Marcikuk ma racje, ja od poczatku zaczelam wiele rzeczy wprowadzac np, za zadne skarby niebrac na ręce bez potrzeby i szczegolnie w nocy, jedzenie o tych samych porach dwojki a nie kazde z osobna bo w nocy wiecej spalam spanie tez razem o tych samych porach i najlepiej bo musialam isc ze starszym synkiem do szpitala a maluchy mialy wtedy chyba z 5 miesiecy i Milenka spi w lozeczku a Maksik ze mną bo jest bardziej wymagajacy w nocy jak siostra i tak ich nauczylam ze jak sie Maksio obudzi to trzeba dac mu pic albo smoczka i dalej spi ale zadnego lulania, no i tatus musial z nimi zostac jedna noc to myslalm ze sie wykoncze w tym szpitalu bo dzwonil co godzine ze nie daje rady ze ciągle placza. A on ich tarmosil na rekach wkladal do bujakow tak ze one wogole niechcialy spac hehe a jak mu powiedzilam ze niewolno ich ruszac z lozek to dopiero usnely czyli o 5 rano i na szczescie babcia o 6 juz byla z pomocą ale noc tragiczna i dla mnie i dla dzieci i męza hehehe Wszystko jest do opanowania, a moje juz raczkuja po calym mieszkaniu i dopiero sie zrobiło wesoło
Raz mnie tez nastraszyla mam blizniakow 1,5 rocznych na placu zabaw ze jak zaczną chodzic to sama napewno nie wyjde , co za brednie ja jestem sama z dziecmi i napewno cos wymysle na wszystko jest sposob
A najlepsze jest to ze i tak nie da sie wytłumaczyc co bedzie jak sie dzieci urodzą i ta nieswiadomosc jest wspaniała
a ja tez ostatnio odwiedzam dentyste i wlasnie tak siedzialam w poczekalni i myslalam ze porody dwa przezylam a tu tak sie stresuje heh pozdrawiam

.