o ta karetke?
 
Wizytę miałam 31.03 a teraz mam 16.04 - czyli tak jak by wypada termin porodu:-)
A co do karetki to mam dzwonić na pogotowie i jak już oni przyjadą to wtedy powiedzieć, że na Wyspiańskiego i oni mnie tam zawożą.
Tak ostatnio Baliś mi powiedział i jego miła pielęgniarka ;-) szkoda, że już nie położna, bo naprawdę fajna babeczka:tak:

A jak byłam 31.03 na wizycie to Baliś powiedział że mała to nawet po terminie może przyjść bo na razie nie widzi żadnych objawów do porodu :-) to zobaczymy czy 16.04 zdążę do niego jeszcze zajść na wizytę:-p czy może spotkam się już z nim na oddziale:-D:tak::-)
 
No zycze Ci Daisy, zebys sie z Balisiem spotkalam 16-go na korytarzu porodowki :tak::-):tak:
Co do karetek to ja nie wiem czy tak mozna sobie zazyczyc, zeby zawiezli Cie tam gdzie Ty chcesz :baffled: No chyba, ze w przypadku porodu jest inaczej, ale np. jak moj dziadek mial problemy z cisnieniem i przyjechala karetka to chcieli go zawiezc do wojewodzkiego, a on chcial jechac na wyspianskiego, bo tam mamy ciotke kardiologa, ale ci z pogotowia byli uparci, ze nie moga i dopiero jak dziadek zadzwonil do ciotki i ona powiedziala, ze maja go wiezc to z kiepskimi minami zawiezli go na wyspianskiego. Dowiedz sie dokladnie, zadzwon do siebie na pogotowie i zapytaj jak to jest, zebys potem nie miala dodatkowego stresu :tak:
 
No zapytam jeszcze, ale z tego co mówiła pielegniarka Balisia to dzwonie na pogotowie i oni mnie wiozą tam gdzie mam lekarza prowadzącego - ale jeszcze zadzwonie i zapytam żebym czasem przy tym porodzie zawału nie dostała ;-) bo jakoś nie usmiecha mi się rodzić w wojewódzkim...
 
Daisy, bardzo mozliwe, ze tak jest :tak: Ja sie za bardzo nie orientuje w tym temacie, ale naprawde - lepiej zadzwon i sie dokladnie wypytaj, bo akcja porodowa plus niespodzianki tego typu nie ida w parze ;-):-D;-)
 
Heheh ;-)

Najlepiej by było jak by samochód i S. byli w domu ;-) i nie trzeba by było się martwić, ale zobaczymy jak nie to w końcu autobusy też jeżdżą kolo szpitala - a że ja mam nadmiar sił ostatnio to nigdy nie wiadomo :rofl2:- żartuję oczywiście:laugh2:
 
reklama
Witamy ...mhm... pod wieczorową porą :-)wrocilam z uczelni, zjadlam obiadek... szybkie plotki z mama.... i dzien sie konczy ... jutro rano pobudka i do lekarza.... J. w koncu ze mna jedzie...zas sie usmieje z niego. Ostatnio jak zobaczyl dzidzie i to, ze ma skrzyzowane nozki, to powiedzial pani doktor, ze pewnie chce sie jej siku :-D:-D:-D i do kosmetyczki w koncu uciekam :tak: bo moje pazurki juz potrzebuja fachowej reki :dry:

A dzieki waszym opowiesciom ( szczegolnie Sandry :dry:) mam az gesia skorke...to o tym szwach ... bleee... az sie boje myslec ... :sorry2:nie wypowiadam sie na razie... ladnie mnie nastraszylyscie ....
 
Do góry