Heloł
wciągnęło mnie dziś odgruzowywanie chałupy - duży metraż potrafi być przekleństwem.
Poza tym noc koszmarna, bo Maks o 3 wylądował u nas w łóżku. Więc się nie wyspałam, wszystko mi się poprzestawiało i nie mogę złapać normalnego rytmu.
Ollena - jajka jemy ( ale tylko od kur wolnych), mleko i pochodne też. Natomiast co do jajek na święta - przez całe lata różne babcie, ciocie, tudzież życzliwe mamusie koleżanek i kolegów na wieść o tym, że nie jem mięsa reagowały zawsze i niezmiennie tekstem " to dostaniesz jajko"... Jadłam te jajka potulnie i chyba się najadłam za wszystkie czasy, bo mi absolutnie przeszedł entuzjazm do jajek. Raz na pół roku mnie weźmie ochota na jajko na miękko na śniadanie i to wszystko.
Jeśli chodzi o ewentualne próbowanie przez Maksia mięsnego jedzenia innych dzieci - no cóż, nie zastrzelę się jak się zdarzy.
Andzike - planowaliśmy przedszkole od września, ale w tym układzie zaczniemy w sierpniu od tej opcji pobytu z dzieckiem. I na początek przewidujemy opcję skróconą, czyli pobyt do południa.
Swoją drogą z trudem do mnie dociera że te nasze maleństwa już takie duże. Kiedy to zleciało?
Zoyka - gratuluję wysokiej pozycji na liście! A co do J. to pewnie jak zwykle się pogodzicie niebawem.
Anko - to dobrze, że macie diagnozę i odpowiednie mleko. :-) BTW - poczytaj sobie jakieś wegańskie przepisy, może znajdziesz inspirację czym można zastąpić różne laktozowe rzeczy tak, żeby Wandzia mogła jeść.
Katrina - ouuu... łechtanie punktu G odkurzaczem... ekstremalny pomysł ;-)
Co jeszcze... u nas jakoś się upominków od zajączka nie praktykowało. Chociaż zwyczaj szukania słodyczy wydaje się fajny - muszę to przemyśleć ;-)
W kwestii rozrywki króluje niepodzielnie Masza i Niedźwiedź. Wczoraj była rozpacz, bo padł dźwięk w komputerze, i Masza niby była ale milczała, no i to nie było to.
Wszekie kanały dziecięce w TV z ich całą ofertą możemy sobie wsadzić - zero zainteresowania. Za to chętnie oglądamy programy o zwierzętach. Wszystkie.
No to dobranoc, wpadnę rano z kawą...