Ja też nie zamierzam położyć się do łóżka, na razie, odpukać, ciążę znoszę lepiej niż niejedna dziewczyna pojedynczą. To, co mnie denerwuje, to takie wszechwiedzące podejście niektórych ludzi, którzy tak naprawdę w ogóle nie orientują się w temacie - i tutaj masz rację Ewa, że to działa w obie strony, bo ani nie jest miło czuć się beznadziejnie, bo komuś się wydaje, że jeszcze się powinno targać ze sklepu pięć kilo ziemniaków w jednej ręce i zgrzewkę mineralnej w drugiej, ani wtedy, kiedy ktoś uważa, że żyjemy jak przewlekle chore (zdarzyło mi się, że moja koleżanka była przekonana, że skoro jestem w ciąży, to nie wychodzę z domu i nie możęmy się spotkać na mieście).
Ale prawda jest też taka, że na pewno hormony nie pomagają w opanowaniu własnej irytacji takimi sytuacjami
Dziewczyny, trzymam kciuki żebyście spokojnie donosiły do terminów, jakie Wasi lekarze uznają za bezpieczne - maluchy na pewno będą grzeczne i nie będą się pchały na zewnątrz

Odpoczywajcie ile wlezie!
Patuska, kurczę, z tym krążkiem to faktycznie masz więcej zmartwienia niż pożytku... ;( Bo to, że się przesuwa i że brzuch się bardzo napina, to jedno, ale to, że praktycznie ciągle Cię to męczy i stresuje, to też niedobrze. Jutro masz wizytę, prawda? Mam nadzieję, że lekarz podejmie jakieś decyzje, które uspokoją całą sytuację.