Witajcie Mamusie
dawno nas tu nie bylo bo kazdy dzien umyka po prostu, kazdy dzien to wiele godzin w szpitalu a potem padam na twarz, nie wiem dlaczego bo nic zlego sie nie dzieje a te wizyty doslownie wypluwaja mnie...
Co u nas?
Bolo na dzis wazy
1615 g

)) kazdego dnia je wiecej za smoka, czekamy na odstawienie sondy, dzis np bylam strasznie dumna z Zaby
to poszlo 33 ml ( pelna dawka ) 4 razy pod rzad ze smoka! Wczoraj sie martwilam bo bylo tylko 2 razy po 10 ml ale jak widac to byl jakis gorszy dzien ( a raczej brak cierpliwosci pielegniarki :/ )
Poza tym moj maz przeziebiony wiec ja panikuje ze zarazil wczoraj malego albo ze zarazi mnie... Soki malinowe poszly w ruch, czosnek i inne dobra, oby zadzialaly ( swoja droga u nas jest 12 stopni i leje - rewelacyjny srodek lata :| )
Z gorszych wiesci to z moim mlekiem jest kiepsko, przedwczoraj podjelam decyzje ze koncze ta zabawe bo nie mam slty walczyc o pare kropel ( w sumie zbieram ok 30 ml dziennie... bez sensu ) ale jeszcze mnie namawiali zeby przystawiac malego to bedzie lepiej, oczywscie moje sumienie kazalo mi sprobowac i mamy z dzieckiem traume, polozna wykrecala mu glowke na sile ( przynajmniej ja to tak widzialam ) Bolo ryczal, w koncu ja sie poryczalam, uznano nas za histerykow... nie warto uwazam dla < 30 ml dziennie... mam nadzieje ze to nie znaczy ze jestem gorsza mama

jednak stres mleczny jest juz tak wielki, ze chyba tak bedzie lepiej.
W zwiazku z tym bede mu sciagac te 30 ml poki bedzie no i bedzie powoli mial wprowadzane mleko modyfikowane, boje sie jak zareaguje ale nie ma wyjscia, jak mamy wyjsc za ok 3 tyg do domu to musza go przestawic jeszcze w szpitalu.
Teraz czekamy na 1700 g = przeprowadzka do podgrzewanego lozeczka
potem na 1800 g = zwykle lozeczko.
Obie te sytuacje mnie przerazaja bo on dla mnie jest nadal taki malenki, bezbronny ale mi tlumacza ze musza go juz aklimatyzowac i ze to nie
intensywna ze sie chucha na wszystko - kolejny raz musze im zaufac bo poki co nie moge powiedziec zeby zrobili cos zle a wrecz przeciwnie przeciez...
aha warunki zeby pojsc do domu to:
2 kg
jedzenie pelnych dawek z butli
ukonczony 36 tc ( czyli jeszcze ok 2,5 tyg )
takze ja sie modle nadal o to zeby Bog nie zmienil zdania, zeby nadal Bolcio byl zdrowa Zabka dzielna.
Powoli mysle o przygotowaniu poscieli, ubranek ( wszsytko jest ale nie poprane, nie poprasowane... jakos sie boje ...... )
- i ciagle mysle o tym, ze jak nie umiem go kapac!!!!
Kamea - te resztki lozyska odkryli na usg jak sie uparlam ze naprawde zapach jest nie taki jak trzeba... podobno zdarza sie dosc czesto, nie wiem, mam nadzieje ze naprawde juz to byla ostania ZLA niespodzianka ...
Maciejka - sciagalam rowno co 3 godziny, nic to nie dawalo
Dziekuje Dziewczyny za otuche i doping dla Bola

)))
aha i
Mamo Jeremka - odpisze tutaj bo sledze wasze sprawy - nie tylko ty jestes panikara, ja chyba jestem krolowa panikowania wiec pozdrawiam cie szczegolnie cieplo

i super ze wszystko wyglada dobrze!!!