reklama

Ciąża po 40

Hej witam sie przymulona kolejny dzien. A kolejny dlatego, ze znowu pada, jest ciemno i do d...
Mia przebudzila sie wczoraj po 21 i szalala do 0.30, dalam mleko, wywalilam mm z lozka (raczej ona go wywalila bo ja przelozylam do nas) i jakos padla. Myslalam, ze dluzej pospi ale 6.30 jak Mlody Bog, gorzej ze mna.. Przysypialam obok ile sie udalo ale nic z tego.

Sandy u nas kolonoskopia ok 400zl. Nie znieczulaja ale usypiaja i chwala im za to bo ja bym tego swiadoma byc nie chciala.
Dzieki na namiar na linka, na pewno to kupie, utwierdzilas mnie w przekonaniu ze to jakies rakowe moze byc i bede miala wiekszego schiza..

Sklaniam sie jednak do zespolu jelita nadwrazliwego.

Aniu, Majuska pasozyty? Moze..ale one nie pozwolilby mi jesc czekolady, majonezu i tego typu syfow?

Majuska
lubie taki letki busz!! U nas tez niby cisza miala byc a wszyscy naokolo sie buduja i co najlepsze! zaraz za naszymi oknami rusza budowa szeregowek! boskoo


Mia ma straszne problemy z zasnieciem..codziennie gorsze, nie ma opcji zeby sama w lozeczku zasnela w dzien, jest ryk, histeria, wypluwanie smoczka i rozne takie. Jak juz zasnie to mam wrazenie, ze bedzie spala dluuugo a ona 20min i koniec. Doszlo do tego, ze juz na druga drzemke wkladam do wozka, bo nie mam cierpliwosci przechodzic przez to samo 2 razy..
Wieczorem nie ma problemu takiego.
 
reklama
Ollena ,niekiedy są np tylko uchyłki w jelitach i dają takie problemy stolcowe ,i jako leczenie wystarcza wtedy tylko stosowna dieta.
u nas kolonoscopie na nfz się skończyły w lipcu ,więc teraz kwitnie prywata
 
No i miejsce sliczne, nie klaustrofobiczne - przestrzen, szum drzew i okolicznosci przyrody. A u nas zwarte "blizniaki", miedzy ogrodami dwumetrowe ploty i to szczelne, zeby sie sasiady nie podgladaly - niby wiocha, a jak w familoku.
 
hej,
po całkiem przyzwoitej nocy rano obudził mnie Instynkt Macierzyński. W samą porę, żeby zobaczyć jak moje maleństwo leży z odwłokiem na materacu, a przodem rozpełza się po podłodze w celu przywłaszczenia sobie butelki z mineralną. Maleństwo już nie chciało spać, no to wstaliśmy. Akurat tak się złożyło, że w domu byliśmy sami z Maksiem - nie licząc psów. Zaczęło się sympatycznie - ubrałam dziecko, wtarłam sobie w odwłok i w różne fałdy wspaniały wyszczuplająco ujędrniająco upiększający kremik ( tłumacząc młodemu że to na zwisy i cellulitis - nie wiem czemu dziecko rechotało diabolicznie), odśpiewałam Maksiowi strasznie fałszywie arię Królowej Nocy, ubrałam się i zwlekliśmy się na dół. W cichości ducha liczyłam na kawę... Wypuściłam psy na siusiu, włączyłam ekspres, wyciągnęłam Maksiowy słoiczek ( home made, jabłuszko pieczone) i poszłam policzyć psy. No i oczywiście wyszło na to, że parówa Łucja już zdążyła uciec. Ubrałam protestującego, wijącego się i wrzeszczącego Maksia ( ostatnio jest faza że się nie ubieramy, bo nie lubimy), wpakowałam w chustę i gotowam ruszyć w pogoń za parówą. A tu Gjalpo tańczy taniec radości, w mylnym przeświadczeniu że zabiorę go na spacer. No to mu obiecałam, że jak znajdę tą parówę, odprowadzę i oskóruję to go zabiorę na ten spacer, niech mu będzie. I poszłam szukać parówy. Parówa urzędowała w śmietniku pod cmentarzem - nie wiem po co, pewnie chryzantemy żarła. W każdym razie przypięłam smycz i do domu. I wtedy zadzwonił telefon - kurier z paczką. Okazał się 5 z rzędu kurierem, który tą nieszczęsną paczkę usiłuje dostarczyć pod niewłaściwy adres. Od czwartku tak się pykamy - kurier dzwoni spod drzwi, za którymi mnie ani trochę nie ma, wyjaśniamy sobie parę rzeczy, kurier entuzjastycznie przystaje na przeadresowanie przesyłki, oświadcza, że jutro dotrze ona do mnie pod skorygowany adres, a następnego dnia sytuacja się powtarza. Do centrali firmy kurierskiej nie dzwonię, raz - bo już dzwoniłam i inie pomogło, dwa - bo w związku z tym postanowiłam pobić rekord i tylko liczę tych błędnych kurierów.
I tak sobie miło konwersując z kurierem odprowadzam do domu parówę i zgodnie z obietnicą daję Gjalpowi znak, że idziemy na spacer. Tyle że, ciężka kretynka, nie zamknęłam porządnie bramy, więc pies sam sobie ryjem uchyla jedno skrzydło i gna w radosnych podskokach w dół podjazdem i na ulicę. Wołam, ale po próżnicy. On nie słucha, one nigdy nie słuchają, tybetany to wspaniałe psy, ale posłuszne inaczej. Ze względu na dziecko w chuście nie bardzo mogę się drzeć i rzucać inwektywy. Próbuję gonić drania, ale jestem bez szans. Na szczęście drań ucieka kulturalnie i rozsądnie. Popyla chodnikiem, to raz, a dwa - ogląda się, czy aby nadążam z pogonią, czy się nie zgubiłam itp. W końcu widzę po jego minie, że zgodzi się na kompromis, więc uskakuję w bok, "gubię się " w zaroślach, gdzie pokrzykuję i szeleszczę w nadziei, że uznawszy iż coś mi grozi bydle przylezie mnie ratować. Jest. Staje dwa kroki ode mnie i udaje strasznie zajętego obwąchiwaniem rachitycznej tui, dzięki czemu mogę go złapać. No, to jeszcze ten obiecany spacer - drobne kilka kilometrów polami.
To było przed południem , a popołudnie całe pod znakiem bolących dziąseł i strasznego maruderstwa.
 
FLO pisz, pisz, zgadzam sie. A zastanawiam sie tylko jakim cudem reszta psow nie zwiala razem z Gjalpo (skad takie imie?)?

Sandy dzieki, mama akurat byla w pracy podpytalam o test, ona z lekarzem rozmawiala i tak sobie rozmawialismy w trojke. No i on stawia na zapalenie enzymowe trzustki czy cus takiego, ze niby trzustka nie trawi tluszczy. Mam zapisywac po czym mnie 'bierze', ograniczyc dodatkowo gluten i jak bede w PL przyjsc do niego na macanko i moze USG. No i test kupic i zrobic, dzieki za pomysl jeszcze raz. No i mam sie tym nie stresowac.. heh.


Wiecie co, nosi mnie. Mam ochote cos zrobic, cos robic ze soba tworczego ale nie mam pomyslu. Do szkoly bym chciala, cos robic fajnego oprocz tego. Dusze sie, dni mi leca jeden za drugim i czuje, ze w koncu wybuchne. Mm oczywiscie, ze w takim razie wyjdzmy gdzies, zaprosmy kogos..tyle, ze to nie o to chodzi.
 
hej,

Kupiłam słoiczki rosmanowe. Smakował Julce obiadek z wołowinką i deserek. Fajnie.

Olena - to ten kombinezon ze smyka o którym już tutaj pisałam


Majuska czemu aj tak daleko od Was mieszkam ? Kuźwa. Taki forumowe , weekendowy zlocik przy kominku mi się marzy.

Misia - jak rozwiązałaś opiekę nad Kubą?
 
Dzięki dziewczyny za życzenia zdrówka. Dzisiaj się poddałam i zapisałam się na jutro do lekarza rodzinnego. Moje domowe sposoby nic nie dają -zobaczymy co wymyśli doktórka..

Czy możecie polecić jakąś dobrą gazetkę, z tych dla świeżych mamusiek??-muszę sobie przypomnieć tematy:-D

Kłaczek- trzymam kciuki za następny raz:-D:-D

Majuśka- czy już odkryłas jak myje się takie okna dachowe? Ja w sobotę byłam niepocieszona, bo mimo że dopadłam w końcu mojego M., wyprosiłam na nim umycie tychże okien, byliśmy już na górze, mieliśmy cały myjący sprzęt ze sobą...i co?? i nic... nie potrawfiliśmy tych okien obrócić, tak by je umyć od zewnętrznej strony:wściekła/y::wściekła/y:
 
reklama
Zoyka super ten Mis :-) myslalam o takim na teraz ale stwierdzilam, ze na listopad/grudzien bedzie to za cienkie na PL.

Mia wciaga kurczaka sloiczkowego szczegolnie chetnie. Ale i spaghetti 2 rodzaje wciagnela cale sloiczki. Dzis jadla moja zupe (wszelakie warzywa z ryzem) i tez jej sie uszy trzesly, ani lyzeczki nie uronila :-))
Takze oby tak dalej jej to zostalo i miala wiekszy repertuar jedzeniowy jak Patryk..
Zasnela przed 18 ale budzi sie co chwile, zreszta dzisiejsze spanie w dzien to porazka, krzyk, placz przed dwoma drzemkami i 30min snu..
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry