Ollena - spróbuję jakiś filmik z moim moblinym dzieckiem popełnić jutro.
Dziś mnie Maksio wykończył, jesteśmy po basenie, w życiu się tak szybko nie ubierałam. To jest wyczyn, przebrać bachorzę i siebie, podczas kiedy bachorzę na sekundę odłożone usiłuje uciec i dewastuje wszystko dookoła. Tam jest w szatni turystyczne łóżeczko z przewijakiem, materac w łóżeczku owinięty folią, bo wiadomo, lądują tam mokre dzieci. Podczas ubierania zwisał z przewijaka głową w dół, jak nietoperz. Odłożony do łóżeczka rozpakował materac z folii, a potem go z tego łóżeczka wyciągnął, a wszystko w przeciągu sekund.
Poza tym odkryłam dziś, że Maks naśladuje sposób w jaki ja się z nim bawię. Przy ubieraniu, przewijaniu itp. często na niego kłapię paszczą z mlaskaniem i świńskim chrumkaniem i udaję że chcę go zjeść. Maksio się wtedy cieszy strasznie, reaguje głośnym rechotem i piskiem ze szczęścia. I od wczoraj rzuca się na mnie z rykiem i kwikiem

Mówić jeszcze nic nie mówi... chyba... bo przy jedzeniu często pojawia się "jAAAAm", które w innych okolicznościach nie występuje. Może można to uznać za wariację na temat używanego przeze mnie hasła "jemy"?
Malfilka - no to wspaniałych masz krewnych i znajomych! I gratuluję chłopaka!
Anko - no dobrze że się objawiłaś. Wszystko się powoli ułoży.