Rozumiem. Ja martwię się jak będę musiała leżeć większość ciąży w domu lub w szpitalu.W domu to pół biedy ale w szpitalu bardzo bym tęsknila za córcia. No i jeśli byłyby bliźniaki to jak z karmieniem i noszeniem kiedy oba plakaly by jednocześnie

na dzień można jakąś opiekę zawsze załatwić ale są jeszcze wieczory i noce

a mąż często długo w pracy siedzi
Witaj,
Ja mam bliźniaki po ivf

. Wiadomo, 2 zarodki to większe prawdopodobieństwo, ze chociaz jeden zostanie z Tobą, ale trzeba się też liczyć z podwojnym szczęściem

. U nas właśnie tak wyszło i jesteśmy bardzo z tego powodu szczęśliwi.
Nie ma co ukrywać, jakoś bardzo lekko nie jest i są trudne momenty, ale żeby było ekstremalnie ciężko też nie mogę powiedzieć. Wprawdzie to nasze pierwsze dzieci, więc nie ma starszego rodzeństwa, ale są tu dziewczyny, ktore mają starsze dzieci i swietnie sobie radzą. Ja z moimi chłopakami jestem sama w domu, mąż wraca z pracy po 17.00 i ani razu nie przyszlo mi do głowy, żeby wołać kogoś do pomocy. Wiadomo, początki były ciężkie, bo człowiek obolały po cc i wszystko takie nowe, wiec było trochę stresu, ale wtedy ogarnialismy dzieciaki razem z mężem, który wziął dłuższy urlop. Z dnia na dzień jest coraz lepiej, bo metodą prób i błędów dochodzimy do coraz lepszej organizacji i teraz mam nawet chwilę, żeby zrobić pranie, ugotować obiad i zajrzeć na forum

Ciąża bliźniacza to osobny temat - nigdy nie wiadomo, jak będzie, wszystko zależy od Twojego organizmu i odrobiny szczęścia. U mnie było trochę problemów (przodujące łożysko, cholestaza), ale wszystko się dobrze skończyło i udalo mi się donosić do 38 tygodnia bez zadnego pobytu w szpitalu, dzieci urodziły się spore, bo 2800 i 3000g i dostały po 10 pktów. Było ciężko szczególnie pod koniec ciąży, bo brzuch wielki, wszystko spuchnięte i obolałe, ale czego się nie zniesie dla spełnionych marzeń o macierzynstwie

Tak, jak pisze Anitka, to Wy z mężem musicie przemyśleć czy dacie radę wszystko zorganizować. Powodzenia!!!