Zoyka, dokladnie tak! U nas dzis plasterek schabu (1kg takich stekow kosztuje 4 funty), troszke marchewki, papryki i pasty pomidorowej, ziola, makaron i mam spaghetti dla mlodego na 2 porzadne obiady albo 3 slabsze. A sloiczek dla jegomoscia 70pi kosztuje i cholera wie co tam wsadzili. Ostatnio ze sloiczkow kupuje wylacznie deserki owocowe i ukochany Karola deserek waniliowo-czekoladowy. A i to owoce nie zawsze sloiczkowe bo jak wezme jablko, nektarynke czy gruszke i banana, dodam do tego odrobine kleiku ryzowego i nie zmiksuje na papke, to w sumie ma swieze, mniej rozpackane.
Gotuje bo nasze jedzonko nie zawsze jest (jak mi sie wydaje) dosc bogate i jednak nie zawsze sie dla mlodego nadaje. Dzis np. ja mialam kalafiorka na parze, Rajmund ziemniaki, panierowane pieczarki i surowke z czerwonej kapusty. Z tego kalafior i ziemniaki by sie dla malego nadawaly, z pieczarkami w panierce i kapusta by sobie po prostu zebami nie poradzil - cienki obiad jak dla dziecka. Podjadl kalafiora, ale wczesniej zjadl swoj obiad.