kurde, zezarlo mi posta.
Anka, Ty sie skarpetkami bialymi nie zaslaniaj - latem, kiedy Karol paradowal bez obuwia lub w sandalkach, namietnie zakladalam mu biale, wywijane skarpetki, zakupione na stoisku dla dziewczynek. Dla chlopcow byly tylko jakies takie krasiate, w paski albo z samochodzikami i nijak mi nie graly z sandalkami. Oczywiscie bez koronek, wywijany gladki sciagacz, ale "babskie".
Posypalam trawnik tym killerem na wszystko zle i cos widac. Oczywiscie posypalam nierowno, wiec mamy smugi czarnego, umierajacego mchu, mniszki wytepilo, te zolte takie troche podobne do mniszka tez, koniczyna (franca) ma sie dobrze. Trawa w tych miejscach zdecydowanie "ruszyla" - ciemnozielona, wyzsza niz w pominietych obszarach. No, to kupilam drugiego takiego killera, do rozpuszczania w wodzie i polalam wczoraj z konewki te jasne placki. Wyglada ze to naprawde zalatwia sprawe mchu. Powylazily lyse place, przerzedzila sie zielonosc, ale mysle ze dosiewanie chyba lepiej bedzie wiosna zrobic - jak sie myle to mnie popraw - a na razie skupic sie na wytluczeniu chwastow i zalkalizowaniu nieco gleby.
Ollena, zdziwilabys sie - lat temu okolo mnostwa, kazde male dziecko ubierane bylo w sukienke. Rowniez chlopcy. Wystarczy popatrzec na foty rodzinne z przelomu XIX i XXw.