reklama

Ciąża po 40

Flo spytaj sie oddanym tej marce jaką ma rozmarówkę ? czy klasyczna tzn> 40 u nich to taka sama 40 jak w ecco, ryłce, czy inne 6,5 w clarksie np.
ja tez piorę w białym jeleniu najczęsciej ale ostatnio nie było obok więc nabyłam BOBINI ? i jest OK.
 
reklama
Witajcie z rana mamusie i szkraby
Witam z kawusia , Klaudia sie bawi jeszcze w łozeczku zabawkami a ja leze i podczytuje co sie gdzie dzieje
Wczoraj nie padało jak wylazlam o 12 wróciłam o 19 do domu byłam padniete jak kon po westernie ale co tam poszłam szybko spac , w nocy o 2, 30 obudził mnie potworny bół brzucha , wierciło i kreciło i musiałam kibelek odwiezic na szczescie przeszło
Ollena ​matko kochana współczuje wam przezyc i bólu dziecka oby jak najmniej takich przezyc
 
Dzien dobry po kawie już. Wanda zasypia po raz drugi, nauczyła sie teraz że po przebudzeniu rano przed 7 leży w łózeczku i bawi się misiem, dopóki nie pojawi się kupsztol :-D Wtedy muszę już wstać i zmienić pampersa a żmij wędruje na matę i się bawi do 8.30. Śniadanko i drzemanko po 9.00 :))
Zaraz biorę się za prasowanie, obiad wczoraj na dwa dni zrobiłam więc z tym chociaż mam spokój. Jeszcz @ przyszła, ale po raz pierwszy od porodu w miarę w terminie. Chyba się stabilizuje wszystko, najwyższa pora.
Miłego dnia kobitki, u nas niemrawo wychodzi słonko :-D
 
Anka, mocne! Chlopaki moje najstarsze poszly z psam na spacer. Pies malutki, chlopaki tez nieduze bo mlodszy mial ze 7 lat, starszy 8,5 mniej wiecej. Siedzimy sobie w pokoju, gadamy (znajomi wpadli), do pokoju wpada starszy i wrzeszczy ze "Stasiek dostal kamieniem w glowe". Oczami wyobrazni zobaczylam stygnacego trupa Staskowego z dziura az po mozg. Pierwsze pytanie (tyz logika) od kogo, ale nim mlody odpowiedzial, w drzwiach stanal ow Stasiek i przestalam pytac o cokolwiek - nie wygladal jakby mu oczy wybili i gardlo poderzneli na raz - twarz zalana krwia, pod broda splywajaca krew sobie rozmazywal rekami, kurtka we krwi... Porwalam leba do lazienki, leb nad wanne i prysznicem po lbie zeby ocenic straty, w miedzyczasie starszy wyjeczal ze od niego mlody oberwal. I komedia - leje wode na leb mlodego, starszy w drzwiach jeczy ze on nie chcial, co ja mu teraz zrobie - warknelam ze zabije to sie zamknal i przestal pod nogami platac, mlodszemu recznik na leb, brata z autem i... nasza ulubiona IP. Dwa szwy tuz nad czolem. Kontrola u rodzinnego, ten radosnie stwierdzil ze "za dwa dni mama Ci zdejmie szwy i bedzie dobrze." Mama zdjela. Dzis mlody jak sie na krotko strzyze to widac malutki znaczek.
Misia, mlody juz opanowal "mama patrzy"? Kurcze, mam to z Karolem. "Nie wolno targac kotka!" Oczka wpatrzone, minka niewinna, a lapka juz w kocim futrze... Jak wygladaja te vagabondy? Kurcze, ja mam wlasnie vagabondy, ale to nie firma, a fason z Treka. Natomiast widzialam juz "ubranka slynnej firmy keep away from fire".
Flo, dawno, dawno temu, kiedy Bialy Jelen byl tylko szarym mydlem w kostkach, byl rowniez polecany jako srodek pioroacy i myjacy dla maluszkow. I nie tylko z reszta.

Mlody przeszedl dzis samego siebie. Juz nie tylko okno zycia mi sie marzylo, zaczelam kombinowac czy gdzies tu nie zdobyc duzego pudla z dziurkami, spakowac gada i nadac poczta do Abu Dabi. Zaczal po polnocy - klasyka, czyli problem z kneblem. Wiekszy problem - maly ma katar. Zatkany kinolek, smoczek nie wchodzi, a smoczka sie chce. Ryk. I tak do czwartej. Troche popijal wody, ale glownie zajmowal sie byciem noszonym na rekach. Potem flaszka i poszedl spac, ale wybudzal sie co chwile. W domu chlodno, wiec wzielam zasmarkanca do lozka... Mam dosc.
 
Czesc Wam,
Dzieki za mile slowa ale i za mrozace krew w zylach historyjki..
Klaczku,Aniu ja sobie zdaje sprawe ze z dziecmi lekko nie bedzie, ale to byl pierwszy raz i dla mnie duzo za duzo a niby takie nic. Wenflon, krew, moje dziecko w tym wszystkim, pozniej wywozka na blok, powrot z gipsem, oj do teraz mam lzy w oczach..
Ale same wiecie mamuski...

Misiu no to Kubulek akrobata, moj Patryk nigdy nigdzie sie nie wspinal, nie interesowaly go kable, kuchenki i zawsze byl aniolek, do dzis mu zostalo, dlatego ten wypadek byl szokiem ale zdarzyl sie i to jest normalne w zyciu.

klaczku Mia pije litry wody, mleko wypluwa a wypija flaszke wody...
No ale ja mowisz pewnie przejdzie, wiec trzeba przeczekac i zobaczymy czy to wina skoku czy zebow ktore predzej czy pozniej na pewno wyjda.

Patryk szczesliwy pojechal z tatusiem do Rzeszowa... tatus to jego idol, wczoraj w nocy przylecial i od rana sie przytulali:)
A ja sie pakuje z gula w gardle..
 
Ollena, ja nie mowie ze na wypadki mozna sie uodpornic - ZAWSZE jedzie adrenalina - ale z czasem oddzielasz te 'zwykle' typu guz, dwa szwy czy zwichniecie stawu od powaznych. No, to co Ci zafundowal Papi, zaklasyfikowalabym do tych powazniejszych - niby tylko palec, ale jak wizja drutu, to juz musialo byc niezle. Raz w zyciu przeszlam z dzieckiem przez powazny, naprawde powazny wypadek - dotarlo do mnie jak syn byl juz na bloku operacyjnym, bo wczesniej nie mialam czasu na myslenie, za duzo sie dzialo. Mlodego puknal samochod - mlody jechal rowerem, kierowca go "nie zauwazyl", mlody polecial na glebe, a ze ma zanik miesni, to z amortyzacja upadkow u niego kiepsko. Uderzyl glowa o asfalt. Dla mnie zaczelo sie od telefonu "mamo przyjdz na skrzyzowanie kolo Lidla". 250m od domu, mlody wyskoczyl tylko po bulki na drugie sniadanie. Na pierwszy dzien szkoly. Pytam po co mam przyjsc, a on ze jakis facet go potracil autem. Kiedy przyszlam, karetka juz byla, mlody w karetce. Zajrzalam, stwierdzilam ze sie nim zajmuja (siedzial) i wyglada w miare, to sie nie bede pod nogami platac, uruchomil mi sie wscieklik, wylookalam goscia ktory wygladal na przestraszonego - czyli to ten. Spytalam go czy on potracil moje dziecko, zrobil konkretnie przestraszona mine, wiec spytalam czy mlody mial zielone swiatlo, a on mi ze to ustali policja - czyli mlody mial zielone - dostal w ryj i poszlam do karetki. Mlody wygladal spoko - nos mu puchl, wiec pewnie zlamany, ale jak na wypadek komunikacyjny wygladalo ok. Zawiezli do szpitala, zrobili rtg czaszki, stwierdzili ze nos polamany, ale glowa raczej ok. Mlody zaczal sie skarzyc na bol i sennosc, wiec jeszcze na wszelki wypadek CT glowy i juz biegiem na blok - naciekal krwiak. Dotarlo do mnie wszytko kiedy go operowali. Siedzialam pod szpitalem i docieralo... Zadzwonilam do Rajmunda, przyjechal zaraz, ale droga i tak zajmowala prawie godzine. Po operacji okazalo sie ze krwiak byl 7,8 na 3,6cm, ewakuowali go i zalozyli dren, ze tamponowali tez kilka mniejszych krwawien przy pniu mozgu, krwawien, ktorych nie dalo by sie drenowac, ale na szczescie byly niewielkie. Bylismy bardzo blisko "drugiej strony". Zbieg okolicznosci... Bo ktos wezwal karetke - facet po wypadku spytal mlodego czy go nie odwiezc do szpitala, mlody chcial do domu, ale ktos z tylu zawolal ze karetka jedzie. Gdyby go odwiozl do domu, moglo by braknac czasu na diagnoze i operacje bo ten duzy krwiak naciekal momentalnie. Po wypadku mlodemu zostala niewielka afazja i dysosmia - polamane kosci sitowe - i krzywy nos. Bo w szpitalu skupili sie na mozgu, a kiedy mlody wyszedl ze szpitala (10 dni) na skladanie nosa bylo juz za pozno. I wiesz co? Podczas takiej imprezy mozna osiwiec.
 
A zaczyna sie dosc wczesnie - a to sie z lozka wywierzgalo, a to wlazlo pod stol i zapakowalo czolkiem w kant... Te typy tak maja - my probujemy je chronic, one eksperymentujac ze swiatem pchaja koncowki gdzie nie trzeba. Jak pisalam - nie nabije guza to sie nie nauczy - mozemy tylko minimalizowac straty, chronic zabezpieczac, uprzedzac, a one i tak znajda sobie czas i sposobnosc... Damy rade.
 
Dzień dobry :-)

U nas pobudka małego głodomora o 6:30. Teraz śpi przytulona do tatusia.

To niesamowite. Julka siedziała u mnie na kolanie. Obok był parapet a na nim telefon . Julka tak bardzo chciała dorwać ten telefon,że złapała się parapetu i wstała trzymając się go i wzięła sobie ten telefon po czym usiadła znowu. Jarek nie wierzył. Posadziłam ją znowu jak Jarek wrócił i powtórzyła manewr. Mysza wstaje ! Siada sobie boczkiem na jednej nodze. Jeszcze na fuul nie raczkuje . Robi na czworaka po jednym kroczku. :-):-):-)

Leje od rana. Oby się rozchmurzyło bo będzie nudno w domu w sobotni dzień.
 
reklama
Zoyka szooook, super i brawa dla Julki!
A my w deszczowe dni jezdzimy na shopinG :-D

Dostalam mandat, pierwszy w zyciu...fotoradar mnie zlapal, 101 w miescie jechalam, ale jaja... spieszylam sie do dziecka..;-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry