reklama

Ciąża bliźniacza

Karola, termin z USG mam na 1 grudzień/ 28 listopad, ale teraz np. synek jest wagowo już na 33 tydzień, więc wybiega do przodu. Z moją gin ustaliłyśmy, ze w połowie listopada będziemy myślec o rozwiązaniu się, o ile wczesniej nic się nie będzie działo.

Czwórka dzieci, masakra, istne zoo :-D
 
reklama
To tak jak u mnie, dzieci sa spore, mam termin na 7 listopada ale pewnie big day nastąpi w pazdzierniku. Jest mi juz bardzo cieszko a usg mam dopiero 27wrzesnia, wtedy tez mój gin mi powie co i jak-mam taką nadzieje to bedzie koniec 34tcwiec mam nadzieje, że jakies konkrety zapadną
 
karola punkcja to pobieranie jajeczek zabieg 15min pod narkozą(mi pobrali az 17 z czego zapłodniło sie tylko 5), a transfer to podanie juz zapłodnionych zarodków do macicy,ja wziełam az 3 zarodeczki i straszyli mnie ze jak zaczna sie dzielic to moze nawet 6 dzieciaków z tego wyjsc :-D.Ale jak zrobiłam bete i wyszła taka kosmiczna to bałam sie jak cholera..ale ufff okazało sie ze "tylko dwójka" ;-).

Moje też wieksze o 1,5 tygodnia,jutro mam scan ciekawa jestem czy juz blisko kilograma.
 
Ostatnia edycja:
o kurka, czadowo ze medycyna jest w stanie robic takie cuda. a czy to własnie te zabiegi sa czasami tak czesto powtarzane bo np za pierwszym razem nie wychodzi? czy cos pokreciłam?
 
ewaw1 to tez ci sporo pobrali, mi pobrali 20 jajeczek, 14 jajeczek było pełnowartościowych, 11 się zapłodniło , a do stadium blastocysty czyli do 5cio dniowych zarodków przetrwało 5 zarodków, miałam podane 2 zarodki (3 by mi nie podali) , 3 zarodki są zamrożone...no i 2 się przyjęły :-)
podają też trzydniowe zarodki - ale u nas czekali żeby wybrać jak najbardziej rozwinięte i dopiero transfer był 5 dni później :-)

karola częściej powtarzana jest inseminacja, bo to polega na podaniu wypreparowanego nasienia do macicy w okolicy owulacji :-)
 
Tak, Karola, to własnie te zabiegi są często powtarzane. Zdarza się,że nawet kilkanaście razy, a i to często kończy się porażką. Także Ewa to ma szczęście, ze udało się jej za 1 razem :) I to od razu dwójeczka.
 
Tossa no dobrze sie stymulowałam, a to było juz crio i ostatnie zarodeczki, takze cała moja nadzieja w nich była..
Domi niestety udało mi sie dopiero za trzecim razem , i nie sadze zeby do ivf ktos podchodził kilkanascie razy, bo po pierwsze mega kasa, po drugie wielkie obciazenie ogranizmu.Co innego inseminacja, ja mozna powtarzac czesciej.

Sory laski ale przez 7 lat staran juz jestem ekspertem w tym wzgledzie , nie zebym sie wymądrzała,ale temat bliski mojemu sercu ;-).
 
Ostatnia edycja:
reklama
Ewaw, swego czasu siedziałam w tym temacie, jestem biologiem, a akurat kumpela pisała o tym prace mgr. i powiem Ci, że są ludzie, którzy za wszelką cenę próbują nawet po kilkanaście razy, wiesz jak ktoś kasę ma, to może wszystko. Dla mnie ten temat stał się kontrowersyjny, zrezygnowałam z tego fakultetu. Cieszę się, że nie musiałaś długo czekać na swoje upragnione maleństwa. Ja wiem jakie to są wyzwania i dla organizmu i dla psychiki i dla portfela.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry