reklama

Ciąża po 40

Wanda dziś wypiła soczek, do tej pory skupiałam się na dawaniu owoców. Soczek jest hitem :-D z gerbera jablkowo-winogronowo-malinowy.
Miałam iśc na spacer i niestety zaczął padać deszcz także nici z planów.... połozyłam więc biedronkę spać i sama lekko leniuszkuję:-D
 
reklama
Anka, robilam Karolowi soczki przecierowe - cos posredniego miedzy owocem a sokiem klarowanym, robilam cos na ksztalt Kubusia - wciagal razem z butelka. Baza byla marchewka ugotowana z jablkiem, do tego surowe cos (banan, maliny, truskawki...) zmiksowane razem i szlo.
 
Kłaczku Wandzia nienawidzi marchwi, serdeczną nieodwzajemnioną nienawiścią - nie zje niczego co zawiera więcej niż 15% marchwi. Kupowanie jej soczków, obiadków to horror - oglądam kolor słoiczka najpierw a potem czytam zawartość procentową marchewki :-D - wtedy dokonuję zakupu.
Właśnie wróciłysmy ze spaceru, pogoda się ustabilizowała i zrobiło się nawet miło. Za chwilę kąpiel i spanko:) dla mnie wtedy wolny wieczorek....:-D
 
No, tak.. Ja wciaz nie biore pod uwage ze dziecko moze czegos nie lubic... Przy moim odkurzaczu nie ma takiego pojecia - mniej lub wiecej zle on zre wszystko, wiec nie ma problemu z doborem produktow. Po prostu co mu dam to zje, tylko czasem z mniejszym entuzjazmem i w mniejszej ilosci.
 
Biedron zasnął:-)
Kłaczek no niestety są dzieci, które nie jedzą tego czy tamtego :))) w głebokim poważaniu mając marchew dostaje trzęsawki uszu widząc kukurydzę :))) w związku z tym kupuje wszystko co ma w sobie kukurydzę i ziemniaka. Soczek był pewnym zaskoczeniem dla mnie, jutro próbujemy sok z bobvity bo jest jakby ciut tanszy :-D
 
Hej :)

Deszczowa sobota za nami. Polatałam trochę po sklepach bez ogona. Az mi lepiej :)

Julka śpi nareszcie :)

A to wózkowe wyczyny Julki a to ostatnie to już po zaakceptowaniu szelek :)
 
Ale miałam dzisiaj okropny dzien , upłakalam sie nad moim skarbem jak diabli nie wiedziałam jak mam jej pomoc , miała takie zaparcie jak cholera , nie mogła sie zalatwic , widziałam jak cierpiała , prezyła sie cała nie dała sie masowac i dotknac , nie wiedzialam co robic jak jej pomóc ,jednak na chama włozyłam jej czopka glicerynowego nie wypadał bo ona z bólu zaciskala tyłek i on tam siedział w tyłku , az cała spocona była z tego bólu i wysiłku trwało to ok godziny , w koncu połozyła sie w wygodnej pozycji i usneła , jak wstała to zaraz do niej leciałam zobaczyc co grane , dałam jej sliwki ze słoiczka i zaczeło ja dalej napierac sztywniała cała ale czopek pomógł i poszło , Matko kochana az sie rozpłakałam z radosci ze dziecko sie załatwiło ,najgorsze ze nie wiem co sie stało dlaczego takie mega zaparcie podejrzewam ze od goraczki sie zapiekło wszystko , nigdy wiecej nie chce takiej sytuacji bo to cos okropnego jak widzisz ze dziecko cierpi i nie mozna pomóc nawet teraz jak pisze to rycze , kurcze nie moge na cos takiego patrzec az mi serce rozrywa na drobne kawałki , teraz bede ja pilnowac przez pare dni z tymi kupkami sliwka codziennie na rozluznienie az sie unormuje i oby wiecej nic takiego sie nie powtórzyło

Zoyka twoja ponoc ma tez problemy matko nie dopusc do tak okropnego stanu jaki dzis był u nas , mala jak by sie nie załatwiła po spaniu napewno bym biegiem na pogotowie leciała A mała przesliczna jest
 
Jejku Marzenko ja znam to uczucie. Sama całe lata miałam zaparcia tak bolesne ze ryczałam. Jako dziecko też miałam problemy z załatwianiem (mama mi mówiła) i dlatego teraz jestem przewrażliwiona. Julka jeszcze nie cierpiała na szczęście, ale kupki miewała jak bobki.
Od kilku dni nauczyła się pić i pije dużo , zwłaszcza po kaszce i obiadku. A to meni cieszy bo to ważne.

Współczuję przeżyć. :(
 
reklama
Zoyka ja przestudiowałam wszystko o tym zaparciu u dzieci i własnie jak sa bobki to juz oznaka zaparcia trzeba je wyeliminowac , niunia nie miała bobkow normalnie sie zalatwiała , podejrzewam ze po tej goraczce sie zapiekło ale przezycie miałam uryczałam sie nad dzieckim niesamowicie , bezradnosc jest okropna
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry