Moja siostra w ciąży chodziła prywatnie do lekarza, z resztą w rodzinie męża też większość chodziła prywatnie. Ja sobie zapowiedziałam, że prywatnie nie pójdę i już, bo nie po to płacę co miesiąc składki. Teraz okazuje się, że chodząc państwowo nie dość, że kasa zostaje w kieszeni (nie to żebym była żyła;-)), to jeszcze mam na prawdę lepszą opiekę.
Dodam jeszcze, że to mój kolejny gin. Ten do którego chodziłam wcześniej nie czuł się pewnie w ciążach bliźniaczych i poradził żeby poszukać jakiegoś specjalisty od ciąż bliźniaczych. Zaznaczył przy tym, że cały czas mogę do niego przychodzić na wizytę.