reklama

Ciąża bliźniacza

Heja dziewuszki.

Mnia, nie martw się ta ospą, jak mała zachoruje teraz to lepiej niż jak maluchy się urodzą. Mój mały miał ospę jak miał rok i naprawde ciężko przechodził, bąble miał nawet 2 cm, ble.

Karola, rozumiem, że niecierpliwość sie daje we znaki, ale jesteś dzielna i dasz radę:)

Byłam wczoraj u gin. Wszystko jest ok, mogę dalej lezeć w domu. Ale jeden maluch obrócił się głową do góry :( A już tak ładnie leżały do sn :(

Miłego dnia dziewczynki:)
 
reklama
Domi1906
user-online.png
-super,że wsio ok.Jeszcze ma czas,może się maluszek namyśli.
 
Domi- najważniejsze że jest wszystko w porządku i możesz jeszcze pobyć w domku :-) może dzieciaczek się jeszcze odwróci :-)

Agata- no to sobie dziś pospałaś .... współczuję...

Karola- pomyśl że lepiej jak już ostatnie dni spędzisz w szpitalu ... a nie w domku bo jakby Cię złapało...i np.utknęłabyś w korku a tak to spokojnie doczekasz się w szpitalu cc :-)
 
Karola ja miałam podobnie jak TY, moja lekarka ciagle kierowała mnie w obawach do szpitala, a oni mnie ztamtąd wypisywali. Najpierw w 28 z małym rozwarciem, trzymali mnie 2 tyg i mówili że jak dzieci dojrzeają to mnie wyouszczą :szok:, załamka, ale po 2 tyg wypisali, potem w 34tc, lejarz mówi że już to bezpieczny termin, byłam 3 dni i mnie na sylwestra do domu puscili, potem w 37tc i juz zostałam, po 2 tyg zrobili cesarke.
Tyle że ja chciałam być w szpitalu, bo był styczeń, wszytsko zasypane, a ja do szpitala miałam kawał i mogłabym w razie co nie dojechać, ale tak jak Ty czekałam każdego ranka na cesarke, kilka razy odmówiłam śniadanian zeby być na czczo, aoni czekali do 39tc.
 
Dzieeń dobry
ja niedawno wstałam :errr: dzień mi się z nocą pomieszał..


Luckaa
- a to Ty długo wytrzymałaś jak w 28tc miałaś rozwarcie... 38tc to moje marzenie, bo chciałabym urodzić na początku stycznia (t:16.01) ale ja też miałam jazdy z szyjką.

Agata777 - a to Ty długo będziesz w tym szpitalu? to pod znieczuleniem się robi? Słuchaj, nie martw się.. będzie dobrze, przynajmniej dzieci będą bezpieczniejsze a Ty będziesz mogła jakoś funkcjonowac..

Domi1907 -moje dzieciaki tak są ułozone - glówkowo i pośladkowo i lekarz mi powiedział że będę rodziła SN bo przy dwujajowych ważne żeby jedno dziecko było główkowo.

karola79 - u Ciebie dzieci są już duże, to chyba nawet nie ma potrzeby żeby Ciebie trzymali.. a powiedz mi dlaczego lekarz zdecydował że jednak cc? A jak warunki na oddziale? masz w sali jakies fajne mamuski z którymi można słowo zamienić?

Mnie wczoraj w nocy zaczęło coś piec przy pępku... nie wiem co to za cholerstwo. Ale wzięłam no-spę i minęło..
 
Youssta,
oddział jak i cały szpital jest super, na tym oddziale lezałam z kolkami nerkowymi w ciazy z Frankiem i teraz juz dwa razy, wiec swietnie znam personel i mam tu swojego lek. Sale sa 2 osobowe, a cały szpit po mega remoncie.
Mam fajna laske w pokoju i jest w podobnej sytuacji, razem czekamy na cc.
Mnie zakwalifikował w zeszłym tyg po usg bo Toska ma ułozenie miednicowe, Stas lezy główkowo ale jest drugi.
Problem polega na tym ze jest mega tłok na porodówce i nie maja nas jak wcisnac w grafik, z którego zreszta i tak wiekszosc cc spada na inny termin. Dzisiaj mi powiedzieli ze albo zacznie sie samo albo przyszły tydzien:no:a ja strasznie tesknie za chłopakami i domem.
W czwartek mam miec usg, moze wtedy cos sie ruszy.
A jak Twoja determinacja naukowa i jak młoda u dziadków?
 
reklama
Karola ja miałam podobnie jak TY, moja lekarka ciagle kierowała mnie w obawach do szpitala, a oni mnie ztamtąd wypisywali. Najpierw w 28 z małym rozwarciem, trzymali mnie 2 tyg i mówili że jak dzieci dojrzeają to mnie wyouszczą :szok:, załamka, ale po 2 tyg wypisali, potem w 34tc, lejarz mówi że już to bezpieczny termin, byłam 3 dni i mnie na sylwestra do domu puscili, potem w 37tc i juz zostałam, po 2 tyg zrobili cesarke.
Tyle że ja chciałam być w szpitalu, bo był styczeń, wszytsko zasypane, a ja do szpitala miałam kawał i mogłabym w razie co nie dojechać, ale tak jak Ty czekałam każdego ranka na cesarke, kilka razy odmówiłam śniadanian zeby być na czczo, aoni czekali do 39tc.
Ja tez z jednej strony sie ciesze ze tu jestem bo w Wawie koszmarne korki i jazda do szpitala np rano to jakas masakra, a ja mieszkm na obrzezach miasta.
Moj najwiekszy problem to gigantyczna tesknota za mezem i synkiem, poprzytulałabym sie z nimi wieczorami tak jak zawsze:zawstydzona/y:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry