• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

****************Bydgoszcz ReAkTyWaCjA ***************

  • Starter tematu Starter tematu Melanie
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
Dzisiaj się udało! Monika miała zabieg jako pierwsza. O 9-tej było juz po wszystkim. Długo sie uspokajała po zabiegu, ale jak się już wyspała i zjadła Danonka to dostała energii i najchętniej zaczęłaby skakać :)
Migdałek usunięty, błony w uszach nacięte ale okazało się, ze płynu nie było. Teraz zobaczymy jak wyjdą kontrolne badania słuchu. Do tej pory było podejrzenie, że jej niedosłuch jest związany z płynem w uszach, ale ta opcja odpadła. Mam nadzieję, że usunięcie trzeciego migdała trochę pomogło a jak nie to trzeba szukać innej przyczyny.
Acha a lodów przez najbliższy tydzień nie może jeśc - a ja jej juz obiecałam. No cóz będzie musiała poczekać :D

Mam jeszcze takie pytanie - od kiedy małym dzieciom podaje sie kisiel?
 
reklama
Madziara, super, że już po wszystkim :tak: U mojej Pauliny przyczyną niedosłuchu był sam trzeci migdał, był ogromny, jej błon w uszach nie nacinali, odrazu mówili, że migdał może być przyczyną.
A kisiel owocowy możesz podać jak już podajesz owoce, tylko nie taki kupny, samemu trzeba zrobić z owoców i kartoflanki, a osłodzić lekko glukozą.
 
Agnes, Twój synuś waży dokładnie tyle samo, ile ważyła Oliwka jak ją ważyli przy ostatnim szczepieniu, czyli dokładnie jak miała rok i 2 tygodnie :szok: Także kawał chłopa z niego :tak:
A co do sytuacji opisywanej przez Ciebie, to oczywiście znieczulica jest czasem okropna, ludzie nie patrzą dalej niż czubek własnego nosa, to fakt, ale ja na miejscu Twojego znajomego odczekałabym jednak swoje w kolejce. A to dlatego, że sytuacja nie zagrażała życiu, 2 godziny w tą czy w tą nie jest zagrożeniem życia (no chyba, że czekali zbyt długo i dziecko naprawdę zdążyło się bardzo odwodnić). A w szpitalu dziecięcym jednak mają najlepszą opiekę dziecięcą, no i matka może przebywać przy dziecku całą dobę. W zakaźnym leżał 3 dni mój Patryk, jak miał 2 lata, nie wolno mi było z nim przebywać (no chyba, że teraz się coś zmieniło w tym kierunku). Musieli go zostawić samego przez te dni, pewnie cały czas płakał, bo odebrałam go w fatalnym stanie, był zalękniony, jąkał się, na rękach miał jeden wielki siniec od nieudanych wkuć. Mówię Wam, koszmar, tak strasznie żałuję, że go tam zostawiłam. Czasu nie cofnę, ale nigdy nie oddam dziecka do szpitala już jeśli nie będzie można przy nim przebywać całą dobę.
A na rota narazie szczepić nie będę, zastanowię się dopiero jak będzie trzeba Oliwkę oddać do przedszkola czy żłobka.


dziewczynki chyba wolniej przybieraja na wadze i moze dlatego ;)

w kolejce czekali 3h ... tak wiec bez komentarza
no i w zakaznym zmienilo sie, bo oni czuwaja przy malym cala dobę :)))
na rotawirusa mozna szczepic tylko do 6mca wiec mam nadzieje, ze Oliwka nie bedzie miala problemow


Soppana,

trzymamy kciuki za jubilata i imprezkę :)) wszystkiego naj naj
 
A no tak, Agnes, masz rację, na rota już nie zaszczepię. Ale Oli będzie jeszcze siedziała ze mną w domu ponad rok, nie ma zbyt dużego kontaktu z większą ilością dzieci.
I całe szczęście, że w zakaźnym można teraz przebywać z dzieckiem, kiedyś to służba zdrowia miała bezduszne podejście.

A kasia_s, która niedawno się ujawniła na naszym wątku, moja koleżanka z reala zresztą :-), urodziła dziś Julkę :tak:
 
Gratulacje dla Kasi !!!!

Z tym niedosłuchem u Monika to tak dziwnie. Jak była noworodkiem badanie w szpitalu wyszło źle. Musieliśmy robić jeszcze raz w Przychodni i było ok. Ona od małego była bardzo głośna - tzn. głośno płakała, głośno mówiła, ale jakoś nie wiązaliśmy tego z niedosłuchem bo przecież badanie było ok.
Jak miała 3 latka poszła do przedszkola i prawie non stop była chora. I wtedy zwróciłam uwagę na to, że musimy do niej głośniej mówić bo ona ciągle się pytała "co?". Poza tym bardzo niewyraźnie mówi. Chodzi na terapie do logopedy ale i tak ciężko ją czasami zrozumieć. Laryngolog stwierdził, że przy infekcjach zbiera jej się płyn w uszach, do tego powiększony migdał i stąd ten niedosłuch. Teraz migdał usunęli no i musimy poczekać i zobaczyć co dalej. Mam nadzieję, że tylko on był przyczyna i wszystko będzie ok a z drugiej strony to w rodzinie mojego męża występują problemy ze słuchem i niestety Monika mogło to odziedziczyć. Na razie nie będe się martwić na zapas - poczekamy zobaczymy.
 
reklama
Madziera mam nadzieję,że sluch u małej się poprawi:tak:
Kasia s gratuluję!!! Czekamy na więcej info:-)
Co do kolejek w przychodniach - to staram sie ich unikać. Do pediatry chodzimy prywatnie do prof. Wysockiego- bardzo polecam), bo jak byłam w przychodni to pani dr powiedziała tylko " ładny chłopczyk" i go zważyła- wsio. Raz się musiałam wybrać do ginekologa i nie miałam z kim młodego zostawić więc go w nisidle zabrałam ze sobą- mysilałam głupia, że szybko to załatwię ale byla duża kolejka i czekałam z synkiem 2 h:baffled:. Gdyby tam jeszcze czekały chore osoby, emeryci ale tam były same zdrowe, młode studentki. Nawet kobiety w ciąży czekały w kolejce (ale powiedziałam im, że one nie muszą czekać aż je łaskawie ktoś przepuści:no:
miłego weekendu:-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry